Sylwester Cacek: Pandemia wzmocniła potrzebę socjalizowania się

Udostępnij artykuł
[SPECJALNIE DLA NAS – RAPORT 2021] Pandemia pod wieloma względami zmieniła rynek gastronomiczny, można powiedzieć, że to gracz, który grę zaczął od wywrócenia stolika z rozdaniem. Zmieniło się otoczenie konkurencyjne, rynek nieruchomości, zachowania i przyzwyczajenia konsumentów, kanały sprzedaży i komunikacji z klientem, rynek pracowniczy, dostęp do finansowania czy nawet sposób prowadzenia procedur urzędowo-sądowych. Efektem jest zupełnie inny krajobraz w branży niż na początku 2020 r. – mówi Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska w specjalnym komentarzu przygotowanym na potrzeby publikacji Rynek Gastronomiczny – RAPORT 2021.

Dla nas najważniejsze jest, że mimo niemal całkowitej utraty przychodów przetrwali nasi restauratorzy. Wspieraliśmy ich najmocniej, jak mogliśmy w tej trudnej także dla nas sytuacji. Większość z restauratorów skorzystała z pomocy rządowej, ale część nadal się mierzy się z różnego rodzaju problemami. Sama spółka dopiero w tym roku, w czerwcu otrzymała pomoc, o którą wnioskowała zaraz po wprowadzeniu drugiego lockdownu.

Jednocześnie pod pewnymi względami ten kryzys stworzył także pewne szanse rozwoju. Pandemia pokazała, że w trudnych czasach większe szanse mają sieci, stąd coraz rosnące zainteresowanie takim modelem prowadzenia biznesu gastronomicznego. Już przed pandemią, w styczniu i lutym, mieliśmy kilkuset kandydatów na franczyzobiorcę w samym tylko Sphinxie. Teraz znów obserwujemy napływ zgłoszeń. Nowością jest to, że zgłaszają się na franczyzobiorców  kolejni właściciele galerii handlowych. Obserwując sprzedaż w uruchomionych już takich miejscach jesteśmy przekonani, że właściciele galerii osiągną lepszy wynik z prowadzenia naszej restauracji we franczyzie, niż z samego czynszu najmu, nie martwiąc się o receptury, dostawy czy zarządzanie kosztami zakupów surowców i ceną. Po odmrożeniu gastronomii ruszyło już kilka nowych lokali, wszystkie franczyzowe, w tym jeden uruchomiony przez właściciela galerii handlowej.

Są to inwestycje, które były przygotowywane już wcześniej, ale pandemia wstrzymała prace. Ale jednocześnie przychodzą do nas nowi restauratorzy, którzy wcześniej prowadzili lokal indywidualnie, a po pandemii postanowili dołączyć do znanej sieci. Część z nich jest zainteresowana tzw. combo, czyli prowadzenia więcej niż jednego konceptu obsługiwanego przez to samo zaplecze kuchenne. W tym modelu powstaje coraz więcej restauracji naszych marek, bo są to koncepty gastronomiczne, które się uzupełniają ofertą, jak i rodzajem wizyt gości. W ten sposób restauratorzy mogą zaproponować  swoją ofertę  większej liczbie gości, a jednocześnie nie muszą mieć dwóch zapleczy kuchennych czy odrębnego zespołu na każdy  lokal, a więc mogą optymalizować koszty i tym samym biznes staje się bardziej opłacalny. Jest to argument nie do przecenienia w dzisiejszych czasach. Myślę, że ten sposób prowadzenia biznesu będzie się coraz bardziej upowszechniał w przyszłości w branży gastronomicznej.

Innym postępującym trendem będzie także rozwój segmentu delivery. Konsumenci przyzwyczaili się do tego sposobu korzystania z gastronomii i obecnie usługa delivery to niezbędny element oferty. Nie znaczy to jednak, że klienci przestawią się zupełnie na ten sposób korzystania z usług branży gastronomicznej.

Pandemia bowiem wzmocniła potrzebę socializowania się i czas po zniesieniu lockdownu bardzo pokazał, że wiele ludzi tęskniło za życiem towarzyskim poza domem. Restauratorzy, którzy będą potrafili najlepiej odpowiedzieć na obie te potrzeby będą mieli największe szanse powodzenia w przyszłości.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału zabronione.

Opublikowano: 04.11.2021
Aktualizacja: 08.11.2021