Jest to najstarsza włoska restauracja i jedna z najdłużej istniejących w Krakowie. Mieści się w piwnicach Kamienicy Hetmańskiej na Rynku Głównym 17. Nazwa „U Piotra” jest wyrazem sympatii dla Piotra Skrzyneckiego, jak również nawiązuje do symbolu Rzymu – Bazyliki Św. Piotra. Restauracja w czasie 20 lat pracy przyjęła ponad dwa miliony gości, głównie indywidualnych. Organizuje także specjalne imprezy, przyjęcia czy spotkania biznesowe. Dysponuje salami na 120 osób oraz dużym letnim ogródkiem na płycie Rynku dla 100 gości.
Elżbieta Nowosad, współwłaścicielka restauracji „Da Pietro” przekonuje, że istnieje recepta na sukces. Jak podkreśla, tajemnica sukcesu niekoniecznie leży jednak tam, gdzie wielu jej upatruje: Spora część właścicieli lokali gastronomicznych podchodzi do tematu w całkowicie niewłaściwy sposób. Porywają się na prowadzenie pubu czy restauracji, kierując się wyłącznie chęcią zysku, jednocześnie bardzo często nie mając większego pojęcia na temat złożonej specyfiki branży. Do zbudowania renomy lokalu i powiększającego się grona wiernej klienteli nie wystarczy dogodna lokalizacja czy świetne jedzenie. Aby restauracja odniosła sukces, a następnie mogła z powodzeniem funkcjonować przez długie lata, potrzeba czegoś więcej. I nie mam tu na myśli jakichś niebotycznych nakładów finansowych, bo te również nie są jeszcze gwarantem sukcesu.
Tajemnicy sukcesu w biznesie gastronomicznym Elżbieta Nowosad doszukuje się na innych polach. Analizując przypadek restauracji „Da Pietro”, w pierwszej kolejności wymienia drugiego właściciela, Mirosława Jaxę-Kwiatkowskiego, z którym restaurację prowadzi wspólnie, nieprzerwanie od dwudziestu lat. Oczywiście, istnieją prężnie działające lokale gastronomiczne, prowadzone przez jednego właściciela, czy wręcz przeciwnie – przez większą grupę wspólników – przyznaje Elżbieta Nowosad. Dodaje jednak, że w jej przypadku model dwuosobowy sprawdził się najlepiej: Przez dwadzieścia lat wspólnego prowadzenia restauracji mieliśmy w sumie może dwie sytuacje konfliktowe, w których pojawiły się między nami istotne różnice zdań w pewnych kwestiach. W momencie, w którym decydujemy się na prowadzenie biznesu z innymi osobami najważniejsze jest wzajemne zaufanie i wyraźny podział kompetencji. Dlatego w naszym przypadku Mirek sprawuje całkowitą pieczę nad kartą win, jej nieustannym poszerzaniem i urozmaicaniem, ja natomiast zajmuję się wszystkimi bieżącymi sprawami, związanymi z restauracją. Dzięki temu nie wchodzimy sobie w drogę, bo każde z nas wie, co ma robić.
Nieustannie warto dbać o to, żeby ludzie, pracujący w naszym lokalu nie mieli powodów do frustracji i niezadowolenia. Pracownik źle traktowany, nie otrzymujący wynagrodzenia na czas, zaczyna tracić motywację, to z kolei przekłada się na gorszą wydajność i jakość jego pracy. Klient natomiast nie będzie chciał wrócić do lokalu, w którym obsługa była niemiła, a jedzenie niesmaczne. Coraz mniej klientów, to coraz mniej pieniędzy dla pracowników i coraz większy poziom ich niezadowolenia. Koło się zamyka, a taki stan rzeczy bardzo ciężko jest następnie odmienić. Dlatego Elżbieta Nowosad radzi właścicielom biznesów gastronomicznych, aby zawsze mieli świadomość tego, że warto grać ze swoimi pracownikami w jednej drużynie: Jedną z gorszych sytuacji, jaka może przytrafić się restauracji to nieustanne zmiany kadrowe. A tylko dzięki odpowiedniemu traktowaniu pracowników, możemy zatrzymać ich przy sobie.
Dlaczego osiągnięcie i utrzymanie sukcesu w biznesie gastronomicznym jest tak trudne? Zdaniem Elżbiety Nowosad, osoby prowadzący własny biznes gastronomiczny bardzo często nie wiedzą, bądź zapominają, jak ważne jest nieustanne osobiste zaangażowanie i doglądanie wszystkiego, co dzieje się w prowadzonym przez nas lokalu.
– Jest to tak zwany „włoski system zarządzania” – tłumaczy krakowska restauratorka. – Nazwa pochodzi oczywiście od rodzinnych włoskich restauracji, w których właściciele spędzają całe dnie, nieustannie dbając o każdy szczegół począwszy od kuchni, wystroju wnętrza czy kontaktów z dostawcami, na osobistym czuwaniu nad zadowoleniem klientów skończywszy. Choć tradycja takiego sposobu prowadzenia restauracji wywodzi się z Włoch i była dla nas oczywista ze względu na włoski charakter „Da Pietro”, uważam, że model ten jest skuteczny bez względu na to, jaki lokal prowadzimy. Bo choć wymaga nieustannego zaangażowania, to równocześnie daje nam gwarancję, że wszystko będziemy mieć zawsze pod kontrolą, i że nic w lokalu nigdy nie wydarzy się poza naszą wiedzą.
– Na koniec warto pamiętać jeszcze o jednym. O tym, żeby mimo sukcesu, który już udało nam się osiągnąć, nigdy nie osiąść na laurach i nie zaprzestać nieustannego rozwijania i ulepszania naszej gastronomicznej oferty. Konsumenci są dziś bowiem znacznie bardziej świadomi i wymagający, a ich podniebienia znacznie bardziej wysublimowane, niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Bez zrozumienia, zaakceptowania i wyciągnięcia wniosków z tego prostego faktu, sukces w branży gastronomicznej nie będzie nam pisany – dodaje Elżbieta Nowosad.
Absolwentka wydziału dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie. Doświadczenie zdobywała w takich pismach jak Gazeta Wyborcza i Życie Warszawy.
Z firmą BROG Media (później BROG Marketing i BROG B2B) związana od grudnia 2010 roku. Początkowo jako dziennikarz w czasopismach Świat Hoteli i Nowości Gastronomiczne oraz portalu Horecanet.pl. Od lutego 2013 pełni funkcję redaktor naczelnej Świata Hoteli, a od stycznia 2018 roku dyrektor wydawniczej i współwłaścicielki wydawnictwa BROG B2B. Jest również organizatorką Forum Rynku Hotelarskiego Profit Hotel, a także odpowiedzialna za tworzenie portalu Horecanet.pl oraz organizację Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Spa & Wellness Business Forum. Członkini Rady Społeczno-Biznesowej Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula. Wyróżniona Odznaką Honorową za zasługi dla polskiej turystyki od Ministra Sportu i Turystyki.
Interesuje się polskim rynkiem hotelarskim i gastronomicznym. Prywatnie uwielbia sport, w szczególności bieganie, dobrą kuchnię i polskie kino. Szczęśliwa partnerka i mama Łucji.





