370 Studio: Jak zaprojektować lokal street food?

Udostępnij nas na:
[SPECJALNIE DLA NAS] Street food wdarł się przebojem na gastronomiczną mapę Polski. Jest trendy, a każde większe miasto może obecnie poszczycić się miejscami tego typu. Niewielkie lokale, placyki, zaimprowizowane, zbite z palet ogródki, pękają w szwach, a przed kioskami i foodtruckami, kłębi się tłum żądnych kulinarnych doznań smakoszy z różnych środowisk i grup. Bo street food jest dla wszystkich, a biorąc pod uwagę jego obecną różnorodność, każdy znajdzie cos dla siebie.

Na naszych oczach dokonuje się rewolucja stylu życia oraz zmiany potrzeb. Ludzie coraz więcej podróżują, próbują nowych smaków i szukają autentyczności. Dla tradycyjnych knajp wyrósł więc potężny konkurent. Szefowie kuchni od jakiegoś czasu muszą czuć na plecach oddech spontanicznego street foodu, skoro nawet przewodnik Michelin, zaczął przyznawać swoje gwiazdki stoiskom z ulicznym jedzeniem z Azji.

POCZĄTKI I EWOLUCJA STREET FOODU

Okazuje się, że street food był z nami tzn. z mieszkańcami miast od zawsze, a obecnie możemy obserwować jego kolejne wcielenie i renesans. Przykłady sprzedawania gotowych potraw, wykonywanych na oczach przechodniów pochodzą z Grecji – gdzie sprzedawano np. suszone ryby czy starożytnego Rzymu, gdzie źródła mówią o dostępnych bezpośrednio na ulicach, porcjach zupy ciecierzycy z makaronem. Ze względu na swoja lokalizację oraz niższe, ceny ówczesny street food skierowany był raczej do warstw niższych.

Osobny rozdział stanowią uliczne stoiska w Azji, znajdujące się na bazarach oraz handlowych uliczkach. Pozbawione wyszukanego designu, przyciągają przede wszystkim prostym, pysznym i tanim jedzeniem. Kłębiące się wokół kable, wentylatory oraz wyciągnięte na zewnątrz wnętrzności miasta, to co dotychczas uchodziło za elementy wstydliwe stanowią oprawę do przygotowywanych na miejscu dań.

Podobnie, jak w innych miejscach również u nas street food mocno ewoluował, a na jego obecnie mocną pozycję ogromny wpływ miały zmiany kulturowe i mentalne, które zaszły w naszym kraju na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat.

Jeszcze jakiś czas temu jedzenie na ulicy i trzymanie potrawy w ręku, uznawane było za niekulturalne. Te czasy mamy już dawno za sobą. Lubimy i chcemy jeść na ulicy. Za pierwsze współczesne foodtrucki, serwujące niedrogie jedzenie należałoby chyba uznać przyczepy kempingowe, stawiane w co ruchliwszych punktach miasta i serwujące, uznawane dziś za klasyczne długie buły, z serem i pieczarkami zwane po staropolsku zapiekankami.  Kolejnym charakterystycznym zjawiskiem street foodu na naszym gruncie, były i są nieustająco popularne kebaby, w grubym lub na cienkim cieście, sprzedawane z budek i niewielkich lokali „dziupli”, rozproszonych po całym kraju.
Niektóre badania rynku gastronomicznego mówią, że jest to wciąż najpopularniejsza i najczęściej zamawiana potrawa w Polsce.

Na fali popularności dla autorskiego i oryginalnego jedzenia, wyrosły targi śniadaniowe oraz markety. Jednym z najpopularniejszych jest Nocny Market na Dworcu Głównym w Warszawie, gdzie w jednym miejscu, z prowizorycznych stoisk i w luźnej atmosferze można spróbować wschodzących, jak i od dawna jasno świecących gwiazd street foodu takich choćby jak: Groole, Fatalny Facet, Zkurczybyk czy Koreanka i wielu, wielu innych.

Autorem jest Michał Miszkurka
współwłaściciel 370Studio
Cały tekst publikujemy w:
NOWOŚCI GASTRONOMICZNE – SIERPIEŃ-WRZESIEŃ 2019
> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione