[TYLKO U NAS] Hotelarstwo to branża, w której kobiety odgrywają coraz bardziej znaczącą rolę – nie tylko w obsłudze gości, ale również w zarządzaniu, inwestycjach i przywództwie. O budowaniu kobiecej solidarności, o emocjach w biznesie i o tym, dlaczego warto działać mimo strachu, opowiada Agnieszka Domagała, przedsiębiorczyni, liderka, mentorka, właścicielka KTW Szałe restaurant & events, Hotelu Kristoff w Łaszkowie, dyrektor generalna Chenczke Energy oraz założycielka i fundatorka Fundacji Etcetera.

W jaki sposób, z Twojej perspektywy, wygląda obecnie kwestia wspierania kobiet w branży hotelarskiej? Czy dostrzegasz obszary, które wciąż wymagają większego zaangażowania? Jakie konkretne działania podejmujesz, aby budować relacje, wzmacniać pozycję zawodową współpracowniczek oraz promować solidarność kobiet w miejscu pracy?
Z mojej perspektywy branża hotelarska jest jednym z tych środowisk, w których kobiety naprawdę mają szansę rozwinąć skrzydła. W moim zespole większość stanowią kobiety – i nie jest to przypadek. Już na etapie rekrutacji wiem, że kobiety świetnie odnajdują się w tej rzeczywistości: są wielozadaniowe, empatyczne, elastyczne, potrafią zarządzać emocjami i zachować uśmiech nawet w stresujących sytuacjach.
Hotel to miejsce, w którym gościnność, ciepło i pracowitość są kluczowe – a to cechy, które kobiety mają
w naturalny sposób.
Wspieranie kobiet zaczyna się od prostych rzeczy: rozmowy, zaufania, wysłuchania. Staram się tworzyć atmosferę, w której kobiety czują się ważne i docenione, a nie tylko „na stanowisku”. Regularnie wprowadzam checklisty, spotkania zespołowe, rozmowy rozwojowe, bo wierzę, że prawdziwe wsparcie to nie tylko hasło, ale codzienna praca relacyjna. Kobiety w hotelarstwie potrzebują nie tyle rywalizacji, co wzajemnego zrozumienia i solidarności – i to staram się budować każdego dnia
Jesteś szefową, pełnisz wysoką funkcję kierowniczą. Jakie kompetencje i cechy osobowości okazały się kluczowe w drodze na szczyt? Z dzisiejszej perspektywy – co najbardziej pomogło Ci w osiągnięciu obecnej pozycji?
Myślę, że w moim przypadku kluczowe było to, że bardzo szybko zostałam „wypchnięta” w świat przywództwa. Nie miałam czasu na przygotowania, więc musiałam działać, podejmować decyzje i brać odpowiedzialność – czasem metodą prób i błędów.
Z czasem zaczęłam świadomie kształtować swoje kompetencje: rozwijałam komunikację, zarządzanie zespołem, umiejętność delegowania. Ale najważniejsze, że nigdy nie przestałam się uczyć. Cały czas chcę być lepszą wersją siebie – jako menadżerka, liderka i kobieta.
Czy predyspozycje przywódcze ujawniały się u Ciebie już we wczesnych etapach życia?
Zdecydowanie tak. Jestem jedyną córką i mam trzech braci, więc od dziecka musiałam umieć „się przepychać”. To uczy determinacji.
Dorastałam na wsi, w domu, w którym panowała pracowitość, gościnność i otwartość. Rodzice mieli otwarty dom – zawsze było pełno ludzi, rozmów, śmiechu. Myślę, że właśnie tam narodziła się moja naturalna potrzeba tworzenia relacji i dbania o innych. Dziś widzę, jak bardzo te korzenie pomagają mi w hotelarstwie.
Które z cech stereotypowo przypisywanych kobietom uważasz za szczególnie przydatne w zarządzaniu i budowaniu relacji?
Czasem mówi się o „Matce Polce” – i choć ten stereotyp bywa nadużywany, to ja widzę w nim ogromną wartość. Kobiety mają w sobie naturalną troskę, intuicję i uważność na innych. Potrafią słuchać, rozumieć i dostrzegać to, czego inni nie zauważają.
W zarządzaniu to ogromny atut – bo zespół to nie maszyna, tylko grupa ludzi z emocjami, marzeniami i problemami. Kobiety potrafią budować mosty tam, gdzie inni stawiają mury…Cały wywiad publikujemy w najnowszym wydaniu Świata Hoteli wrzesień-październik 2025. Kliknij, aby się zapoznać się z pełną treścią.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione

