Campanile zdradza tajemnice burgera

Udostępnij nas na:
Hotele Campanile już po raz kolejny obchodzą Międzynarodowy Dzień Burgera, który przypada na 28 maja. Poznajmy więc najważniejsze fakty z historii jego światowej i zawrotnej kariery.

Przeciętny Amerykanin zjada średnio w tygodniu trzy hamburgery, którym towarzyszą cztery porcje frytek – daje to niespełna 19 milionów hamburgerów w roku. To sporo, ale to w końcu Amerykę uznaje się powszechnie za ojczyznę hamburgerów. Polacy też je pokochali i wciąż szukają nowych smaków, o czym świadczą coraz liczniejsze manufaktury, gdzie z pasją i ze składników najwyższej jakości przygotowuje się hamburgery w stylu gourmet.

Jeśli nazwa hamburgera kojarzy się wam z niemieckim miastem Hamburg, to jest to jak najbardziej słuszne skojarzenie! To właśnie w tym mieście w połowie XIX wieku serwowano pieczeń po habsbursku. Nie było to danie wyszukane, ani jadane na salonach, a raczej przeznaczone dla mniej zamożnych. Resztki kawałków mięsa, które nie nadawały się do podania w bogatych domach i drogich restauracjach, siekano i pieczono. Następnie wykrawano plaster tak powstałej pieczeni i serwowano go umieszczonego pomiędzy dwoma kawałkami chleba. Danie to można uznać za pierwowzór znanego nam wszystkim dziś hamburgera. No, ale jak niemiecka potrawa trafiła za ocean i podbiła serca Amerykanów? Wzmianki mówią o tym, że można je było zjeść na transatlantykach pływających z Niemiec do USA, w barwach Hamburg America Line. Wraz z niemieckimi imigrantami potrawa trafiła zatem na amerykańską ziemię.

Jak to z sukcesami bywa, ma on często wielu ojców. Nie inaczej jest z historią hamburgera! Jego autorstwo w obecnej formie przypisywane jest co najmniej trzem osobom. My zdamy się jednak na renomowaną gazetę New York Times, która autorstwo tej kultowej w USA potrawy przypisuje duńskiemu imigrantowi Luisowi Lassenowi. Z kolei koncern McDonald’s odwołuje się do pochodzącego z Texasu, Fletchera Davisa. Kto był pierwszy, tego pewnie nie rozstrzygniemy.

Początkowo nawet w USA hamburgery nie miały łatwo. Postrzegano je, jako tanie danie dla biedoty, przygotowywane ze składników z niższej półki. Dopiero system opracowany przez restaurację White Castle zmienił to podejście. Opracowano dokładne standardy, jak przygotowywać hamburgery, jak zadbać o jakość posiłku, ale także o czystość i higienę. Od teraz hamburgerownie przestały kojarzyć się z tanimi budkami z podłym jedzeniem, burgery można  zjeść w wygodnych, czystych miejscach, a same kanapki przygotowywane były z dobrych jakościowo składników.

Mówiąc o hamburgerach nie można zapomnieć o korporacji McDonald’s, która swoją pierwszą restaurację otworzyła już w roku 1940. Początkowo serwowano tam całe mnóstwo innych dań, nieobecnych dziś w ofercie – np. dania z grilla czy hot-dogi. Jednak to jeszcze nie czas, kiedy burgery zaczęły królować w USA. Ich szalona kariera rozpoczyna się około roku 1970, kiedy to na rynku pojawiła się znana do dziś kanapka BigMac, a firma rozpoczęła szaloną ekspansję na rynku amerykańskim oraz międzynarodowym.

Ludzie pokochali hamburgery do tego stopnia, że mają one nie tylko swoje święto. Organizowane są zawody, mistrzostwa kulinarne, a samo danie pojawia się także w księdze rekordów Guinnessa. Największy hamburger na świecie ważył aż 1628 kilogramów. Przygotowano go w zespole liczącym ponoć aż 10 tys. osób w mieście Rutland, położonym w stanie Północna Dakota. Z kolei najdroższego burgera sprzedano za 10 tys. dolarów podczas aukcji charytatywnej. Nie był to jednak zwyczajny burger – jego smak wzbogacono truflami i płatkami złota. Na ulicach przybywa niewielkich restauracyjek, które specjalizują się tylko i wyłącznie w hamburgerach, a Polacy sięgają po nie coraz częściej. Kto by pomyślał, że niemieckiego dania dla ubogich powstanie finalnie tak lubiany przez wszystkich hamburger.

Obecnie widać zmiany na rynku. Polacy coraz częściej sięgają po wysokiej jakości produkty spoza lokali typu fast-food. Oczekujemy najwyższej jakości wołowiny, świeżych dodatków i oryginalnej receptury. Klienci poszukują nowych smaków i walorów wizualnych – rzeczywiście mogą na nie liczyć. Obok małych manufaktur i wielkich sieci, taki trend widać również w hotelarstwie. Przykładowo, szefowa kuchni hoteli Campanile stworzyła autorskiego burgera o nazwie Campaburger, który łączy całą paletę oryginalnych smaków Polski i Francji. Sieć hoteli Campanile serdecznie zaprasza do swoich restauracji na nowe smakowe doznania pod postacią Campaburgera i nie tylko.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.