Raport Colliers: Hiszpanie najczęściej jedzą poza domem

Udostępnij nas na:
Z najnowszego raportu Colliers International pt. „Magiczna karuzela: jedzenie, picie i rozrywka w regionie EMEA”, którego premiera miała miejsce podczas listopadowych targów MAPIC wynika, że chociaż to Francuzów zwykło się uważać za społeczeństwo „kawiarniane”, okazuje się, że to Hiszpanie wiodą prym pod względem stołowania się poza domem.,
french restaurant – tables and chairs on the street – Paris, France

Jedzenie w lokalach pochłania aż 15 proc. ogólnego budżetu domowego Hiszpanów, podczas gdy na innych dużych rynkach Europy, takich jak Wielka Brytania czy Niemcy wydatki na stołowanie się poza domem wynoszą odpowiednio 7,5 proc i 3 proc. Nawet Francuzi, których zwykło się uważać za społeczeństwo „kawiarniane”, a Francję za kraj, w którym każde miasteczko ma własną restaurację lub browar, na jedzenie poza domem wydają niecałe 5 proc. budżetu, czyli jedną trzecią tego, co w Hiszpanii.

W Europie Wschodniej liderami pod względem jedzenia poza domem są Węgrzy, którzy przeznaczają na ten cel 9,6 proc. swojego budżetu domowego i Czesi – 6 proc.

Właściwy dobór oferty

Wraz ze wzrostem apetytu konsumentów rośnie liczba miejsc, w których można zjeść. Lokalizacje z bogatą ofertą gastronomiczną, od restauracji nagradzanych gwiazdkami Michelin po street food, zachęcają ludzi do wyjścia z „kuchni”.

Właściwie dobrana oferta gastronomiczna może podnieść wartość powierzchni handlowej, centrum handlowego lub danej lokalizacji, jednak aby było to możliwe, niezbędne jest zrozumienie rynku docelowego potrzeb klientów — mówi Etienne van Unen, współzarządzający Działem Powierzchni Handlowych Colliers International w regionie EMEA.

NOWOŚCI GASTRONOMICZNE – WRZESIEŃ / PAŹDZIERNIK 2019
> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <

Przykładem może być amsterdamskie centrum handlowe Magna Plaza,  ulokowane  w zabytkowym budynku, którego oferta gastronomiczna, oprócz tego, że sama w sobie przyciąga klientów, świetnie uzupełnia wysokiej klasy ofertę handlową.

Jeżeli jednak celem właściciela jest stworzenie interesującego projektu, który nie padnie ofiarą zmieniających się gustów klientów w długoterminowej perspektywie,  trzeba odpowiednio dopasować zakres cenowy oferty tak, aby przyciągać zarówno lokalnych mieszkańców, jak i turystów. W Europie nie brakuje przykładów znanych restauracji sieciowych, które rozrosły się, a następnie były zmuszone do zamykania swoich lokali. Ludzie mają coraz bardziej wygórowane oczekiwania co do czasu spędzanego poza domem i dostępne koncepcje muszą te oczekiwania spełniać — podkreśla Etienne van Unen.  

Taki trend znacząco wpływa na środowisko zakupowe, zwłaszcza w połączeniu z ofertą rozrywkową oraz możliwościami spędzania czasu wolnego.

Właściciele centrów handlowych próbują znaleźć coś, co odróżni ich ofertę gastronomiczną od konkurencji. Dla przykładu, w warszawskiej Fabryce Norblina, której inwestorem jest Capital Park, będzie znajdował się promujący świadome żywienie „Bio Bazar” – pierwszy tego typu targ w Polsce.

Trend ten pomaga również centrom handlowym modyfikować ofertę w zależności od zmieniających się zwyczajów zakupowych konsumentów. Brytyjskie centrum handlowe intu Uxbridge na powierzchni zajmowanej przez niedochodowy sklep Debenhams stworzyło cztery nowe lokale gastronomiczne. Dzięki temu pustoszejąca galeria znów nabrała życia i zwiększyła średni czynsz najmu tej powierzchni o 300 proc.

Liczy się powód

Wkraczamy w nową fazę sektora gastronomicznego. W pierwszej połowie ostatniego dziesięciolecia w Wielkiej Brytanii obserwowano niemal wykładniczy wzrost, który, choć ostatnio nieco osłabł, przeniósł się na inne kraje Europy. A te z kolei dziś nadrabiają zaległości i mają w tym zakresie ogromny potencjał — komentuje Paul Souber, współzarządzający Działem Powierzchni Handlowych Colliers International w regionie EMEA.

Obecnie o charakterze nowych lokali gastronomicznych decyduje bardziej nastawienie społeczne niż rodzaj oferowanego jedzenia – coraz częściej chodzi o „powód, a nie o kuchnię”. Wzrost popularności weganizmu oraz zmieniające się podejście do równowagi żywienia wywierają coraz większy wpływ na sieci gastronomiczne. Jeżeli właściciele obiektów handlowych nadal chcą cieszyć się  wyższymi czynszami i większą liczbą klientów, będą musieli wykazać się większą elastycznością swojej oferty oraz być przygotowanymi na zmiany składu najemców Czasy, kiedy wystarczyło nakarmić ludzi pizzą lub hamburgerem, dawno już minęły — podkreśla Paul Souber.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.