Małgorzata Smolak z Piekarni Soplicowo o rodzinnym biznesie

Udostępnij nas na:
O rozwoju marki, asortymencie i wyzwaniach, jakie czekają piekarzy, w rozmowie z nami opowiada Małgorzata Smolak, pełnomocnik Piekarni Soplicowo.
Historia Państwa piekarni sięga 1983 roku i jesteście firmą rodzinną. Jak to wszystko się zaczęło?

Nasz tata, mistrz piekarski, wydzierżawił starą piekarnię w dawnym szpitalu im. Dzierżyńskiego w Otwocku (obecnie Mazowieckie Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy). Piekarnia ta działała na potrzeby otwockich szpitali i taki musiał pozostać jej profil. Tak też było do początku lat 90., kiedy rynek powoli zaczął się otwierać, a z nim nowe możliwości. Piekarnia była stara i mało funkcjonalna. Mieściła się w suterenie szpitala, proszę więc sobie wyobrazić problemy z dostawami mąki, węgla. To wszystko trzeba było dostarczyć na dół, z kolei na górę przetransportować wypieczone chleby. Pamiętam tę piekarnię z dzieciństwa, stary piec opalany węglem. Zawsze się zastanawiałam, o co chodzi z tą „jaskółką”. Lubiłam tam przychodzić.

Jak wygląda proces rozwoju marki? Czy nadal korzystacie z dawnych receptur?

Na początku lat 90. tata wybudował nowy zakład, w którym funkcjonujemy do dzisiaj. Firma, jak wiele innych w tamtym okresie, powstała pod szyldem nazwiska. Wszyscy wiedzieli, że kupują chleb od Smolaka. Dopiero, gdy z bratem zaczęliśmy pomagać rodzicom, zrodził się pomysł, żeby zmienić nazwę. Przyjęliśmy nazwę od dzielnicy Otwocka, w której firma się znajduje. To jednocześnie wyznaczyło nam profil naszego działania. Przecież z „Soplicowa” pochodzą produkty tradycyjne, zdrowe, według dawnych receptur. Nazwa zobowiązywała i nadal zobowiązuje.

Kto pracuje nad wymyślaniem nowych propozycji i skąd czerpiecie inspiracje?

Był czas, kiedy produkowaliśmy prawdziwy chleb litewski na słodzie sprowadzanym z Litwy. Teraz szukamy inspiracji na targach branżowych, podczas podróży. Jesteśmy też otwarci na propozycje klientów. Bardzo często odpowiadamy na potrzeby rynku, np. robimy produkty specjalistyczne dla cateringów, hoteli, restauracji, food trucków.

Z jakimi problemami musicie się Państwo mierzyć?

Obecnie największy nasz problem to zapewnienie wykwalifikowanego personelu. Proszę zwrócić uwagę, że nie ma już w Polsce szkół zawodowych, techników o profilu spożywczym o specjalności piekarz. Są albo klasy wielozawodowe albo kształcące kucharzy lub cukierników. Obowiązek wykształcenia kolejnego pokolenia piekarzy spoczywa na samych piekarzach. A jest to wiedza specjalistyczna, która powinna mieć solidne podstawy teoretyczne. Piekarnictwo rozwija się bardzo dynamicznie, pojawiają się nowe technologie. Aby je w pełni wykorzystać dobrze jest współpracować z ludźmi, którzy znają się na swoim fachu.

Co Państwa wyróżnia na tle konkurencji?

Nie jesteśmy firmą dużą. Znamy naszych klientów i często utrzymujemy z nimi relacje przyjacielskie. Kilkukrotnie zdarzyło się, że poznany szef kuchni restauracji zmieniając pracę „zabierał nas ze sobą w nowe miejsce”. Znał nasz asortyment, lubił z nim pracować i dlatego przedstawiał nas w kolejnym miejscu pracy. To, co nas może wyróżniać to też fakt, że bardzo indywidualnie podchodzimy do realizacji zamówień. Oczywiście mamy dużą grupę produktów standardowych, ale równie wiele jest robionych dla konkretnych klientów, według ich wymagań i wskazówek. Mówię tu głównie o produktach dla cateringu.

Ile osób zatrudniacie? Jak dbacie o swoich pracowników?

Na produkcji i w transporcie pracuje około 30 osób. Dodatkowo mamy jeszcze osiem sklepów firmowych, w których zatrudnione jest kolejne 20 osób. Nie jest to bardzo duża grupa. Natomiast to, co wyróżnia naszych pracowników to fakt, że są z nami od wielu lat. Gdy w zeszłym roku świętowaliśmy 35 lat istnienia firmy, podczas balu wspominaliśmy i wyróżnialiśmy osoby, które są z nami 30 lat, 25 lat, 15 lat. Mam wrażenie, że fakt, że jesteśmy firmą rodzinną, w którą zaangażowani aktywnie są zarówno nasi rodzice jak i my, drugie pokolenie, przenosi się również na naszych pracowników, którzy tworzą więzy prawie rodzinne. Pomagamy sobie nawzajem, gdy kogoś dotknie jakiś problem. Kiedy mieliśmy pożar piekarni w Święta Bożego Narodzenia to nasi pracownicy…

Rozmawiała Milena Kaszuba-Janus

Cały wywiad publikujemy w:
SWEETS & COFFEE
NAJBARDZIEJ PRAKTYCZNE, NOWOCZESNE I NIEZALEŻNE
CZASOPISMO BRANŻY
> link do aktualnego numeru <

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.