powiększ tekst
Strona główna » Wiadomości » 2011 » wrzesień » 5 » Kradzież w lokalu, mucha w zupie
REKLAMA

Ubezpieczenie w gastronomii

Kradzież w lokalu, mucha w zupie

źródło: Nowości Gastronomiczne 8/2011, 05.09.2011 (zaktualizowany 04.09.2011 22:20)

Zatrucia pokarmowe klientów, wybite szyby w ladach chłodniczych, pożar – to tylko przykłady zagrożeń, od których właściciele lokali gastronomicznych powinni się ubezpieczyć. Na polskim rynku istnieją oferty dopasowane do indywidualnych potrzeb branży horeca.

Kradzież w lokalu, mucha w zupie
Autor: Shutterstock

Oferty ten w znacznym zakresie niwelują one niekorzystne skutki prowadzonej działalności. Przy odpowiedniej konstrukcji polisy OC pokrywają roszczenia zarówno z tytułu szkód majątkowych, jak i osobowych.

Właściciele restauracji oraz osoby prowadzące różnego rodzaju lokal gastronomiczne powinni pamiętać o ubezpieczeniu w dwóch zakresach. Ważne jest nie tylko ubezpieczenie budynku czy wyposażenia, ale również ubezpieczanie OC związane bezpośrednio z działalnością gastronomiczną.

– Ubezpieczeniu podlegać powinien szeroko rozumiany majątek restauracji począwszy od lokalu, poprzez sprzęt elektroniczny i urządzenia gastronomiczne czy pozyskany przez restaurację utarg, aż do prywatnego mienia pracowników. Ubezpieczenie majątkowe przewiduje m.in. wypłatę odszkodowań za utratę lub zniszczenie mienia w przypadku zdarzeń losowych (pożary, powodzie), kradzieży i włamań, szkód elektrycznych czy szkód podczas transportu – wymienia Jacek Woźniewicz, wiceprezes zarządu Sfinks Polska.

Drugą istotną polisą, jaką powinien posiadać każdy restaurator, jest ubezpieczenie OC deliktowo-kontraktowe. – Chroni ono osobę prowadzącą działalność w branży gastronomicznej na wypadek wystąpienia zdarzeń, w których szkodę ponosi klient (np. zatrucia pokarmowe), pracownik lub kontrahent (uszkodzenia wynajmowanego lokalu w toku działalności, przy okazji remontów i prac budowlanych itp.) – dodaje Jacek Woźniewicz.

Już pobieżna analiza odpowiedzialności cywilnej firm z sektora horeca, w tym lokali gastronomicznych, daje obraz tego, jak wielkie straty może ponieść restaurator w momencie zaistnienia zdarzenia, za które ponosi odpowiedzialność. – Wszelkie sytuacje polegające na: zniszczeniu odzieży klienta, zatruciu pokarmowym, czy wypadku (np. złamanie nogi, zranienie), jeśli winę za to zdarzenie ponosi restauracja, są podstawą do ubiegania się poszkodowanego o odszkodowanie. Warto więc wykupić polisę na takie wypadki – podkreśla Magdalena Kanarek, główny specjalista ds. ubezpieczeń w Biurze Ubezpieczeń Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Ergo Hestii.

Umowa
Eksperci oraz przedstawiciele firm oferujących ubezpieczenia podkreślają, że w momencie zawierania umowy należy zwrócić uwagę na kilka ważnych kwestii.  Pierwszą z nich jest suma gwarancyjna, czyli kwota do wysokości, której zakład ubezpieczeń odpowiada za szkody.

– W dzisiejszych czasach sumy gwarancyjne w wysokości 100 tys. lub 200 tys. zł okazują się zbyt niskie dla większości firm. Nie jest istotna więc średnia wysokość rachunku w restauracji (na tej podstawie czasami dobierana jest suma ubezpieczenia), lecz maksymalna możliwa szkoda, którą możemy wyrządzić. Przykładowo, firma cateringowa obsługująca przyjęcie na kilkaset osób może jednym zatrutym posiłkiem spowodować dużo większą szkodę niż mała kawiarnia – zauważa Jarosław Oleksy, prezes zarządu Alea Broker.

Kolejny ważny aspekt stanowi zakres ubezpieczenia. Niezbędnym minimum jest uwzględnienie w nim odpowiedzialności cywilnej kontraktowej wraz z odpowiedzialnością za produkt z klauzulą przenoszenia chorób zakaźnych. Zakres polisy nie powinien różnić się w zależności od wielkości lokali. Oczywiście ryzyko wyrządzenia szkody klientom np. kawiarni jest znacznie niższe, niż w dużej restauracji, jednak nawet mały kawałek ciasta może doprowadzić do sporej szkody.

Podobne zasady dotyczą prowadzenia działalności sezonowej. Jeżeli jednak lokal otwarty jest np. tylko latem, wówczas istnieje możliwość wykupienia półrocznej polisy, co ma także wpływ na wysokość składki. Oprócz powyższych elementów, warto zwrócić również uwagę na wyłączenia zawarte w ogólnych warunkach ubezpieczenia. Uważne zapoznanie się z treścią umowy pozwala na wyjaśnienie najważniejszych kwestii i dostosowanie się do wymogów ubezpieczyciela.

– Restauracje najczęściej ubezpieczają się od ognia i innych zdarzeń losowych, z włączeniem na przykład rozmrożenia środków. Coraz większym zainteresowaniem cieszą się ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu prowadzenia działalności gospodarczej, co jest spowodowane znacznym wzrostem świadomości ubezpieczeniowej. Nadal jednak ponad 50 procent firm małych i średnich nie ma tego typu ubezpieczenia. Klienci coraz częściej pytają również o ochronę utraty zysku – mówi Magdalena Kanarek z Ergo Hestii.

– Wielu restauratorów korzysta z alarmów, monitoringu, ochrony, a także wykupuje pakiety ubezpieczeniowe. Oferta Ergo Hestii dla klientów z sektora małych i średnich firm, zarówno jeśli chodzi o pojedyncze ubezpieczenia, jak i pakiety, pozwala na dostosowanie zakresu ubezpieczenia do potrzeb restauracji – dodaje Magdalena Kanarek.

Ubezpieczenie – to się opłaca
Kodeks cywilny mówi o obowiązku naprawienia szkody, która powstała z winy danego podmiotu. Jeżeli klient restauracji udowodni, że uległ zatruciu po spożyciu w niej posiłku i z tego tytułu poniósł szkodę, wówczas właściciel będzie musiał ponieść koszty tego zdarzenia w wysokości zasądzonej przez sąd lub na podstawie ugody.

– Obejmują one nie tylko zadośćuczynienie za krzywdę, wydatki na leczenie i rehabilitację danej osoby, ale również wartość utraconych zarobków w okresie, w którym nie mogła ona pracować – mówi Jarosław Oleksy z Alea Broker.

– Jeśli nie mamy ubezpieczenia OC, prowadzenie biznesu staje się niebezpieczne dla właściciela – wszelkie mogące pojawić się roszczenia będzie zmuszony pokrywać z własnych środków – uważa Magdalena Kanarek z Ergo Hestii.

W grę wchodzą niemałe kwoty pieniężne. Świadomość odszkodowawcza polskiego społeczeństwa systematycznie rośnie, dlatego też prowadzący działalność hotelarsko – gastronomiczno – cateringową są coraz częściej narażeni na roszczenia ze strony gości. Oczywiście mogą oni bronić się przed nieprzyjemnymi sytuacjami, jednak zachowanie najwyższych standardów higieny oraz zwracanie uwagi na jakość przygotowywanych potraw nie eliminuje wszystkich zagrożeń. Przykładowo, prawidłowe oznaczenie bezglutenowych dań nie wyklucza możliwości zatrucia wynikającego np. z powodu wykorzystania produktów – mięsa, jajek, itd. – zawierających bakterie salmonelli. Takie okoliczności nie zmniejszają również odpowiedzialności właścicieli restauracji czy firmy cateringowej.

– Rozmiar potencjalnej szkody potrafi być olbrzymi. Tymczasem koszty związane z wykupieniem pakietu ubezpieczeniowego wbrew pozorom nie są wysokie. Już od 100 złotych można ubezpieczyć się w pakiecie Moja Firma czy Hestia Biznes. Cena uzależniona jest od wartości majątku klienta, wielkości obrotu, wysokości sumy gwarancyjnej w ubezpieczeniu OC, liczby wykupionych ubezpieczeń, zakresu, który klient zdecydował się wybrać. Koszty ubezpieczenia są oczywiście uzależnione od branży ubezpieczanej działalności gospodarczej – przekonuje Magdalena Kanarek z Ergo Hestii. – Świadomość polskich przedsiębiorców z roku na rok rośnie i coraz częściej decydują się jak najszerzej ubezpieczać prowadzony przez siebie biznes – zaznacza Magdalena Kanarek. Przyznaje, że na tle innych krajów Unii Europejskiej wciąż wypadamy pod tym względem przeciętnie.

Restauratorzy już nie ryzykują
Właściciele sieci lokali gastronomicznych, restauracji czy firm cateringowych coraz częściej są świadomi ryzyk występujących w branży oraz konieczności zabezpieczenia się przed nimi.

– Wszystkie restauracje Sphinx, Wook i Chłopskie Jadło posiadają kompleksowe ubezpieczenia w dwóch zakresach – ubezpieczenie majątku (lokalu, sprzętu itd.) oraz ubezpieczenie OC deliktowo-kontraktowe, które chroni osobę prowadzącą działalność w branży gastronomicznej na wypadek wystąpienia różnego rodzaju zdarzeń – mówi Jacek Woźniewicz.

Z pakietów ubezpieczeń korzystają nie tylko właściciele sieci gastronomicznych, ale także coraz częściej pojedynczy restauratorzy. – Posiadam OC, ponieważ zdaję sobie sprawę, że przy takim rodzaju działalności jest to niezbędne. Zakres ubezpieczenia wynegocjowany przez brokera zawiera klauzule OC pracodawcy, OC za produkt oraz z tytułu przenoszenia chorób zakaźnych. Suma gwarancyjna mojej polisy wynosi 1 mln zł. Ubezpieczenie daje mi komfort, bo mimo, że do tej pory nie miałam żadnej szkody, to wiem, że może się trafić klient, który złamie ząb na pestce od oliwki i będzie chciał otrzymać z tego tytułu odszkodowanie – mówi Katarzyna Hanusz, właścicielka restauracji Rejs w Białymstoku.

Jak przyznaje Jacek Woźniewicz ze Sfinksa, spółka nie miała dotychczas przypadków, w których musieliby skorzystać z polisy OC i wypłaty odszkodowania na rzecz klientów. – Dużą wagę przywiązujemy do działań prewencyjnych w tym zakresie. Staramy się, aby nasze dania spełniały najwyższe standardy jakości, były zawsze świeże i przygotowane zgodnie z zasadami GMP i GHP. Restauracje działają zgodnie z normami HACCP, co dodatkowo ogranicza wystąpienie ryzyka w zakresie odpowiedzialności za produkt. Także nasi dostawcy zostali zobowiązani do dostarczania restauracjom produktów z potwierdzeniem przejścia surowych kontroli jakości – zaznacza Jacek Woźniewicz.

O ubezpieczeniu powinni pamiętać także organizatorzy imprez (konferencji, pikników itp.) zamawiający catering, właściciele hoteli, w którym znajduje się restauracja, jak i firmy cateringowe (będące podwykonawcami). W wielu przypadkach ubezpieczyciel wypłacający odszkodowanie ma możliwość regresu do sprawcy szkody, jednak nie zawsze tak się dzieje. – Jeżeli firma korzysta z usług podwykonawców, zakład ubezpieczeń po wypłacie odszkodowania może się zwrócić o zwrot wypłaconej kwoty do podwykonawcy (o ile zawarta będzie odpowiednia klauzula o właściwej treści). Warto więc sprawdzić, czy szkody wyrządzone przez podwykonawców są objęte ochroną ubezpieczeniową. Należy pamiętać, że odpowiedzialność cywilna wynikająca z kodeksu jest zawsze szersza niż zakres polisy. Właściciel nie powinien uważać więc, że skoro posiada OC, nie grozi mu żadne roszczenie. Prawidłowa konstrukcja ubezpieczenia gwarantuje znaczne ograniczenie takiego ryzyka, jednak nie niweluje w stu procentach wszystkich możliwych szkód – podsumowuje Jarosław Oleksy.