W związku z tym nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie dość skromny, bo 15-procentowy udział zagranicznych sieci w polskim rynku franczyzowym miał się zwiększyć. Od wielu lat trend jest dokładnie odwrotny i udział zagranicznych sieci w całkowitej liczbie sieci franczyzowych działających na polskim rynku z roku na rok systematycznie maleje.
Faktem jest, że coraz więcej zagranicznych sieci jest zainteresowanych rynkiem polskim. Ich pojawienie się tutaj nie jest jednak równoznaczne z osiągnięciem sukcesu. Niejeden międzynarodowy potentat ma na swoim koncie porażkę na polskim rynku. Wystarczy wspomnieć przykłady takich sieci, jak Burger King, Domino’s Pizza czy Dunkin Donuts. Wszystkie one prowadziły przez kilka lat działalność na polskim rynku (na przełomie minionego i obecnego stulecia), po czym zdecydowały się z niego wycofać. Przyczyny były różne, najczęściej była nią jednak konkurencja, która posiadała ofertę lepiej dopasowaną do polskiego rynku.
Nie sposób także zliczyć zagranicznych sieci franczyzowych, którym nie udało się zaistnieć na naszym rynku, głównie z powodu niepowodzenia w znalezieniu masterfranczyzobiorcy, który wziąłby na siebie zadanie budowy sieci. Jak pokazuje praktyka, sukces odnieśli ci zagraniczni franczyzodawcy, którzy zdecydowali się na utworzenie w Polsce własnych spółek, które z kolei zajęły się budową sieci rozpoczynając ją najpierw od placówek własnych, a dopiero po pewnym czasie franczyzowych.
