Spółka wypracowała w 2011 r. 5,1 mln zł zysku netto.
Krzysztof Wiśniewski, prezes zarządu LOT Catering: To najlepszy rezultat w historii firmy. Zysk w takiej wysokości jest przede wszystkim wynikiem pracy spółki we wszystkich obszarach oraz realizacją strategii dynamicznego rozwoju, ekspansji na rynku nielotnicznym, w tym cateringu, dostawy do dużych sieci kawiarni, rozwoju nowych marek, panowania nad kosztami i optymalizacji w każdej dziedzinie działalności spółki. Zysk został wypracowany dzięki wysiłkom w każdym z tych obszarów.
Co z optymalizacją kosztów?
Krzysztof Wiśniewski: Odbyła się na wielu poziomach. Chodzi nie tylko o poszukiwanie dostawców i tańsze kupowanie, to również optymalizacja wszystkich procesów w obrębie firmy. Przykładem tego jest gospodarka śmieciami, na których można zarabiać. Wcześniej utylizacja odpadów była kosztem w spółce, teraz sprzedajemy surowce wtórne, które stanowią przychód. Można tak odwrócić gospodarkę śmieciową, żeby na tym zarabiać. Sprzęt jednorazowy, który jest przez nas używany, podlega procesowi utylizacji, odzyskujemy tekturę, papier, plastik, folię, opakowania szklane i metalowe. Firma dziennie obsługuje ponad 100 rejsów lotniczych, w sezonie nawet 200, z każdego lotu wraca do nas oprócz sprzętu wielorazowego użytku również sprzęt jednorazowy – opakowania, z których odzyskujemy bardzo dużo surowców wtórnych i staramy się jak najwięcej tych surowców sprzedać. 20 proc. naszego zysku netto zostało wypracowane poprzez szeroko rozumianą optymalizację, w tym poprawę gospodarowania energią, wodą i gazem.
Jak wygląda współpraca firmy z dostawcami?
Krzysztof Wiśniewski: Wychodzimy poza obszar Polski. Wiele opakowań jednorazowych, niektóre rodzaje pieczywa, czy croissanty kupujemy za granicą, ponieważ tego wymaga od nas rynek. Musimy być innowacyjni, nowocześni, musimy oferować unikatowy produkt i czasami dla jego wyprodukowania potrzeba unikalnego składnika, który jest dostępny we Włoszech, Wielkiej Brytanii czy Portugalii. W współpracujemy z ponad 200 dostawcami, nie mamy możliwości centralizacji dostaw, ponieważ nasz asortyment jest zbyt różnorodny. Produkujemy kilka tysięcy różnych dań, posiłków i wyrobów gotowych. Liczba komponentów jest tak duża, że nie możemy ich pozyskiwać od jednego dostawcy.
W ostatnich czasach mało opłacalny okazał się import niektórych produktów, jak Państwo oceniacie zmiany zachodzące na rynku?
Krzysztof Wiśniewski: Nie wszystko da się zastąpić. Poza tym nie sprowadzamy produktów masowo, importujemy tylko niektóre komponenty, np. mieszanki cukiernicze, które są w Polsce niedostępne. Ale są i rodzaje pieczywa, które chcemy sprowadzać, ponieważ nie są dostępne u konkurencji. Nasz klient wymaga od nas tego, aby w jego kawiarni był produkt niepowtarzalny. W ostatnim czasie mówiło się dużo o podniesionych cenach cukru, teraz mówi się o jajach. Są odczuwalne zmiany cen na rynku drobiu. Nie boimy się wzrostu cen surowców, ponieważ tak negocjujemy ceny, aby ich wzrost nie przełożył się na utratę konkurencyjności firmy.
Czy decyzja o koncentracji firmy na rynku naziemnym została wymuszona przez słabszą koniunkturę w rynku lotniczym?
Krzysztof Wiśniewski: Rynek lotniczy faktycznie przechodzi kryzys, ale nadal można na nim zarobić. 60 proc. naszych obrotów generujemy poprzez sprzedaż do linii lotniczej LOT. Jeśli zaś chodzi o sprzedaż do pozostałych linii, to w pierwszym kwartale zanotowaliśmy tam wzrost o 25 proc. w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego. Na polskim niebie przewozi się coraz więcej pasażerów, poza tym nie jest prawdą, że na tanich liniach lotniczych nie można zarobić. Rzeczywiście tam nic nie dają pasażerom za darmo, ale wiele produktów dobrze się sprzedaje. Jesteśmy dostawcą dla linii niskokosztowych zarówno posiłków, napojów, jak i wyrobów akcyzowych z naszego składu celnego. Nasze zyski z tego segmentu bardzo się zwiększyły.
Łukasz Caliński, wiceprezes zarządu spółki: Jesteśmy przekonani, że dużo większy potencjał jest na rynku naziemnym. W samym segmencie B2B spółka zanotowała w ubiegłym roku 20 proc. wzrost, w segmencie cateringowym wzrost 44 proc. Wzmocniliśmy dział kreacji produktu, staramy się szybko reagować na potrzeby rynku, na potrzeby głównych strategicznych klientów, w dużej mierze sieciowych, którym zależy głownie na dwóch rzeczach: na jakości i na powtarzalności. Do sieci kawiarni Tchibo dostarczamy m.in. torty mrożone, ciasta. W zakresie produktów cukierniczych jesteśmy także dostawcą do punktów empik cafe i HDS. Do IKEA dostarczamy dania gotowe.
Spółka rozwija trzy marki własne, która ma największy potencjał?
Łukasz Caliński: Chcemy, aby nasze marki były coraz bardziej rozpoznawalne na rynku. Naszym głównym celem jest rozwój marki Vivanta – tutaj widzimy największy potencjał. Analizując rynek dostrzegamy, że segment dań gotowych najszybciej się rozwija. Ludzie coraz więcej pracują, wiele osób nie ma czasu na to, aby przyrządzać obiady w domu, danie gotowe można odgrzać w ciągu kilku minut, poza tym jest odżywcze i zdrowe. Planujemy mocny szturm z daniami gotowymi na sieci supermarketów. Aktualnie jesteśmy obecni w Tesco i Leclercu. Uważam, że mamy doskonały produkt i możemy śmiało konkurować z takimi firmami jak Hortex czy Frosta.
Co z restauracjami Tomatillo?
Łukasz Caliński: Przyjrzymy się uważnie obecnym lokalizacjom tych lokali i będziemy szukać nowych, dobrych i przemyślanych miejsc pod kolejne restauracje. Obecnie posiadamy 12 restauracji, które znajdują się w Warszawie. Do końca roku zamierzamy otworzyć od trzech do pięciu nowych. Zaplanowaliśmy otwarcia w stolicy, w lokalizacjach biurowych, tam, gdzie obłożenie wynajmem jest niemal 100-procentowe, ponieważ to nam daje gwarancję przychodu. Szukamy również lokalizacji, w których nasze restauracje będą dostępne nie tylko dla pracowników biur, ale także dla klientów zewnętrznych. Oprócz tego cały czas modyfikujemy menu, nasz dział kreacji pracuje nad tym, abyśmy nie stali się nudni. Staramy się też reagować na potrzeby klienta, stąd też do karty wprowadziliśmy makarony na bazie sosu Alfredo. Wśród naszych klientów prowadzimy ankiety, tak, aby wysondować, co się najlepiej sprzedaje i jakie są ich oczekiwania. Staramy się, aby każda restauracja podchodziła indywidualnie do potrzeb klienta serwując oprócz standardowego menu także dania na specjalne życzenie, przygotowywane przez szefa kuchni. Jeśli chodzi o Buiscuterie, punkt z muffinami, babeczkami i tartoletkami, mamy na razie jedną wyspę cukierniczą na Targówku.
Co z zapowiadanym systemem franczyzowym tej marki?
Krzysztof Wiśniewski: Jeszcze na to za wcześnie, ponieważ najpierw musimy posiadać kilka własnych punktów, które zostaną przez nas przetestowane, aby móc pokazać, że ten model działa i że istnieje konsument, który jest skłonny te wyroby kupić. Tych placówek musi być co najmniej kilka: trzy lub pięć, aby można było ten model dopracować i sprzedać.
Jaka jest aktualna strategia rozwoju firmy w segmencie cateringu?
Łukasz Caliński: Chcemy zatrzymać nowo zdobytych, prestiżowych klientów takich jak: Ambasada Rumuni, Ukrainy, Zamek Królewski, Media Point Group. Pracujemy nad pozyskaniem kolejnych. Zamierzamy odchodzić od małych imprez na rzecz dużych, z kompleksową obsługą, wyróżniać się od konkurencji nowoczesnym menu, zgodnym z trendami rynkowymi, opartym na naturalnych składnikach. Planujemy wykorzystanie w potrawach niestandardowych i unikalnych kombinacji smakowych np. słodkich ze słonymi. Potencjał sektora cateringowego wynika ze stale rosnącego zapotrzebowania na tego typu usługi, co wiąże się z coraz słabszym odczuwaniem kryzysu gospodarczego, coraz większą świadomością usług cateringowych, zmianą przyzwyczajeń i coraz szybszym tempem życia.
W minionym roku LOT Catering wypracował ponad 5,1 mln zł zysku netto. W porównaniu z rokiem 2010, zysk ten wzrósł ponad dwukrotnie (z 2,2 mln zł). Przychody spółki osiągnęły w 2011 r. blisko 100 mln zł (wzrost o 5%), zaś zysk operacyjny – 5,8 mln zł (skok o 160%). Tak znaczący wzrost zysku spółki stał się możliwy dzięki wdrożeniu w 2011 r. całkowicie nowej strategii biznesowej. LOT Catering, kontynuując działalność na rzecz klientów lotniczych, niezwykle dynamicznie zainicjował obecność w segmencie cateringu naziemnego. Firma wprowadziła na rynek 3 nowe marki i szeroką gamę produktów: Vivanta – potrawy i dania mrożone, Biscuiterie – wyroby cukiernicze oraz Tomatillo – własna sieć nowoczesnych restauracji. LOT Catering jest obecnie jedną z trzech największych firm cateringowych w Polsce. Posiada oddziały w Gdańsku, Krakowie i Poznaniu oraz spółkę zależną w Katowicach. W LOT Catering zatrudnionych jest ok. 650 osób. W przeważającej części załogę stanowią osoby z wykształceniem i przygotowaniem gastronomicznym.
Absolwentka wydziału dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie. Doświadczenie zdobywała w takich pismach jak Gazeta Wyborcza i Życie Warszawy.
Z firmą BROG Media (później BROG Marketing i BROG B2B) związana od grudnia 2010 roku. Początkowo jako dziennikarz w czasopismach Świat Hoteli i Nowości Gastronomiczne oraz portalu Horecanet.pl. Od lutego 2013 pełni funkcję redaktor naczelnej Świata Hoteli, a od stycznia 2018 roku dyrektor wydawniczej i współwłaścicielki wydawnictwa BROG B2B. Jest również organizatorką Forum Rynku Hotelarskiego Profit Hotel, a także odpowiedzialna za tworzenie portalu Horecanet.pl oraz organizację Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Spa & Wellness Business Forum. Członkini Rady Społeczno-Biznesowej Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula. Wyróżniona Odznaką Honorową za zasługi dla polskiej turystyki od Ministra Sportu i Turystyki.
Interesuje się polskim rynkiem hotelarskim i gastronomicznym. Prywatnie uwielbia sport, w szczególności bieganie, dobrą kuchnię i polskie kino. Szczęśliwa partnerka i mama Łucji.





