[TYLKO U NAS] Ostatnie pięć lat przyniosły mi zmianę w podejściu do kuchni wegańskiej, którą kiedyś postrzegałem jako pozbawioną smaku i pełną wyrzeczeń. Dzięki nowym doświadczeniom odkryłem, że wegańskie dania mogą być nie tylko smaczne, ale i pełne kulinarnych przyjemności. Chciałbym podzielić się spostrzeżeniami, jak te zmiany wpłynęły na moje gotowanie i spojrzenie na jedzenie. – pisze specjalnie dla nas szef kuchni Dawid Wysocki.

Całe życie byłem zagorzałym mięsożercą. Prawie 70% mojej diety stanowiło mięso – od soczystych steków, przez chrupiący bekon, aż po rozmaite wędliny i kiełbasy. Kuchnia oparta na mięsie była dla mnie czymś naturalnym i nieodłącznym, symbolem pełnowartościowego posiłku. Kiedy słyszałem, że ktoś jest wegetarianinem, a tym bardziej weganinem, od razu wywoływało to we mnie negatywne emocje. W głowie miałem obraz ludzi, którzy rezygnują z mięsa na rzecz jakichś dziwnych przekonań. Uważałem, że weganie to niemal kosmici, a ich dieta wydawała mi się nie tylko niepełnowartościowa, ale wręcz niezdrowa.
Pracując jako szef kuchni w renomowanej restauracji, której specjalnością były steki i techniki kulinarne inspirowane kuchnią francuską, byłem dumny z tego, co tworzyliśmy. Kiedy prezentowałem kartę menu, często słyszałem sugestie, żeby dodać więcej dań wegetariańskich czy wegańskich. Zawsze odpowiadałem z uporem: „Przecież jesteśmy restauracją, która słynie ze steków, takie dania tu nie pasują”. Byłem przekonany, że mięso to fundament prawdziwej kuchni i nic nie jest w stanie tego zmienić.
Oczywiście, jak to w życiu bywa, musiałem czasem iść na kompromisy…. Cały tekst publikujemy w najnowszym wydaniu Nowości Gastronomicznych wrzesień-październik 2023. Kliknij, aby zapoznać się z pełną treścią.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.

