Hotelarstwo w Polsce vs w Azji…

Udostępnij artykuł

Azja to kontynent, na którym pracowałem przez 3,5 roku w różnych hotelach, zaczynając od Chin, poprzez Macau i kończąc w Singapurze. W tym czasie, odwiedziłem dziesięć państw, a zdobyte tam doświadczenie zawodowe uważam za niesamowicie cenne przeżycie. Gdy w maju 2014 roku wylatywałem po raz pierwszy do Chin, aby odbyć roczny staż menadżerski w hotelu należącym do jednej z najbardziej luksusowych sieci hoteli na świecie, naprawdę nie wiedziałem czego mogę się spodziewać czy oczekiwać. Miałem wtedy 22 lata i miało to być moje pierwsze zawodowe doświadczenie w Azji. Bez jakiejkolwiek znajomości, języka chińskiego oraz lokalnej kultury, po 12 miesięcznym oczekiwaniu na wizę pracowniczą postanowiłem rzucić pracę oraz studia i kupiłem bilet w jedną stronę.

Moje pierwsze wrażenie, które później okazało się największą różnicą w hotelarstwie między Europą a Azją, to sposób w jaki lokalni ludzie traktują przyjeżdzających tam do pracy obcokrajowców. Jako barman hotelowy, któremu udało się dostać na wspomniany staż na drugim końcu świata, byłem zadowolony z możliwości, która przede mną czeka i naprawdę nie miałem wysokich oczekiwań czy wymagań jeżeli chodzi o benefity i korporacyjne przywileje. Jednakże, zostałem pozytywnie zaskoczony.

ŚWIAT HOTELI
NAJBARDZIEJ PRAKTYCZNE I NOWOCZESNE CZASOPISMO HOTELARZY

!!! ZAWSZE BEZPŁATNY DOSTĘP DO PEŁNEGO WYDANIA !!!
 link do aktualnego numeru:
WRZESIEŃ-PAŹDZIERNIK 2017

Po raz pierwszy zostałem zaskoczony tuż po wylądowaniu w Chinach. Z racji, że połączenia lotnicze z Polski do mojego nowego miasta były ograniczone, musiałem zakupić bilet do Pekinu leżącego około 100 km dalej. Planowałem skorzystać z miejskiej komunikacji i przyjechać do swojego hotelu pociągiem czy autobusem. Okazało się jednak, że został mi wysłany prywatny szofer, który czekał na mnie na lotnisku z kluczykami do swojej luksusowej czarnej limuzyny (!). Najśmieszniejsze było to, że miał on przygotowaną tabliczkę z moim imieniem… napisanym w postaci chińskich znaczków! Szofera rozpoznałem jedynie po logo hotelu na jego marynarce. Z racji, że nie potrafił powiedzieć ani jednego słowa w języku angielskim, a chciałem się upewnić, że on na pewno czeka na mnie i czy na pewno to jest moje imię na tabliczce, minęło sporo czasu zanim doszliśmy do porozumienia.

Kolejnym zaskoczeniem był sam przyjazd do hotelu. Przed głównym wejściem czekał na mnie spory sztab ludzi w składzie: mój nowy szef, dyrektor hotelu, dwie osoby z działu HR oraz drugi stażysta-Niemiec, który miał być moim nowym współlokatorem. Zostałem odprowadzony do swojego nowego pokoju, w którym miałem mieszkać przez najbliższy rok. Po drodze szef powiedział mi, żebym się szybko rozpakował i przyszedł do lobby, gdzie on będzie na mnie czekał. Pokój był fantastyczny. Nowoczesność połączona z ponadczasowym luksusem. Po rozpakowaniu się i zejściu w umówione miejsce, zostałem odprowadzony do restauracja. Szef zamówił dla mnie jedzenie oraz przyniósł butelkę szampana, którą otworzył hucznie za pomocą szabli (tzw. Sabrage/Sabering). To był dopiero dzień mojego przylotu, a siedzieliśmy, jedliśmy i piliśmy do rana. Szef, jako, że również był obcokrajowcem, wytłumaczył mi pokrótce lokalne zwyczaje, mentalność ludzi i kulturę w Chinach. Wytłumaczył mi również, że mogę codziennie darmowo korzystać z głównej restauracji, siłowni, basenu, a mój pokój będzie regularnie sprzątany przez housekeeping itp. – rzeczy, których naprawdę nie oczekiwałem przylatując tam z Polski.

Kolejną różnicą, którą zauważyłem jest sposób w jaki ludzie obchodzą tam uroczystości i wydają pieniądze, szczególnie Chińczycy. Za wszelką cenę chcą pokazać się z jak najlepszej strony oraz wychwalić się ile mają pieniędzy oraz ile mogą wydać. W ten sposób panuje tam niesamowity przepych oraz przerost formy nad treścią.

Macau natomiast, miejsce, które jest mekką dla graczy kasyn i jedynym miejscem w Chinach, gdzie hazard jest legalny (dochód z hazardu jest kilkukrotnie wyższy niż w Las Vegas), działa jak magnes dla bogatych Chińczyków. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, gdzie gracze, którym poszczęściło się tego dnia w kasynie, przychodzili do mojego baru w hotelowych kapciach, trzymając wypchaną siatkę jednorazówkę z całą wygraną gotówką i zamawiali „najdroższy koniak” czy też „najdroższą butelkę wina”. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że te osoby nie miały pojęcia co piją, skąd ten alkohol pochodzi ani nawet jak poprawnie przeczytać jego nazwę. Wszystko to było na pokaz, aby reszta baru i znajomi zobaczyli ile są w stanie wydać.

Co do obchodzenia uroczystości, to osobiście obsługiwałem kolację zorganizowaną pod gołym niebem w hotelowym ogródku, na którą było zaproszonych ok. 30 gości. Azjatycki styl picia polega na nalewaniu tylko odrobiny wina do kieliszka, tak by być w stanie wypić całą zawartość jednym łykiem. Za każdym razem powinno stuknąć się kieliszkiem z inną osobą – jako wyraz szacunku i dopiero wtedy opróżnić całą zawartość – do dna. Taki sposób picia raczej nie pozwala na delektowanie się jakością pitych trunków, a były to naprawdę drogie, francuskie wina. Na zakończenie kolacji, organizator zamówił dla swoich gości gigantyczny pokaz fajerwerków, które zostały wystrzelone po przeciwnej stronie rzeki. Całe miasto zostało rozświetlone niczym w sylwestrową noc. To się nazywa rozmach!

Azja jest wspaniałym miejscem do podróżowania oraz fantastyczną możliwością rozwoju zawodowego. W większości hoteli pracują obcokrajowcy pochodzący z każdego możliwego zakątka ziemi, co umożliwia rozwinięcie znajomości z ludźmi z branży z całego świata.

Pisząc ten tekst jestem na pokładzie samolotu lecącego do Kanady, gdzie od jutra zaczynam nową pracę i nową przygodę jako General Manager of Restaurants w jednym z hoteli w Vancouver. W moim następnym artykule postaram się opisać różnice pomiędzy hotelarstwem w Polsce i Kanadzie. Pozdrawiam z pokładu!

Autorem felietonu jest
Mateusz Paszkiewicz
menadżer restauracji i barów z doświadczeniem zdobytym w luksusowych hotelach w Polsce, Chinach, Macau, Malezji, Singapurze i teraz – Kanadzie.

Mateusz Paszkiewicz

menadżer restauracji i barów z doświadczeniem zdobytym w luksusowych hotelach w Polsce, Chinach, Macau, Malezji, Singapurze i teraz – Kanadzie.

 

Karolina Stępniak
redaktorka naczelna czasopisma Świat Hoteli, redaktorka portalu Horecanet.pl, redaktor dyrektorka wydawnicza i współwłaścicielka BROG B2B, współorganizatorka Forum Rynku Hotelarskiego Profit Hotel®, Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum® i Spa & Wellness Business Forum® at Horecanet.pl - BROG B2B  k.stepniak@brogb2b.pl

Absolwentka wydziału dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie. Doświadczenie zdobywała w takich pismach jak Gazeta Wyborcza i Życie Warszawy.
Z firmą BROG Media (później BROG Marketing i BROG B2B) związana od grudnia 2010 roku. Początkowo jako dziennikarz w czasopismach Świat Hoteli i Nowości Gastronomiczne oraz portalu Horecanet.pl. Od lutego 2013 pełni funkcję redaktor naczelnej Świata Hoteli, a od stycznia 2018 roku dyrektor wydawniczej i współwłaścicielki wydawnictwa BROG B2B. Jest również organizatorką Forum Rynku Hotelarskiego Profit Hotel, a także odpowiedzialna za tworzenie portalu Horecanet.pl oraz organizację Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Spa & Wellness Business Forum. Członkini Rady Społeczno-Biznesowej Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula. Wyróżniona Odznaką Honorową za zasługi dla polskiej turystyki od Ministra Sportu i Turystyki.
Interesuje się polskim rynkiem hotelarskim i gastronomicznym. Prywatnie uwielbia sport, w szczególności bieganie, dobrą kuchnię i polskie kino. Szczęśliwa partnerka i mama Łucji.