White Bear Coffee o cuppingu

Coraz popularniejszą formą firmowych eventów integracyjnych jest cupping. Wiadomo – dobre biuro pachnie dobrą kawą. Dla pracowników filiżanka czarnej to często jedyny moment odprężenia. Ważne więc, by znaleźć tę, która najbardziej smakuje.

Przez ostatnie dekady przyzwyczailiśmy się w Polsce do tego, że mamy do wyboru  w zasadzie tylko kilka rodzajów kawy komercyjnej. – To tak jakbyśmy znali tylko dwa gatunki jabłek i nie wiedzieli, że są jeszcze papierówki, antonówki, kosztele, a każdy ma inny smak i inne walory – mówi Marcin Zalewski, organizujący cuppingi w pierwszej rzemieślniczej palarni kawy w Białymstoku the White Bear Coffee Roasters. – Podobnie jest z kawą. To też owoc i ma tysiące odmian. Tworzy się z nich mieszanki, które jeszcze wzbogacają i poszerzają smak czarnej. Jeśli ktoś lubi kawę, nie powinien iść na łatwiznę, tylko poszukać swojej. Cupping polega właśnie na degustacji i ocenie walorów smakowych kawy, która jest najbogatszym sensorycznie produktem na świecie.

Palarnia The White Bear Coffee Roasters w Białymstoku
Kawa jak złoto i ropa

Cupping to termin fachowy używany też w branży kawowej. W takcie obróbki ziarna dokonuje się go kilkukrotnie. Najpierw na plantacji, gdzie próbki ziaren są palone i próbowane na miejscu przez tzw. coffee hunterów. Trafienie na dobry zbiór, to jak znalezienie żyły złota. Kawa jest drugim po ropie naftowej najważniejszym produktem handlowym na świecie. Drugi raz ziarna testowane są u dystrybutorów kawy. Do Europy trafiają przez porty w Hamburgu i Amsterdamie. To głównie stamtąd małe rzemieślnicze palarnie w Polsce sprowadzają nieduże porcje zielonego jeszcze surowca. Teraz testuje go roast master, osoba oceniająca jakość  towaru. Podczas tzw. cuppingu produkcyjnego kilkakrotnie testuje zielone ziarna poddając je paleniu. Modyfikuje przy tym parametry, np. ciśnienie, temperaturę, czas. Wyciąga z ziaren to, co najlepsze i określa ich profil sensoryczny. Palenie to moment, kiedy kawa po raz drugi dostaje życia. Jeśli testy wypadną pomyślnie, zamawia się u dystrybutorów duże partie towaru i poddaje się go wypalaniu w większych piecach. Po spakowaniu i obrandowaniu kawa trafia do obrotu handlowego. Na paczce powinna być data palenia. Jest to najlepszy wyznacznik świeżości kawy. Można ją znaleźć na opakowaniach kaw produkowanych przez rzemieślnicze palarnie, w odróżnieniu od firm komercyjnych.

Kawa nie będzie już smakować tak samo

Teraz dopiero przychodzi kolej na tzw. cupping komercyjny, wykonywany dla klientów, którzy chcą się o kawie dowiedzieć czegoś więcej. Trwa on około trzech godzin.  W pełnym kawowych aromatów pomieszczeniu czeka na uczestników kilka lub kilkanaście filiżanek z ciemnym płynem. Naczynia powinny być szklane lub porcelanowe, gdyż nie wpływają one na smak. Każdy napar przygotowywany jest według tej samej receptury. Ważne są proporcje. Przeważnie na 12 gramów kawy daje się 200 mililitrów wody. Znaczenie ma też jakość wody i jej temperatura. Nie powinna być wyższa niż 95 stopni Celsjusza. Kawa potraktowana wrzątkiem traci dużo swojej wartości. Parzenie trwa cztery minuty. – Na oko kawy różnią się klarownością i kolorem, ale zostały przygotowane tak samo. Chodzi o to, by wyeliminować na tyle, na ile się da, czynniki zewnętrzne, które mogą wpłynąć na smak naparu. Jedyną zmienną ma być sama kawa – wyjaśnia Marcin Zalewski.

Na pierwszym planie mistrz cuppingowej ceremonii Marcin Zalewski

Uczestnicy cuppingu wyposażeni w specjalistyczne, szerokie, powleczone srebrem łyżki, głośno siorbią próbując czarnych naparów, koniecznie w ustalonej kolejności.

Już po pierwszych łykach każdy jest w stanie wyczuć, który ma więcej goryczy, który jest słodszy lub bardziej owocowy. Kawy nie są opisane, uczestnicy nie wiedzą, czego kosztują. Wśród przygotowanych naparów zawsze ustawiamy też filiżankę ze sklepową kawą komercyjną. I – proszę mi wierzyć – nie było jeszcze osoby, która porównując, nie zauważyłaby, że jest ona nieciekawa, nie posiada w sobie tak wielu nut i aromatów. Wielu testujących było zdziwionych, kiedy okazywało się, że to kawa, którą pijają na co dzień –  opowiada szef the White Bear Coffee Roasters.  – Śmiejemy się, że po cuppingu kawa już nigdy nie będzie smakować tak samo. Za dużo się o niej wie.  

Body, balans, terrior

Eksperci, badający kawę zawodowo, mają na kolejne etapy cuppingu fachowe określenia. Najpierw określa się tzw. „body”, ogólną gęstość i intensywność, czyli najogólniej – ile kawy jest w kawie. Potem ocenia się „balans”, czyli harmonię między naturalną słodyczą, goryczą i kwasowością. Fachowcy potrafią po jednym łyku zgadnąć „terrior” czyli to skąd pochodzi ziarno i jakie czynniki zadecydowały o jego smaku. Czy jest to tak lubiana przez Polaków odmiana brazylijska, czy może bardziej kwasowa, owocowa i świeża kawa z Afryki, czy też azjatycka – wyrazista i z charakterem.  Ziarna z określonego kraju mają specyficzny profil sensoryczny. Na koniec oceniany jest tzw. „aftertaste”, czyli to czy posmak, jaki kawa zostawia w ustach, jest przyjemny czy nie. Uczestnicy cuppingu dopiero na końcu dowiadują się, jakich kaw próbowali.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.