Bartek Rychcik, Gorąco Polecam, Bakery: Dopiero się rozkręcamy

Udostępnij artykuł

[TYLKO U NAS] Aktualnie portfolio Enata Bread tworzą: marka Bakery i ponad 50 punktów Gorąco Polecam. Smaki z piekarni. Bartłomiej Rychcik, który zarządza spółką, ma bardzo ambitne plany. 2024 rok chce zakończyć z blisko 150 sklepami. W rozmowie z nami opowiada o swoich początkach w branży, poszerzaniu sieci, nowych lokalizacjach i niekończących się pomysłach na rozwój biznesu.

Nowe lokalizacje z Echo Investment

Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się, że Enata Bread zacieśni swoje relacje biznesowe z Echo Investment. Otworzycie wspólnie aż sześć nowych lokalizacji…

Dotychczas, wspólnie z Echo Investment, zrealizowaliśmy kilka ciekawych projektów. Bardzo dobrze nam się współpracuje. Sprawdziliśmy się też jako partnerzy w trudnym czasie pandemii. Podpisana właśnie umowa pomiędzy Enata Bread a Echo Investment na sześć nowych lokalizacji Gorąco Polecam. Smaki z piekarni to ważne wydarzenie – pogłębienie i rozwinięcie tej współpracy. Zależało nam na tym, by fakt jej zawarcia odbił się szerokim echem na rynku. Z Echo Investment pracujemy też nad inną inwestycją: otwarciem rzemieślniczej piekarni Bakery w wyjątkowej Fuzji Łódź. To będzie pierwsza piekarnia Bakery poza Warszawą. We współpracy z deweloperami dążymy do sytuacji, w której już na etapie planowania inwestycji czy to biurowej czy mieszkaniowej, lokowane są w niej nasze koncepty.

Wiem jednak, że to nie jedyna niespodzianka…

Będzie więcej podobnych umów – na lokalizacje w Warszawie, ale nie tylko. Jesteśmy zainteresowani ekspansją także w innych miastach, np. we Wrocławiu. Miejsc, w których moglibyśmy zaistnieć z naszymi markami jest sporo. Propozycje takich miejsc spływają do nas z całego kraju niemal każdego dnia. Szczerze mówiąc, nie mamy wystarczających sił przerobowych, by sprawdzić potencjał wszystkich. Nie mówiąc o realizacji inwestycji. Na ten moment jesteśmy przygotowani do 20-24 otwarć rocznie. Koncept Gorąco Polecam. Smaki z piekarni jest powtarzalny. Teraz to już wyłącznie kwestia wstawania tego konceptu w różne lokalizacje biurowe bądź mieszkaniowe. Koncept Bakery to inna historia – moje oczko w głowie. To rzemieślniczy, spersonalizowany, niepowtarzalny projekt. Oprócz piekarni w łódzkiej Fuzji szykujemy kolejny lokal w Warszawie. To będzie zdecydowane „wow” (śmiech). Postawimy sobie poprzeczkę bardzo wysoko: w centrum miasta, z restauracyjnym menu, na 300 m. kw. z wyjątkową – dodatkową – powierzchnią, która ucieszy niejedno oko.

Partnerstwo w czasie pandemii

Powiedziałeś, że Echo Investment sprawdziło się jako partner w czasie pandemii. To oznacza, że nie wszyscy byli wyrozumiali?

Niestety nie każdy zachował się w odpowiedni sposób. Mamy jedną nieprzyjemną sytuację, która skończyła się w sądzie. Wynajmujący zachowywał się jak „czyściciel kamienic”. Na szczęście absolutna większość podchodziła do tematu bardzo etycznie, ale i biznesowo. Widać, że panowało podejście: mam partnera, który płacił terminowo, widzę, że koncept się sprawdza, nie było żadnych problemów, ale pojawiła się siła wyższa, więc jestem otwarty na kompromis. Przecież brak negocjacji, poszukiwanie nowego partnera i generowanie w ten sposób dodatkowych kosztów to gra niewarta świeczki. Jednakże wynajmujący, który szczycił się podpisaniem umowy w biurowcu klasy A z konceptem kebabu, chyba faktycznie nie był dla nas odpowiednim partnerem, więc dobrze się stało.

Mogłoby się wydawać, że m.in. piekarnie czy firmy dostarczające catering dietetyczny zostały najmniej poturbowane w tym trudnym czasie. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

To był trudny okres dla wszystkich. Gdy spojrzysz na dane finansowe opublikowane w KRS doskonale widać, że każdemu się oberwało. Biznes ucierpiał. Jeżeli jakiś piekarz mówi, że pandemia go nie dotknęła, delikatnie mówiąc mija się z prawdą. Na przełomie marca i kwietnia 2020 roku wszyscy odnotowaliśmy straty. W listopadzie 2021 roku było to samo. Ostatecznie, w zeszłym roku, udało nam się  zrealizować założone plany, ale tylko dlatego, że wrzesień i październik zrobiły nam cały rok. Teraz idziemy zgodnie z planem, uwzględniliśmy pewne spadki obrotowe na styczeń i luty, ale marzec tak wystrzelił, że okazał się historycznie najlepszym miesiącem w naszym biznesie. Jeśli chodzi o biurowce, to teraz niewiele nam brakuje do przedpandemicznych wyników.

Czego nauczył Cię okres lockdownu?

Od 2010 roku, odkąd wszedłem w tę branżę, z mniejszymi lub większymi dołkami, wszystko szło w dobrym kierunku, progres był bardzo widoczny. Nagle pojawiło się „coś” nieprzewidywalnego i musiałem nabrać dużo więcej pokory. Wiem, że rozwijam się najszybciej w swojej historii, jednak z tyłu mojej głowy cały czas znajduje się myśl, że przecież „coś” podobnego może się powtórzyć. Jednocześnie wiem, że nie mogę się blokować. ograniczać.

Na pewno nie pomagała presja, że nie chodzi tylko o Ciebie i firmę, ale setki ludzi, których zatrudniasz.

Dokładnie tak. Chodzi przede wszystkim o odpowiedzialność za ludzi – za ich rodziny, za ich przyszłość. W pandemii zadbaliśmy o naszych pracowników. W innych miejscach pracy pojawiły się zwolnienia z dnia na dzień, bądź prośby o pozostanie w domach. My rozegraliśmy to trochę inaczej. Racjonalnie. Mam czyste sumienie i dobrze czuję się z tymi decyzjami.

Jakie konkretne kroki podjąłeś?

Nikogo nie zwolniliśmy. Padło pytanie: kto musi pracować, by przeżyć, a kto może ograniczyć swój czas pracy. Te osoby, które nie miały wsparcia rodziny – musiały utrzymać siebie lub innych – mogły liczyć na większe wsparcie z naszej strony. Każdy przypadek rozpatrywaliśmy indywidualnie. Nasze podejście spotkało się ze zrozumieniem. Finanse są ważne, często kluczowe, ale zawsze mówię pracownikom: bierzecie udział w czymś wyjątkowym, rozwijającym się, bądźcie tego częścią. Pracownicy mają naprawdę realny wpływ na to, co dzieje się w firmie, np. na to, jakie produkty wprowadzamy do oferty. Korzystamy ze specjalnych kanałów komunikacji i wymieniamy się pomysłami. Jesteśmy coraz bliżej siebie. Ta bliskość zaś pomaga w trudnych momentach, takich jak kryzys czy pandemia.

W planach macie otwieranie minimum 20-24 lokali rocznie. Czy ta dynamika nie jest zagrożona?

Udaje nam się realizować założenia. Do końca 2024 roku chcemy mieć około 150 lokalizacji. Do końca tego roku przekroczymy 70 punktów. To pokazuje, że w przyszłym i kolejnym roku musimy otworzyć po około 40 lokali. Później otrzepiemy się z kurzu i zobaczymy, co dalej (śmiech). Gdy patrzę na moich przyjaciół z zarządu: Marcina i Grzegorza (Marcin Jaszczuk, Grzegorz Szymański – przyp. red.) to widzę, że wszyscy mamy ambicję, by się rozwijać.

W dużej mierze Gorąco Polecam. Smaki z Piekarni można spotkać w biurowcach. Czy nadal na nie stawiacie?

Tak. Podpisaliśmy umowy na nowe lokale w biurowcach – prawdziwe perełki: w Q22, Skyliner, Rondo 1. Nie wycofujemy się z biurowców. Wprost przeciwnie. Na różnego rodzaju konferencjach, także w trakcie Food Busienss Forum, powtarzałem, że nie wierzę w żadną wielką rewolucję, a biurowce pozostaną ważnym elementem biznesowego ekosystemu. Ewentualne zmiany, związane chociażby z wprowadzeniem pracy zdalnej, musiałyby być procesem. Długotrwałym i odpowiednio przygotowanym. Nie było łatwo twardo obstawać przy swoim, gdy większość uważała, że biurowce stoją na straconej pozycji.

Nowe lokalizacje

Jednak testujecie różne opcje nowych lokalizacji. Z jakim skutkiem?

Przetestowaliśmy wiele możliwości. Otworzyliśmy lokale w osiedlach mieszkaniowych i centrach typu convenience, także poza Warszawą. Wszędzie notujemy dobre wyniki. Rynek w stolicy wydaje się już nasycony, ale to dobrze. Duża konkurencja powoduje, że starasz się być  jeszcze lepszym.

Marka przeszła rebranding i dziś na szyldach widzimy: Gorąco Polecam. Smaki z Piekarni. Na co postawiliście w strategii i komunikacji?

Nie nazywam tego zmianą – rebrandingiem – tylko opracowaniem całkowicie nowej marki. Wiedzieliśmy, że musimy ocieplić wizerunek. Powstał więc pomysł, aby opracować brand hero który będzie rozmawiał z klientami. Tak narodził się Pan Kromka czy – jak kto woli –  Pan Muffin czy Pan Piekarz (z charakterystyczną czapką). Każdy widzi w nim kogoś innego i każdy nazywa go na swój własny sposób. Powstał też drugi brand hero Pan Słoik, dedykowany do „Regału Smakosza”, czyli części delikatesowej, w której można zakupić produkty komplementarne od polskich rolników i rodzinnych firm. W logo dopisaliśmy: „Smaki z piekarni”, by podkreślić, że chodzi nam o coś więcej – nie tylko chleb, który pozostaje najważniejszy, ale też inne smaki, które mogą powstać na jego bazie. Na śniadanie, obiad czy kolację. Zmieniliśmy też design lokali.

To połączenie tradycji (drewno, płytki, metaloplastyka) z nowoczesnością (wysokiej jakości sprzęt). Klientów witają spersonalizowane neony: „Gorąco Polecam! Warszawę”, „Gorąco Polecam! Kraków” czy „Gorąco Polecam! Wilanów”. Wprowadziliśmy też nowe produkty do oferty. Jeżeli decydujemy się na poszerzenie asortymentu to robimy to na 200 proc. Jeśli możesz u nas kupić jajka, to bądź pewna, że wszyscy w firmie ich spróbowali, zanim trafiły na półkę. A, że lubimy wszyscy jeść, to testom nie ma końca (śmiech).

Jednak chcecie też edukować.

Tak, niedługo uruchomimy stronę internetową, na której nasi brand heros będą rozmawiać ze sobą i… edukować. Będą uświadamiać klientów. Na to bardzo stawiamy. Czuję taką potrzebę, np. w zakresie czystej etykiety, naturalnego zakwasu czy pochodzenia produktów.

Jednak chcesz, aby marka specjalizowała się w pieczywie. To ono jest numerem jeden?

Pojawiliśmy się w miejscach, w których wcześniej nie występowaliśmy, np. centrach handlowych. Ale jedno się nie zmieniło: pieczywo jest dla nas najważniejsze. Z tego wyrośliśmy, i to nas napędza. W naszej ofercie znajdziesz około 20 chlebów. Chyba żadna sieć – poza Gorąco Polecam. Smaki z piekarni – nie ma 40 rodzajów kanapek i takiego bogactwa, jeśli chodzi o słodkie i słone przekąski grab & go. Ostatnio mocno popracowaliśmy nad ekspozycją. Wchodząc do naszego sklepu, od razu widzisz, co jest produktem priorytetowym. Jeśli chcesz wyznaczać trendy, a my chcemy i uważamy, że to robimy, trzeba podejmować takie decyzje. Stąd też obecność piekarni rzemieślniczych w naszym portfolio.

Na co stawiacie poza ofertą pieczywa?

Specjalnie dołożyliśmy człon „Smaki z piekarni” do logo Gorąco Polecam, aby budować wizerunek miejsca, które oferuje „więcej”: wędliny, nabiał, jajka, dania gotowe, przetwory. W tym kierunku idziemy. To pokazuje nasz szerszy horyzont patrzenia na tę branżę. Wszyscy kombinują, dodają przekąski czy kanapki do oferty…Pełną treść publikujemy w najnowszym wydaniu Sweets & Coffee. Kliknij, aby dokończyć lekturę.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.

Opublikowano: 21.07.2022
Aktualizacja: 21.07.2022