Właścicielki kawiarni Słodkie Babki o pomyśle na koncept

Udostępnij artykuł
Nigdy wcześniej nie miały nic wspólnego z prowadzeniem własnego lokalu. Pewnego dnia postanowiły rzucić prace na etatach i zainwestować w swoje miejsce. Miały pasję do wypieków. Po zaledwie czterech miesiącach działalności zwyciężyły w kategorii Debiut Roku Sweets & Coffee Awards 2018. W rozmowie z nami, siostry Dorota Szczypa- Ludwikowska i Jolanta Szczypa, właścicielki Słodkich Babek, opowiedziały o tym, co ich zaskoczyło w prowadzeniu działalności o pasji do pieczenia, znaczeniu samorozwoju i planach na przyszłość.

Słodkie Babki to nowy koncept – czy wcześniej miały Panie coś wspólnego z branżą cukierni/kawiarni?

Jolanta Szczypa: Nie miałyśmy, poza tym że lubiłyśmy napić się dobrej kawy w klimatycznym miejscu. Przyszedł taki czas w naszym życiu, że obydwie chciałyśmy coś zmienić i nasze życie zawodowe zbiegło się i nabrało wspólnych, realnych kształtów. Proces podjęcia decyzji o otwarciu kawiarni był jednak długi i wymagał wielu wspólnych rozmów. O tym, jakie mamy wzajemne oczekiwania, jakie miejsce chciałybyśmy stworzyć, co chciałybyśmy wspólnie osiągnąć. Kiedy już wiedziałyśmy co chcemy, szukałyśmy informacji jak to zrobić.

Dorota Szczypa-Ludwikowska: Bardzo pomogła nam Latająca Szkoła Agaty Dutkowskiej. To dzięki temu, że w niej uczestniczyłam wyklarowała się wizja naszego biznesu. Wiedziałyśmy jedynie, że bardzo chcemy mieć swój lokal, ale nie wiedziałyśmy, jak to wszystko zebrać w jedną całość. Najważniejszy punkt to było podjęcie ryzyka, a jednocześnie decyzji, że chcemy coś zmienić

JSZ: Jeśli chodzi o wizje naszego miejsca, to były one bardzo podobne. Wiedziałyśmy, że chcemy, aby to było miejsce, gdzie można przyjść na kawę,  zjeść dobre  rzeczy, ale i zrelaksować się, samemu, z rodziną lub z przyjacielem, do którego będzie można przyjść z dzieckiem. Same jesteśmy mamami i czułyśmy, że takie miejsce jest potrzebne. Nazwa nawiązuje do tego, że przy otwarciu myślałyśmy o kobietach, bo słodkie babki to fajne babki (śmiech). Oczywiście odwiedzają nas też panowie, ale zdecydowanie dominuje płeć piękna.

Czy brakowało paniom takiego miejsca na mapie Legionowa, że postanowiłyście je stworzyć?

DSZ-L: Trochę tak. Od czasu, gdy powstał nasz plan na  lokal, otworzyło się kilka miejsc o podobnym profilu, ale jednocześnie innych. Cały czas myślałyśmy o kobietach,  mamach z dziećmi, o ciastach własnego wypieku, o dobrym jedzeniu. Stąd też inwestujemy w produkty naturalne.

Wielokrotnie podkreślacie, że zależy Wam na rodzinnej atmosferze w lokalu. Jakie inne wartości chcecie komunikować?

DSZ-L: Tak, jak Pani wspomniała – rodzina i zdrowie. Dlatego dużą wagę przywiązujemy do produktów, z których tworzymy nasze ciasta. Kierujemy się zasadą, że pieczemy takie pozycje, które same chciałybyśmy zjeść w lokalu. Kolejna kwestia to uczciwość, zarówno pod względem traktowania gości – jakości naszych produktów, jak i naszych współpracowników. Dodatkowo autentyczność – to co robimy jest spójne i tożsame z nami i zespołem. Kolejną z naszych wartości z pewnością jest rozwój – nim chcemy się dzielić i go przekazywać. Stąd też spotkanie z ciekawymi kobietami, warsztaty. Bazując na swoim doświadczeniu, wiemy, że wielu osobom potrzebny jest punkt zapalny do zmian, lepszej organizacji

Stawiałyście głównie na mamy z dziećmi. Jacy goście Was odwiedzają?

DSZ-L: Na początku przychodziło więcej mam i rodzin z dziećmi. Teraz pojawia się więcej młodzieży, grup znajomych, kobiet, które przychodzą na wspólne spotkania. Nie brakuje oczywiście też panów (śmiech).

Rzuciłyście etaty. Jak rodzina zareagowała na Wasz pomysł?

DSZ-L: Gdy mówiłyśmy bliskim o naszym pomyśle to opinie były różne. Rodzice zdecydowanie byli zwolennikami poprzednich etatów i doradzali nam poważne zastanowienie się nad tą decyzją, ale to wszystko wynikało z troski. Taka zmiana wprowadza jednak w życie pewną rewolucję. Nasi mężowie bardzo nas wspierają, babcie pomagają. Szczególnie, że duża część obowiązków domowych spadła na nich. Wsparcie bliskich jest bardzo ważne – gdyby go nie było, na pewno trudno byłoby nam rozwijać Słodkie Babki. Otwarcie swojego biznesu jest bardzo pracochłonne i wymaga naprawdę  dużo czasu i zaangażowania. Chyba też nie do końca zdawałyśmy sobie z tego sprawę.

Jesteście Panie spokrewnione – jak sprawdza się siostra w roli wspólnika? Jak dzielicie się obowiązkami w kwestii zarządzania biznesem?

JSZ: Pierwszą zaletą jest to, że znamy się od… zawsze (śmiech). Mamy do siebie ogromne zaufanie, co w biznesie jest wręcz bezcenne. Każda posiada oczywiście swoje wady i zalety, jednak do konfliktów nie dochodzi często 😉 . Wspólne prowadzenie takiego lokalu to także okazja do poznania się na nowo. Na pewno gdybym miała podejmować taką decyzję jeszcze raz, to Dorota byłaby moim wspólnikiem.

DSZ-L.: Co do podziału obowiązków to decyzje podejmujemy wspólnie. Jednak już dochodzimy do wniosku, że lepiej, aby odpowiedzialność za poszczególne kwestie została podzielona. Nasz pomysł jest w trakcie realizacji, klarują się nasze obowiązki. Nie chcemy też doprowadzić do sytuacji, by każda z nas była nie do zastąpienia.  Na przykład  – jedna z nas jest odpowiedzialna za sprawy księgowe, gdzieś wyjedzie i już nikt  w tym nie może jej zastąpić – tego chcemy uniknąć. Im dłużej wspólnie prowadzimy biznes, tym lepiej widzimy, która lepiej w czym się odnajduje, co sprawia jej większą przyjemność. Na miejscu jesteśmy prawie codziennie, niekiedy razem, czasem mijamy się w drzwiach.

Dużą wagę przywiązujecie samorozwoju kobiet. Chcecie te pasję przenosić też na swoich gości?

JSZ: Na naszej drodze spotkałyśmy wiele fantastycznych kobiet, które nas zainspirowały. Ich wsparcie jest bardzo cenne i dzięki niemu mogłyśmy ostatecznie określić, jak będzie wyglądał nasz biznes. Mamy ciągle wrażenie, że my jako kobiety – czasami trochę za mało się wspieramy. Dlatego wymyśliłyśmy spotkania dla kobiet w naszej kawiarni. Przy dobrej kawie i smacznym ciastku panie mogą się spotkać właśnie u nas. Poznać ciekawe osoby – a być może jedno z takich wyjść okaże się punktem zwrotnym i zapoczątkuje jakieś duże zmiany. Może ktoś kogoś zainspiruje, a jeszcze lepiej, gdyby panie się u nas poznały i wspólnie zaczęły działać. Bohaterki naszych spotkań, to osoby, z którymi pracowałyśmy, pomagały nam i wspierały. Znamy je i uważamy, że mają wiele do powiedzenia. Teraz organizowałyśmy spotkanie z plannerką, która jest świetnie zorganizowana i naprawdę może pomóc. Nie chodzi tylko o kwestie biznesowe, ale ułatwienie sobie życia codziennego.

DSZ-L: Cała idea jeszcze kiełkuje, ale chcemy, aby takie spotkania były wartością dodaną tego miejsca. My też poza tym, że rozwijamy biznes, to rozwijamy też siebie, swoją postawę –  bo tego wymaga prowadzenie lokalu: wyjścia ze strefy komfortu, ciągłego uczenia się,  nawiązywania relacji z gościem, po prostu robienia rzeczy, z którymi wcześniej nie miałyśmy do czynienia. Co dwa miesiące organizujemy też kawiarenki naukowe –  nowatorski projekt spotkania z nauką. Młodzi ludzie z pasją przekazują naukową wiedzę w przystępny sposób i w miłej atmosferze, przy filiżance aromatycznej kawy.

Rozmawiała Milena Kaszuba-Janus

Cały wywiad publikujemy w:

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k. Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.

MILENA-KASZUBA-JANUS
Redaktor naczelna Nowości Gastronomiczne, redaktor Horecanet.pl, Sweets & Coffee, współorganizatorka Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum. at Horecanet.pl - BROG B2B  m.kaszuba@brogb2b.pl

Redaktorka Naczelna Nowości Gastronomiczne, redaktor Horecanet.pl, współorganizatorka Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Spa i Wellness Business Forum.
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Z wydawnictwem BROG B2B związana od 2018 roku. Pełni funkcję redaktor naczelnej Nowości Gastronomicznych oraz redaktor portalu Horecanet.pl.
Współorganizuje najważniejsze wydarzenie dla branży gastronomicznej Food Business Forum. Odpowiada za dobór tematów dyskusji oraz podnoszenie jakości wydarzenia pod kątem merytorycznym.
Dba także o różnorodność panelistów i prelegentów. Przeprowadziła wywiady m.in. z Karolem Okrasą, Arturem Jarczyńskim czy Andreą Camastrą. Prywatnie szczęśliwa żona, mama Alberta, fanka czekolady i dobrej kuchni, miłośniczka zumby, literatury grozy i Justina Timberlake’a. Chętnie sięga po filmy dokumentalne, biografie oraz książki i produkcje oparte na faktach.