Aram Raoof: Od zawsze znałem swoją drogę

Udostępnij artykuł

[TYLKO U NAS] Stworzony przez swojego ojca biznes, Aram Raoof przejął tuż po osiągnięciu pełnoletności. Nie był zaskoczony, że została przekazana mu ta pałeczka, bo jak mówi, zawsze znał swoją drogę, ale nie spodziewał się, że nastąpi to tak wcześnie i nagle… Od tego czasu z sukcesem rozwija Grupę ZR Hotele, która w swoim portfolio posiada działające: Zinar Castle i Forest Hotel w Krakowie oraz Dwór w Tomaszowicach, a także kilka inwestycji w realizacji. W rozmowie z nami opowiedział m.in. o sukcesji, przełomowych momentach w życiu zawodowym oraz o tym, które cechy charakteru pomagają mu w codziennym zarządzaniu.

Aram Raoof
Fot.: Karolina Jóźwiak

Za osobami, które przejmują rodzinne biznesy często stoją różne historie. Jaka jest Twoja? Wiem, że u Ciebie rozpoczęła się dość wcześnie. Czy czułeś presję? Miałeś przeświadczenie, że będzie to obowiązek czy raczej wiązało się to z ekscytacją?

Musimy cofnąć się do moich lat nastoletnich, aby zrozumieć kontekst tej historii. Od 12. roku życia zawodowo jeździłem na rowerze. Zdobyłem m.in. tytuł wicemistrza Polski oraz drugie miejsce w Pucharze Europy w dyscyplinie downhill. Mówię o tym dlatego, iż wydaje mi się, że uprawianie zawodowo sportu jest bardzo dobrym przygotowaniem do biznesu. Uczy determinacji i konsekwencji w dążeniu do celu. Jeżeli wyniki są słabsze, trzeba włożyć jeszcze więcej pracy, aby osiągnąć oczekiwane rezultaty. Sądzę, że głównie determinacja, wypracowana podczas zaangażowania zawodowo w sport, jest cechą, która została ze mną i sprawia, że nie ma dla mnie sytuacji nie do rozwiązania.

Od dziecka z fascynacją obserwowałem ojca, który rozwijał biznes. Otworzył działającą nieprzerwanie od 1990 r. restaurację U Ziyada (funkcjonującą do dziś pod nazwą ZIYAD Restauracja – przyp. red.), następnie Dwór w Tomaszowicach, który w kolejnych latach dalej rozwijał i rozbudowywał. Zawsze wiedziałem, że moja droga będzie taka sama i nie rozpatrywałem, że mógłbym w życiu robić coś innego. Jednak jako dziecko nie zastanawiałem się, kiedy to nastąpi. Wydarzyło się to dość szybko…

Aram Raoof o początkach w biznesie

W wieku 18 lat… Jak dokładnie doszło do przekazania pałeczki w sztafecie pokoleń?

Tak, miałem 18 lat. Leżałem w domu po kolejnej operacji, która była wynikiem odnowionej kontuzji kolana. Równolegle przygotowywałem się do matury. Ojciec zapytał dość krótko, czy zajmę się biznesem, który budował, czy ma go jednak sprzedać. Niewątpliwie wykorzystał moment, w którym sport zszedł u mnie nieco na drugi plan. Długo nie zastanawiając się, przystałem na tę propozycję. Tak się zaczęło…

Jeśli dobrze liczę, firmę przejąłeś do samodzielnego zarządzania w 2012 roku. Co zastałeś? Czy sukcesja przyszła do Ciebie w takiej formie w jakiej oczekiwałeś?

Rzeczywiście, początki mojej pracy, w pełnym wymiarze, to lata 2012-2013. Wcześniej zdarzało mi się jako nastolatkowi, odrabiać lekcje w biurze dyrektora hotelu czy biegać po budowie. Jednak dopiero wtedy zacząłem uczyć się tej pracy. Jednocześnie moja edukacja nie zakończyła się na tym etapie – pisałem maturę, a w kolejnym roku rozpocząłem studia na wydziale prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ojciec już od dobrych kilku lat swoją uwagę poświęcił działalności niezwiązanej z branżą hotelarską. Od 2006 był aktywnym dyplomatą.

Pierwsze lata swojej pracy poświeciłem naszemu podkrakowskiemu obiektowi – „Dwór w Tomaszowicach – Krakowskie Centrum Konferencyjne”. To dość duża nieruchomość. Na terenie 10 ha dawnego założenia Dworsko-Parkowego zlokalizowanych jest pięć niezależnych budynków: Dwór, dawny Spichlerz (obecnie Restauracja Nowy Spichlerz – przyp. red.), hotel oraz dwa obiekty eventowe – Oranżeria i Galeria Panorama. Obiekt został zakupiony przez ojca w 1996 r., remontowany przez kolejne cztery lata i wreszcie otwarty w 2000 r. – Dwór, Hotel i Spichlerz. Następnie został rozbudowany w 2003 r. o Oranżerię, a w 2007 r. o Galerię Panorama.

Sytuacja jaką tam zastałem nie była najprostsza. Nieruchomość miała już za sobą kilkanaście lat działalności. Od czasu otwarcia powstało dużo nowych obiektów w Krakowie i jego okolicach, w dodatku w wyższym standardzie. Wszystkie budynki oraz infrastruktura wymagały inwestycji i remontów. Pierwsze lata musiałem poświęcić na przygotowanie projektów, zaplanowanie inwestycji. Nie dotyczyło to tylko remontów, ale również wymiany całego wyposażenia kuchni, które było już niesprawne, a Tomaszowice, w tym przypadku niestety, posiadają aż pięć kuchni!

Poza tym obiekt nie miał dyrektora ani rozbudowanej struktury menadżerskiej, dlatego spadło na mnie również zarządzanie operacyjne. Pozwoliło mi to nauczyć się gastronomii od podstaw. Pomimo dużej konkurencji, Tomaszowice z racji swojej atrakcyjności oraz rozbudowanej infrastruktury, już wtedy potrafiły zrealizować jednego dnia np. ponad 30 przyjęć komunijnych czy event korporacyjny dla 5 tys. osób. Była to dla mnie „szkoła życia” w hotelarstwie.

Poza tym, nie tylko musiałem przeprowadzić remont obiektów, ale także na nowo poukładać struktury. Było naprawdę dużo pracy wewnętrznej, a równolegle Dwór i restauracja cieszyły się dużym zainteresowaniem, także wśród osób z show businessu i sportu. Zorganizowaliśmy m.in. wesele Agnieszki Radwańskiej czy Macieja Kota. Gościliśmy w naszych obiektach wszystkich prezydentów Polski po 90. roku.

świat Hoteli marzec-kwiecień 2024

Przemiana na przestrzeni lat…

Skoro użyłeś już odniesienia do przeszłości, chciałabym zapytać Cię, jak Ty – jako menadżer, hotelarz – rozwinąłeś się na przestrzeni tych lat? Jaka była Twoja przemiana?

Kiedy Tomaszowice nie miały jeszcze rozbudowanej struktury oraz dyrektora zarządzającego musiałem sam zajmować się wszystkimi sprawami firmy. Dzisiaj z perspektywy czasu pozwala mi to otwarcie i merytorycznie rozmawiać z naszymi szefami kuchni czy F&B Managerami. W pojedynkę mierzyłem się z niełatwymi problemami tych działów. Pierwsze tematy, których podjąłem się w firmie to m.in. kontraktowanie dostawców mediów (prąd, gaz). Wiedza zdobyta przez wcześniejsze 10 lat, zakup mediów od ponad ośmiu lat na giełdzie, pozwoliły mi z dużą łatwością i bez dużych strat dla firmy przejść przez największy kryzys na rynku energetycznym w naszej historii. Miało to miejsce w 2022 r. po rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Ceny prądu i gazu w szczycie były prawie 10-krotnie wyższe od tych przed pandemią COVID-19. Łatwo policzyć, że akceptując sytuacje rynkową, hotel, który płacił 200 tys. zł miesięcznie za gaz, musiałby zapłacić 2 mln zł miesięcznie. Wiele firm pod presją możliwych dalszych wzrostów, podpisywało wieloletnie umowy w cenach powyżej 1200 zł /mwh prądu. Znając ten rynek wiedziałem, że gospodarka nie wytrzyma takich cen prądu, czekałem na spadki, zabezpieczając w wysokich cenach możliwie krótkie okresy. W tym roku kupujemy prąd w cenie nieprzekraczającej 500 zł /mwh. Doświadczenia zdobyte w początkowym okresie pracy dzisiaj zdecydowanie ułatwiają mi podejmowanie decyzji.

To, jak się zmieniałem można zaprezentować dzieląc te 12 lat na dwa etapy.
Przez pierwsze lata, jako nastolatek zafascynowany rolą ojca – biznesmena, uważałem, że powinienem kontynuować jego strategię. Wykonywałem te zadania, na które byłem nakierowywany. Dzisiaj działam często zupełnie odwrotnie. Mając obecne doświadczenie, nie poświęciłbym czasu na wiele rzeczy, którymi się zajmowałem. Teraz decyzje podejmuję głównie w oparciu o analitykę, choć czasem dopuszczam też intuicję. Po tych kilkunastu latach posiadam zupełnie inną wiedzę rynkową i doświadczenie, co pozwala mi na bycie niezależnym i pewnym w swoim działaniu.

A pamiętasz moment, kiedy doszło do Twojego wewnętrznego przełomu, kiedy postawiłeś granicę i zacząłeś działać według własnych zasad?

Myślę, że ta granica najbardziej wyraźna była w pandemii, kiedy trzeba było podejmować bardzo ważne i ryzykowne decyzje dotyczące rozpoczętych inwestycji. Wówczas sam musiałem zmierzyć się z tą sytuacją, zachować zimną krew i ustalić plan działania.

Różnice pokoleń

Wspomniałeś o różnicy pokoleń. Twój ojciec zakładał biznes w latach 90-tych, które z jednej strony były łaskawe dla nowych przedsiębiorców, ale z drugiej dostęp wówczas do wielu produktów czy rozwiązań był w Polsce utrudniony. Jak Twój ojciec opowiadał o tamtych czasach?

Kiedy ojciec budował choćby Dwór w Tomaszowicach, wyzwaniem było kupienie podstawowych surowców np. cementu, który był dostępny tylko w wybranych miejscach. Dodatkowo, dla…Cały wywiad publikujemy w Świat Hoteli marzec-kwiecień 2024. Kliknij, aby zapoznać się z pełną treści

świat Hoteli marzec-kwiecień 2024

Rozmawiała Karolina Stępniak

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.

Karolina Stępniak

Redaktor naczelna Świat Hoteli, redaktor Horecanet.pl, Sweets & Coffee, współorganizatorka Forum Rynku Hotelarskiego PROFIT HOTEL®, dyrektor wydawnicza, współwłaścicielka BROG B2B. Absolwentka wydziału dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie. Doświadczenie zdobywała w takich pismach jak Gazeta Wyborcza i Życie Warszawy. Z firmą BROG Media (później BROG Marketing i BROG B2B) związana od grudnia 2010 roku. Początkowo jako dziennikarz w czasopismach Świat Hoteli i Nowości Gastronomiczne oraz portalu Horecanet.pl. Od lutego 2013 pełni funkcję redaktor naczelnej Świata Hoteli, a od stycznia 2018 roku dyrektor wydawniczej i współwłaścicielki wydawnictwa BROG B2B. Jest również współorganizatorką Forum Rynku Hotelarskiego Profit Hotel, a także odpowiedzialna za tworzenie portalu Horecanet.pl oraz współorganizację Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Forum Rynku Kawiarni, Cukierni, Lodziarni, Piekarni Sweets & Coffee. Jest także wykładowczynią i członkinią Rady Biznesu Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula. Interesuje się polskim rynkiem hotelarskim i gastronomicznym. Prywatnie uwielbia sport, w szczególności bieganie, poza tym dobrą kuchnię i polskie kino. Szczęśliwa partnerka i mama Łucji.

Opublikowano: 14.05.2024
Aktualizacja: 15.05.2024