Mariusz Paszkiel: Wejść na wyższy poziom

Udostępnij artykuł

[TYLKO U NAS] Jak sam o sobie mówi jest osobą, która lubi, gdy dużo się dzieje. Nie umie się zatrzymać, cały czas szuka kolejnych możliwości, wyzwań. Lubi nieszablonowe pomysły. Znając go od wielu lat mogę z przekonaniem to potwierdzić. Dodałabym jeszcze energię i pasję, które udzielają się każdemu, kto przebywa w jego towarzystwie. Wielką przyjemnością była dla mnie kolejna rozmowa z Mariuszem Paszkielem, dyrektorem generalnym Sheraton Sopot Hotel. Opowiedział mi m.in. o tym co jest istotą współczesnego hotelarstwa, czego przez ostatni rok nauczył się o sobie i jak wprowadzi hotel na wyższy poziom funkcjonowania.

Mariusz Paszkiel

Spotykamy się na chwilę przed rocznicą Twojej pracy w Sheraton Sopot na stanowisku dyrektora generalnego. Wydaje się, że odpowiedzialność i wyzwania są spore ze względu na tradycję miejsca, lokalizację i przynależność do sieci. Jakie były Twoje pierwsze cele? Które udało się już zrealizować?

Jak pewnie pamiętasz, miałem okazję poznać ten hotel ponad dwa lata temu, kiedy w styczniu zostałem poproszony przez ówczesną dyrektor generalną Catalinę Susan o wsparcie w przebudowie działu sprzedaży. Już wtedy wiedziałem, że Sheraton w Sopocie ma olbrzymi potencjał na rozwój, jeszcze
większe umocnienie pozycji na Trójmiejskim rynku oraz zwiększenie sprzedaży. To, na co również zwróciłem uwagę to świetny, zgrany i zaangażowany zespół, z którym wiele można osiągnąć. Później objąłem stanowisko dyrektora w odbudowującym się National Sales Office w sieci Marriott International i nadal, sprzedając sopocki Sheraton, miałem poczucie jak wiele można w tym miejscu jeszcze zrobić. Zakładałem, że moje miejsce pracy będzie w Warszawie, ze względu na bliskość rodziny, jednak
kiedyś w rozmowie z moim przełożonym powiedziałem że , że jakbym miał zmienić lokalizację i podjąć pracę w innym miejscu niż stolica to mógłby być to tylko Sopot. Chwile po tym pojawiła się propozycja objęcia stanowiska dyrektora generalnego w Sheratonie. Wiedziałem, że jest to dla mnie duża szansa,
świetne miejsce do pracy. I tak oto jestem.

To tak tytułem wstępu, ale wracając do Twojego pytania oraz celów. Znasz mnie już wiele lat i wiesz, że ogólnie jestem osobą, która lubi, gdy dużo się dzieje. Nie umiem się zatrzymać. Cały czas szukam kolejnych możliwości, wyzwań i lubię niestandardowe pomysły. Wiedziałem, że Sheraton będzie miejscem,
w którym spełnię swoje pasje, nadal będę mógł się rozwijać, dowodzić fantastyczną grupą ludzi no i osiągać zamierzone cele.

Pierwszym założeniem, które miałem, to uświadomienie każdemu pracownikowi, że niezależnie od działu, każdy powinien być sprzedawcą. Zależało mi, aby personel znał cały obiekt i umiał poruszać się swobodnie także w obszarach związanych z inną sekcją, niż ta, w której pracował. Oczywiście ten proces trwa, wszyscy uczymy się być sprzedawcami oraz ambasadorami hotelu, ale wierzę, że jesteśmy na dobrej drodze. Staram się tłumaczyć pracownikom, że musimy patrzeć na gościa inaczej, wyjątkowo, bazując na prostej zasadzie, traktuj gościa, jak sam chciałbyś być traktowany. Jeśli zrobimy dobre wrażenie na gościu, który jest prywatnie na wakacjach, to być może wróci jesienią z chęcią organizacji konferencji. Wiem też, że dzięki takiemu podejściu wejdziemy na wyższy poziom obsługi gości, taki, który będzie wyróżniał nas od innych.

Kolejny cel, na którym mi zależy to, aby o hotelu Sheraton było „głośno” i aby widać było, że u nas ciągle coś się dzieje. A żeby tak się stało, trzeba cały czas szukać niestandardowych pomysłów i wprowadzać te działania w życie.

Pomysły i projekty

Czyli na przykład jakich?

Nie wiem w ogóle skąd przyszedł mi do głowy ten pomysł, ale stwierdziłem, że chcę, abyśmy w Sheratonie mieli tłusty czwartek w każdy czwartek. I teraz w te dni mamy pączki – z nieoczywistym nadzieniem np. kokosowym. Goście są mile zaskoczeni i chętnie korzystają z tej oferty. Kiedy zbliżał się już ten kalendarzowy Tłusty Czwartek wiedzieliśmy, że musimy wymyślić coś szalonego. Zrobiliśmy zatem pączka, który ważył kilogram. To był pomysł Radka naszego Room Division Managera i szczerze powiem, że przyniósł rewelacyjne efekty. Każdy chciał zjeść naszego Giganta, bo tak go właśnie nazwaliśmy. Goście, a także mieszańcy Sopotu przychodzili i pytali, czy można jeszcze kupić tego pączka, którego wszyscy jedzą na molo (śmiech). Pączek Gigant był też strzałem w dziesiątkę, jako przepis na viral. Ludzie
chętnie nas oznaczali w story na Instagramie, kręcili rolki. Jedna z nich wybiła do 1,8 mln wyświetleń (@trojmiejscywyjadacze – przyp. red.).

Tak jak zaznaczyłeś znamy się od lat i szczerze nie spodziewałam się, że pierwszym Twoim pomysłem będzie oferta pączków co czwartek, raczej myślałam, że coś związanego ze sportem…

Oczywiście to też! Od początku wiedziałem, że muszę zrealizować sportowy projekt. Pierwszy był efektem przypadku. Pewnego wieczoru, w jednej z restauracji poznałem prezesa klubu siatkarskiego Trefl Gdańsk, Darka Gadomskiego, którego serdecznie pozdrawiam. I tak od słowa do słowa przeszliśmy do
konkretów. Kilka dni później zostaliśmy partnerem klubu i zorganizowaliśmy prezentację drużyny na plaży. Od tego czasu cały czas współpracujemy i bardzo cieszę się ze wspólnych działań, bo wierzę, że razem możemy więcej zyskać i zrobić. Na pewno będziemy chcieli kontynuować współpracę w kolejnym sezonie, bo nie ukrywam, że przekłada się to na relacje biznesowe i otwiera nam drogę do dalszych działań, nie tylko w obszarze sportowym. Nie ukrywam również, że jestem też zadowolony
z tego jakie relacje udało mi się nawiązać z Urzędem Miasta Sopot. Pracujemy nad wspólnymi przedsięwzięciami, wzajemnie się wspieramy, są to po prostu bardzo fajne, partnerskie relacje.

Mariusz paszkiel i Karolina Stępniak
Mariusz Paszkiel i Karolina Stępniak

Na jakimi projektami obecnie pracujecie w Sheraton Sopot Hotel?

Projektów jest sporo, nie ukrywam, że czasem nawet za dużo. Bieżącym, nad którym pracujemy, jest reaktywacja naszych tarasów. To projekt realizowany właśnie z miastem Sopot polegający na organizacji wieczorów tanecznych z muzyką na żywo na tarasach naszej Restauracji Polskie Smaki. Cały klimat wydarzenia ma odzwierciedlać lata świetności Domu Zdrojowego lat 50-tych. Jeśli chodzi o SPA, chcemy stworzyć Klub Miłośników Wschodu Słońca, gdzie zapraszamy naszych hotelowych gości w szczególne, wyjątkowe miejsce, na balkon historycznej rotundy Domu Zdrojowego, gdzie z wysokości będzie można
podziwiać wschody słońca. Wierz mi, przyjechałem osobiście, któregoś dnia o 4 rano, żeby zobaczyć jak to wygląda. Wrażenie niesamowite!

Będziemy też chcieli otworzyć bar sportowy w jednej niewykorzystanej przestrzeni. Miejsce klimatyczne, idealnie nadające się na tego typu lokal. Wczoraj mieliśmy okazję przetestować to miejsce podczas odbywających się meczów Euro 2024 i miejsce sprawdza się znakomicie. Atmosfera była świetna. Analizujemy teraz koszty zakupu odpowiednich urządzeń i mamy nadzieję, że ruszymy z projektem od września. Chcemy stworzyć najlepsze miejsce w Trójmieście do oglądania różnych dyscyplin sportowych, gdzie połączymy oglądanie z organizacją aktywności i zapraszaniem gwiazd sportu włącznie. Co więcej latem na plaży będziemy uruchamiać projekt z jedną z najlepszych marek odzieżowych w Polsce. Nie chcę zdradzać jeszcze szczegółów, bo jesteśmy na etapie finalizowania umowy, ale myślę że będzie to pierwszy, tego typu projekt w Polsce. Już więcej nic nie powiem, zapraszam na plażę sopockiego Sheratona…Cały wywiad publikujemy w najnowszym wydaniu Świata Hoteli maj-czerwiec 2024. Kliknij, aby się zapoznać się z pełną treścią.

Świat Hoteli maj-czerwiec

Rozmawiała Karolina Stępniak

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.