King Kong w Łodzi

Udostępnij artykuł

Nikt nie powinien mieć problemu z odnalezieniem King Konga w podwórzu Piotrkowskiej 217. Przed wejściem gości witają palmy, a do dopiero zapowiedź tego, co czeka na przybyłych wewnątrz restauracji. Tak, to tropikalna dżungla w centrum miasta! Możliwe, że właśnie z takiego miejsca pochodził filmowy King Kong. Jego Wyspa Czaszki leżała na Oceanie Indyjskim, całkiem niedaleko od Tajlandii – raju dla turystów i oczywiście miłośników orientalnego jedzenia. – U nas, niczym w tropikach, lato trwa przez cały rok. Lokal jest pełen zieleni i żywych roślin, a ponieważ dżungla jest barwna i różnorodna, wiele tu też kolorowych akcentów – mówi jeden z założycieli restauracji, Andrzej Gonera.

Za wystrojem King Konga stoi cały zespół, któremu przewodzili młodzi architekci z pracowni Tektura Design. Nie tylko stworzyli dżunglę w sercu Łodzi, ale również zaaranżowali w środku zapomnianą w gąszczu chatę. Imitują ją przegradzające lokal, oplecione roślinami konstrukcje z bambusa, surowe bale drewna czy bar wyłożony blachą kortenową. Barwny kontrast znaleźć tu można w kolorowych krzesłach, wyściełanych fotelach, a przede wszystkim w ceglanej ścianie ozdobionej wyjątkowym muralem autorstwa Bartosza Stępińskiego przedstawiającym wielobarwnego słonia. Mocnym punktem jest również zabawa światłem. Przez skierowane na północ okna do lokalu dociera niewiele światła, ale z pozornej wady uczyniono zaletę restauracji. Celowo stworzono tu klimatyczny półmrok, jaki towarzyszyłby nam w najbardziej zarośniętych rejonach tropikalnego lasu. Światło wpada na salę przez przeszkloną część kuchni, całości dopełniają designerskie lampy i neony będące tajskim zapisem słów „witaj” i „King Kong”.

NOWOŚCI GASTRONOMICZNE
NAJBARDZIEJ PRAKTYCZNE I NOWOCZESNE CZASOPISMO RESTAURATORÓW
!!! ZAWSZE BEZPŁATNY DOSTĘP DO PEŁNEGO WYDANIA !!!
link do aktualnego numeru: PAŹDZIERNIK

Czas poznać pełne klasycznych tajskich przysmaków menu King Konga . Tutejsza kuchnia wyposażona jest w prawdziwy grill drzewny – to właśnie na nim wypiekane są sataye, czyli szaszłyki z odpowiednio przyprawionym kurczakiem, krewetkami czy wieprzowiną. W dziele przystawek znajdziemy także smażone pierożki, spring rolls i bao, czyli azjatyckie parowane bułeczki wypełnione orientalnymi dodatkami (obowiązkowo trzeba spróbować konfitowanej kaczki z sosem hoisin). W jesienno-zimowym okresie popularnością na pewno będą się cieszyły sycące zupy. Nie mogło zabraknąć tom kha gai z mlekiem kokosowym i kurczakiem czy laksy z grillowanym stekiem wołowym, ale warto też sięgnąć po mniej oczywiste propozycje, na przykład wegańską zupę z ryżu jaśminowego czy pikantno-słodki bulion z kaczki. 

Jeśli Tajlandia to również curry w sześciu różnych odsłonach i oczywiście pad thai. Do smażonego makaronu ryżowego z jajkiem można wybrać tofu, krewetki lub kurczaka albo też zdecydować się na inną propozycję z działu „stir fry”, na przykład pikantną wołowinę w tajskiej bazylii z ryżem jaśminowym. Jest też słodki finał – King Kong na deser proponuje pudding z tapioki z mango lub smażone banany z karmelem solonym miso. Co ważne, w restauracji bez problemu dania dla siebie znajdą weganie, osoby z nietolerancją glutenu czy laktozy. Poza potrawami, mocną stroną restauracji są też koktajle. Do ich przygotowania również wykorzystano składniki charakterystyczne dla kuchni tajskiej: liście kafiru, galangal, kolendrę czy trawę cytrynową, które w lemoniadach i drinkach alkoholowych tworzą nowe, zaskakujące kompozycje smaków.

Pomysł tajskiej restauracji zakiełkował w głowie Andrzeja Gonery prawie dziesięć lat temu, podczas pierwszej wycieczki do Tajlandii. Przez te lata szkolił się i zgłębiaj jej tajniki, ale zanim dorósł do otwarcia tematycznej restauracji, wraz z przyjacielem założył sieć japońskich sushi barów Sushi Kushi (obecnie tworzy ją 16 punktów na terenie całej Polski). Zdobyte doświadczenie chciałby wykorzystać w nowo powstałym Kingo Kongu, który otworzył wspólnie z Wojciechem Prochaską będącym jednym z franczyzobiorców Sushi Kushi.

– Najważniejsze, to dobrze zacząć, a gdy tylko nabierzemy doświadczenia, chcemy wdrożyć w Kingo Kongu system do zamawiania online i pomyśleć nad otwarciem kolejnego lokalu w Łodzi – mówi Gonera.