[TYLKO U NAS] Maciej Margas, operator kamery i fotograf lotniczy, wydawca serii Poland On Air oraz założyciel studia Margas.Media: Wizerunek Polski na świecie niewątpliwie przeszedł w ostatnich latach spektakularną metamorfozę. Po latach stagnacji i szarości zaczęliśmy być odbierani jako kraj różnorodny, o ciekawych zabytkach i rosnącym znaczeniu na arenie międzynarodowej. Ale czy zmieniło się postrzeganie Polski przez samych… Polaków?

Jeszcze 15 lat temu, kiedy zaczynałem swoją przygodę z fotografią, Polska była dla wielu jedynie punktem startu do „prawdziwych” podróży. Marzyliśmy o południu Europy, egzotyce, dalekich kierunkach, a krajowe wyjazdy traktowaliśmy często jako plan awaryjny – coś „na szybko”, budżetowego, w ostateczności. Sam pamiętam czasy, gdy zdjęcia znad Bałtyku, z Mazur czy gór nie budziły większych emocji. Polska jawiła się jako dobrze znana, codzienna, a wręcz oczywista.
Dziś mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć: to spojrzenie zmieniło się diametralnie.
Pierwszym tematem mojej twórczości była Warszawa. Jednak jeszcze kilkanaście lat temu to miasto nie wyglądało tak atrakcyjnie jak obecnie. W panoramie nie widać było aż tylu wieżowców, a na Placu Defilad nie budził kontrowersji biały gmach MSN, lecz blaszana hala KDT. Teren Browarów Warszawskich przypominał miejsce o którym świat zapomniał, a bulwary nad Wisłą w ogóle nie zachęcały do spacerów. W pobliżu Placu Bankowego pozostawały jeszcze niezagospodarowane od czasów wojny ruiny Reduty Banku Polskiego, podobnie jak wiele dawnych zakładów przemysłowych, niszczejących od czasów transformacji ustrojowej. Nocne panoramy miasta robiły wówczas olbrzymie wrażenie – iluminacje podkreślały rzeczy, które było tego warte, a mrok ukrywał to, co nieatrakcyjne.
Kiedy własny kraj wydaje się zbyt oczywisty
W 2014 roku opublikowałem w sieci debiutancki film „Warsaw 24H timelapse”, który prezentował 24 godziny z życia miasta obserwowanego z dachów jego najwyższych wieżowców. Polacy spojrzeli na swoją stolicę jak nigdy wcześniej. Wielu nie wierzyło w to, co zaprezentowałem. Do dziś zresztą jest to jeden z najpopularniejszych internetowych filmów o Warszawie. Później, kiedy przygotowywaliśmy premierę pierwszego albumu fotograficznego WARSAW ON AIR, a moje zdjęcia zaczęły być pokazywane w mediach (m.in. w artykule na popularnym wówczas portalu Weekend.Gazeta.pl) widziałem pod nimi wiele komentarzy w tonie „na tych zdjęciach Warszawa wygląda jak mały Nowy Jork”, „Prawie jak w Dubaju”, „Pole Mokotowskie niczym Central Park”.
Początkowo oczywiście było mi miło, jednak z czasem zrozumiałem, że takie reakcje opowiadały nie tylko o odczuciach ludzi związanych z samą fotografią, ale też o ich postrzeganiu Warszawy oraz Polski. O tym jak mentalnie odbierają swój kraj oraz jaki mają punkt odniesienia. To spojrzenie nacechowane było pewną potrzebą porównań, aspiracji, być może kompleksów, a na pewno brakiem wiary w to, że to co polskie, też może być ładne, wartościowe i nie tylko jakościowe, ale przede wszystkim tę jakość wyznaczające.
Kiedy rozszerzyliśmy działalność na całą Polskę okazało się, że wcale nie jest lepiej. Pustynia Błędowska określana była mianem „polskiej Sahary”, Park Gródek w Jaworznie stał się „polskimi Malediwami”, kilka miast ma swoją „Wenecję”, Pałac Branickich w Białymstoku to „Wersal Podlasia”… przykładów można by mnożyć. Te porównania, choć będące zwykle chwytami marketingowymi lub clickbait’owymi nagłówkami, z czasem przestawały być śmieszne, a pokrewny przekaz medialny zacząłem odbierać jako… szkodliwy.
Zacząłem się zastanawiać – dlaczego to nasze Pole Mokotowskie, zamiast aspirować do Central Parku, nie może być kojarzone po prostu z dużym i różnorodnym warszawskim parkiem z historią, a nasz skyline – choć nieco chaotyczny – nie może być traktowany jako wartościowy i oryginalny, szczególnie w kontekście tragicznej historii stolicy? Czy naprawdę nie mamy u siebie nic oryginalnego? Nieporównywalnej do innych miejsc na ziemi przyrody, unikatowych przykładów architektury, niepodrabialnych miejsc? A może po prostu… nie chcemy ich dostrzec?
Od aspiracji do pewności siebie
Myślę, że pierwszym mentalnym impulsem do myślenia inaczej, zarówno w mojej twórczości, jak i chyba całego kraju, było Euro 2012. Były to czasy, kiedy głównie fotografowałem z dachów wieżowców. W Warszawie zakończyły wielkie inwestycje – Stadion Narodowy wyrósł na miejscu Stadionu Dziesięciolecia, miasto zaczęło dbać o brzegi Wisły, tłumy kibiców z różnych krajów spotykały się na Placu Defilad, a do miasta można było dojechać dopiero co oddaną Autostradą A2. Pozytywne i łączące wszystkich emocje towarzyszyły tysiącom Polaków.
Mimo, że odpadliśmy przed ćwierćfinałem, zrozumieliśmy to, co najważniejsze – że Polska ma znacznie większy potencjał, niż wszystkim się wydawało. Drugim kluczowym momentem była…Cały tekst publikujemy w najnowszym wydaniu Świata Hoteli listopad-grudzień 2025. Kliknij, aby się zapoznać się z pełną treścią.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.

