[SPECJALNIE DLA NAS] Regent Warsaw Hotel – nowy rozdział w działalności

Udostępnij nas na:
W rozmowie z nami Krzysztof Woliński – dyrektor generalny, Magdalena Jaworska – dyrektor marketingu oraz syndyk Marcin Krzemiński opowiadają o wyzwaniach, które obecnie stoją przed hotelem.
Właśnie mija pięć lat odkąd Regent Warsaw Hotel zaczął działać jako niezależny obiekt. Panie dyrektorze, jak podsumowałby Pan ten okres?

Krzysztof Woliński, dyrektor generalny: To już tyle lat? Jak ten czas szybko leci! To był okres oczywiście pełen wyzwań, ciężkiej pracy nas wszystkich, ale też czas sukcesów. Poka­zaliśmy, że hotel bez sieci może dobrze funkcjonować, może przynosić zysk i wiemy, że konkurencja z nami się liczy. Po­czątek nie był łatwy. Musieliśmy dwa razy ciężej pracować od innych, żeby udowodnić naszym gościom i partnerom bizne­sowym naszą jakość usług i to się udało. Czasem szliśmy zna­nym szlakiem, czasem zupełnie nowym i dzięki temu wszyscy wiele się nauczyliśmy. Coś jak: sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Mamy doświadczony i zaangażowany zespół. Taka ciekawostka: policzyłem ostatnio ile w sumie lat pracuje kadra zarządzająca w naszym hotelu i wyszło, że razem jest to 180 lat w jednym miejscu! Średnio przypada 12 lat na osobę. Mamy lojalnych gości, którzy nie wyobrażają sobie innego miejsca do zamieszkania, zjedzenia kolacji, czy spotkania przy kawie w naszym lobby. Są jak w domu. Nie „odpuściliśmy” ani sobie, ani konkurencji.

Teraz hotel stoi przed kolejnym wyzwaniem. Jakim?

KW: To prawda. Biznesowo i wizerunkowo odnieśliśmy sukces, jednak nie mogliśmy zapobiec niegospodarności właścicieli Cosmar Polska. Właściciel w hotelu niezależnym ma absolutną władzę finansową. Złe gospodarowanie finansami i niewykorzystanie potencjału hotelu spowodowały to, że dziś Cosmar Polska jest w upadłości. Tak wiem, gdy pierwszy raz słyszy się słowo „upadłość” to brzmi groźnie. Sam znam teraz lepiej ustawę o upadłości niż o turystyce. W naszym przypadku nie jest tak groźnie. Gdy w rozmowie wspomnę o naszej sytuacji gościom czy klientom, są zdziwieni i mi nie wierzą. I to jest nasz sukces, że chociaż Cosmar Polska jest w upadłości, to nie ma to absolutnie wpływu na funkcjonowanie hotelu i jakość naszej pracy i usług.

Kiedy została ogłoszona upadłość spółki Cosmar Polska? Jakie były główne przyczyny?

Marcin Krzemiński, syndyk: Upadłość spółki Cosmar Polska została ogłoszona 22 sierpnia 2018 roku. z wniosku banku-wierzyciela Pekao S.A. z uwagi na fakt, że spółka, jako właściciel obiektu, nie regulowała swoich zobowiązań związanych z kredytem zaciągniętym na zakup hotelu.

To bezpośrednia przyczyna ogłoszenia upadłości, natomiast do tego stanu rzeczy doprowadziły także przyczyny pośrednie, będące efektem działania spółki na długo przed sierpniem ub.r. Problemy z płatnościami, z tego co wiem, pojawiały się dużo wcześniej.

KW: Przyczyny są dwie: przeinwestowanie i poleganie na kapitale zewnętrznym, typu kredyty.

Jakie były pierwsze działania syndyka w tym zakresie?

MK: Upadłość takiego podmiotu jak hotel stanowi bardzo duże wyzwanie. Ja jako syndyk, sam niewiele mógłbym zrobić. Jednak dzięki temu, że od początku doświadczałem pełnej otwartości ze strony Pana Krzysztofa Wolińskiego i całego zespołu, udało się stosunkowo szybko opanować sytuację. Najważniejszą kwestią w pierwszych dniach po ogłoszeniu upadłości, było zakomunikowanie tego faktu wszystkim pracownikom. Gdyby dowiedzieli się o tym z innych źródeł, mogłoby się okazać, że po kilku dniach mielibyśmy pusty hotel. Pierwsze działania skupione były na tym, aby zorganizować spotkania z personelem, tak, aby oficjalnie zakomunikować co się wydarzyło, a także zapewnić, że jako syndyk nie planuję zamykać obiektu, ani zwalniać pracowników. Oczywiście pojawiło się mnóstwo pytań, jednak byliśmy na nie przygotowani.

Naszym celem od początku było doprowadzenie do sytuacji, w której działalność hotelu ma – co najmniej – nie ulec zmianie. Naszym zadaniem jest sprzedaż obiektu w ruchu, czyli dążymy do tego, aby upadłość była pewną formą wystawienia hotelu na sprzedaż jako inwestycji. Nie chcielibyśmy wprowadzać nawet minuty przerwy w funkcjonowaniu obiektu.

Kolejnym krokiem były rozmowy z kontrahentami.

Czy i w jaki sposób zmieniło się funkcjonowanie hotelu pod kątem operacyjnym? Czy obowiązki dyrektora w jakiś sposób uległy zmianie?

KW: Moje obowiązki się nie zmieniły. Zarządzam hotelem tak jak wcześniej przy ścisłej i udanej współpracy z syndykiem.

Funkcjonowanie hotelu pod kątem operacyjnym się również nie zmieniło. Ogłoszenie upadłości nie wpłynęło też na jakość oferty, obsługi czy pracowników. Pracujemy tak jak zawsze, dodam, że teraz mamy lepszą płynność finansową, możemy robić nowe inwestycje, co dotąd nie zawsze było możliwe. Nasi dostawcy-wierzyciele z nami zostali. Goście zostali. Pracujemy normalnie.

Jak aktualnie prowadzona jest działalność hotelu? Jakie zadania ma syndyk?

MK: Generalnie upadłość daje wiele mechanizmów pozwalających na wycofanie się z kontraktów, które są nierentowne lub problematyczne. Nasze działania podzieliłbym na kilka części: pierwszą – operacyjną, biznesową związaną z pozyskiwaniem klientów i w tym przypadku nic się nie zmieniło, wszystko funkcjonuje normalnie. Wyzwaniem było tylko to, aby przekazać informację klientom (szczególnie biznesowym) o tym, że jesteśmy w upadłości i zapewnić, że w samym funkcjonowaniu obiektu nic się nie zmieniło. Wykonaliśmy mnóstwo telefonów, posługiwaliśmy się łagodnym językiem, nie używaliśmy słów trudnych, które mogłyby odstraszyć klientów, jak np. syndyk czy upadłość, ale oczywiście od początku rzetelnie i uczciwie przedstawialiśmy jak wygląda sytuacja. To, że możemy dalej prowadzić hotel, pokazywaliśmy przede wszystkim czynem. Klienci, którzy mieli zaplanowane eventy, zorganizowali je u nas i widzieli, że wszystko działa jak należy.

Kolejnym wyzwaniem były rozmowy z wierzycielami, czyli firmami, które na co dzień dostarczają produkty i usługi do hotelu. Ogłoszenie upadłości sprawiło, że wszystkie ich wierzytelności, które powstały do 22 sierpnia nie mogły być uregulowane. Musieliśmy zamrozić ich należności, by mogli zgłosić je do sędziego komisarza i liczyć na to, że w przyszłości, z pozyskanych dzięki działalności hotelu środków, będziemy mogli je spłacić. Z drugiej strony wszystkie zobowiązania powstałe po 22 sierpnia musimy płacić na bieżąco. Musieliśmy przekonywać głównych dostawców, jak np. pralnia, że mimo upadłości będziemy na bieżąco płacić wszystkie rachunki czy faktury. To był czas wielu rozmów Pana dyrektora i moich z partnerami. W wielu przypadkach musieliśmy skrócić terminy płatności lub zmienić sposób rozliczeń na gotówkę. Dostawcy mieli okazję nas sprawdzić, a my szansę odbudować zaufanie. Na szczęście żaden z kluczowych dostawców nie odszedł.

Kolejna część to nałożenie siatki pojęć oraz praw i obowiązków wynikających z przepisów prawa upadłościowego na funkcjonowanie hotelu. Musieliśmy rozpocząć wszystkie działania związane z tym, do czego zobowiązuje nas ustawa, m.in. przeprowadzić inwentaryzację majątku oraz zlecić wycenę przez biegłego. Wszystko po to, żeby w perspektywie najbliższych miesięcy wystawić hotel na sprzedaż.

Oprócz tego tworzyliśmy listy wierzytelności. Zależało nam na tym, aby pracownicy, którzy mieli jakieś zaległości na dzień ogłoszenia upadłości, możliwie szybko otrzymali środki. W tym celu złożyliśmy wniosek do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Stworzyliśmy także listę wierzytelności pracowniczych z urzędu i obecnie jesteśmy na etapie złożenia pierwszego planu podziału…

Rozmawiała Karolina Stępniak

Cały wywiad publikujemy w:

ŚWIAT HOTELI: kwiecień-maj 2019
> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.