[SPECJALNIE DLA NAS] Branża gastronomiczna jest jednym z najbardziej dynamicznych i jednocześnie najbardziej obciążających sektorów usługowych. Przy wielu zmiennych, z którymi mierzą się restauratorzy na co dzień – rzadko kiedy mają siłę i energię na zadanie pytania: czy ludzie, którzy karmią i obsługują moich gości – sami czują się dobrze? Na to i inne pytania odpowiada w artykule Renata Marcinowska, Chief Happiness Officer & Workplace Happiness Consultant Smakuj Szczęście.

W odpowiedzi na tę lukę badawczą powstało pierwsze w Polsce badanie poziomu szczęścia w gastronomii wśród pracowników i właścicieli lokali gastronomicznych w Poznaniu. To nasza wspólna inicjatywa z Mateuszem Spurtaczem, CEO MYTUJEMY.
Celem projektu było zmierzenie dobrostanu osób pracujących w gastronomii, porównanie różnic między trzema głównymi grupami pracowników, identyfikacja czynników wzmacniających oraz osłabiających szczęście w pracy oraz przygotowanie wskazówek dla restauratorów, które realnie pozwolą im lepiej zadbać o swoich ludzi. Chcemy w ten sposób rozpocząć szerszą dyskusję na temat kultury pracy i stworzyć podstawy do zmian. Premiera raportu z Badania Szczęścia zaplanowana jest na początek przyszłego roku, jednak już teraz chcemy podzielić się kilkoma ciekawostkami.
Prawie 93% badanych miejsc to koncepty zatrudniające poniżej 50 osób – 34% to miejsca do 10 osób. To jest głównie segment małych i średnich restauracji, nie korporacyjne sieci. Tutaj nie ma działów HR, które dbają o pracowników – ich prawa i dobrostan, dlatego tak ważne jest wsłuchanie się w głosy osób, które nie zawsze mają przestrzeń do wyrażenia swojej opinii.
W badaniu wzięło udział 270 osób: 53% z sali, 24% z kuchni, 16% z biura i zarządu. Aż 93% ma ponad rok doświadczenia, a prawie połowa – ponad pięć lat. To obala popularny mit, że branża opiera się głównie na osobach niedoświadczonych. Wyzwanie nie tkwi w braku doświadczenia, lecz w niedopracowanych procesach wdrożenia i braku systemowego wsparcia.
Poziom szczęścia: wynik przeciętny, ale z dużymi różnicami
Średni poziom szczęścia wyniósł 3,3/5. 45% pracowników deklaruje, że są szczęśliwi, lecz co czwarta osoba – przeciwnie. Najbardziej zadowoleni są właściciele i biuro (3,98), najmniej – kuchnia (3,05). To ważny sygnał: decyzje dotyczące funkcjonowania restauracji często podejmowane są przez osoby o wyższym poziomie szczęścia, co może utrudniać realne zrozumienie perspektywy pracowników operacyjnych.
Poziom szczęścia spada znacząco przy pracy powyżej 50 godzin tygodniowo (do 3,11). Najbardziej obciążona jest kuchnia – prawie jedna czwarta pracuje ponad 50 godzin tygodniowo.
Zdrowie i przerwy – najsłabszy obszar całego badania – to najbardziej alarmujące dane
Prawie połowa respondentów deklaruje, że praca pogarsza ich zdrowie fizyczne – w kuchni aż 59%. Jednocześnie 63% osób nie ma możliwości odbycia prawidłowej przerwy w trakcie zmiany. W kuchni wynik spada do 1,89/5. Zaznaczmy, że są to wymogi regulowane w prawie pracy, a nieprzestrzeganie ich grozi dużymi karami również finansowymi. Co istotne, osoby mające dostęp do posiłków i wody podczas pracy są wyraźnie szczęśliwsze (3,54 vs. 2,4–2,9).
Kuchnia jest na najszybszej drodze do wypalenia zawodowego. Pomimo chęci dbania o siebie nie jest w stanie o to zadbać bez wsparcia systemowego: lepsze grafiki, przerwy, ergonomia pracy, zdrowe posiłki.Kombinacja: dużo godzin + brak przerw + bardzo negatywny wpływ na zdrowie tworzy obraz grupy najwyższego ryzyka (wypalenie, L4, rotacja).
¼ ma niską motywację do pracy
Ale 47% ma wysoką i bardzo wysoką motywację do pracy – co w porównaniu z różnymi badaniami wskazuje na bardzo wysokie zaangażowanie w gastro wbrew przyjętym opiniom. Takie wyniki przy braku wsparcia systemu i benefitów są zaskakująco wysokie. 8% tyle osób jest zaangażowanych w Polsce w pracy według Gallupa. 66% według badań Enpulse – w grupie organizacji, które o świadomie dbają o dobrostan i jego mierzą.
Motywacja nie spada liniowo – układa się w krzywą w kształcie litery U
Osoby z bardzo krótkim stażem i bardzo długim stażem są szczęśliwsze niż „środek”. To sugeruje, że warto zaprojektować program wsparcia i rozwoju dla ludzi po 1–5 latach w gastro – inaczej będziemy tracić kompetentne osoby dokładnie w momencie, gdy są najbardziej wartościowe. To dokładnie ten moment „środka drogi” decyduje, czy ktoś zostaje… Cały tekst publikujemy w najnowszym wydaniu Nowości Gastronomicznych listopad-grudzień 2025. Kliknij, aby się zapoznać się z pełną treścią.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.

