[TYLKO U NAS] Choć na pierwszy rzut oka gastronomia i korporacje to dwa zupełnie różne światy, coraz częściej słyszymy porównania między nimi, a bycie konkurencyjnym pracodawcą wymaga przyjrzenia się bliżej potrzebom pracowników – szczególnie w kontekście warunków pracy, atmosfery i dobrostanu. Czy naprawdę te miejsca pracy różnią się aż tak bardzo? A może mogłyby się czegoś od siebie nauczyć? – zastanawia się Renata Marcinowska, Head of Culture & Happiness w Restaurant Club w tekście przygotowanym dla Nowości Gastronomicznych.

Ten artykuł to zaproszenie do refleksji: co ma gastro, czego nie ma korpo – i co ma korpo, czego nie ma gastro? Zamiast wartościowania, spróbujmy przyjrzeć się, jak te dwa światy funkcjonują i co możemy z nich wyciągnąć dla lepszej kultury pracy w restauracji.
Co ma gastro, czego nie ma korpo?
- Ludzka bliskość – zespół w restauracji to często druga „rodzina”. Praca ramię w ramię, dzielenie „tabaki”, różnych stresujących sytuacji, wspólne jedzenie oraz żarty sytuacyjne, które trudno wytłumaczyć innym budują silne więzi. Trudno to odtworzyć w biurze albo pracy zdalnej, kiedy pracownicy zamiast na rozmowie twarzą w twarz są często skupieni tylko na własnym ekranie.
- Szybkie efekty pracy – w restauracji czujesz rezultaty natychmiast. Uśmiech gościa, napiwek, podziękowanie. W korporacjach efekty pracy są często odroczone, mniej namacalne, a sens działań nie zawsze jasny.
- Ruch i aktywność fizyczna – zapomnij o siedzeniu 8 godzin – 10 tysięcy kroków to często dopiero rozgrzewka. W gastronomii organizm pracuje na pełnych obrotach niezależnie od zajmowanej pozycji – oczywiście stwarza to inne ryzyka, ale również minimalizuje konsekwencje, które niesie ze sobą siedzący tryb pracy.
- Więcej wolności w stylu bycia – mniej formalności, mniej dress code’u, więcej przestrzeni na autentyczność. Na rynku jest tyle różnych konceptów gastronomicznych, że każdy znajdzie miejsce dopasowane do swoich potrzeb i stylu bycia.
- Trening umiejętności miękkich – dla młodych osób rozpoczynających swoją przygodę na rynku pracy gastronomia jest idealnym miejscem do wypracowania m.in. skutecznej komunikacji, asertywności, pewności siebie, zarządzania stresem i budowania umiejętności zespołowych. Niezależnie od dalszych kroków w drodze zawodowej są to umiejętności uniwersalne.
- Elastyczny grafik – możesz pracować na 1/8, 1/4 czy 1/2 etatu, w weekendy, wieczorami albo tylko w wybrane dni – wszystko zależy od Twojej dostępności i potrzeb restauracji.
- Codzienna premia – napiwki – dodatkowy dochód od razu po zmianie. W zależności od restauracji mogą być dzielone między zespół lub przydzielane indywidualnie, ale w obu przypadkach to konkretne pieniądze, które sprawiają, że zespół kończy zmianę bogatszy o kilkadziesiąt, a czasem nawet kilkaset złotych, bez czekania na wypłatę do końca miesiąca.
Co ma korpo, czego nie ma gastro?
- Stabilność i przewidywalność – umowa o pracę, wolne weekendy, jasno określone godziny pracy. W gastronomii grafik zmienia się często z dnia na dzień, a największe zapotrzebowanie jest, wtedy kiedy inni mają wolne i planują wspólny odpoczynek.
- Benefity – Multisport, prywatna opieka medyczna, budżety szkoleniowe, programy wellbeingowe – w korporacjach to już standard. W gastro wciąż to raczej wyjątek, natomiast widać pozytywne zmiany w tym obszarze.
- Możliwości awansu i rozwoju – większe organizacje często oferują jasne ścieżki kariery, mentoring, kursy, awanse poziome i pionowe. W gastronomii rozwój jest raczej „naturalny”, a rzadziej formalny. Niestety wciąż część Restauratorów wychodzi z założenia po co mam inwestować swój czas i pieniądze w osoby, które zaraz ode mnie odejdą?
- Ochrona prawna i struktury HR – w korporacjach dział kadr i procedury chronią pracownika przed mobbingiem, nadmiarem godzin czy niewypłaconymi pensjami. W gastronomii – wiele zależy od dobrej woli właściciela i jego świadomości.
- Planowanie – daily, statusy, newslettery – informacje krążą wśród wszystkich członków zespołu, w gastronomii wszystko dzieje się bardziej tu i teraz – co może generować więcej stresu wśród pracowników.
- 1on1 – w większych organizacjach zbudowana jest struktura – jasno określony przełożony, który jest wyszkolonym liderem. W gastronomii często brakuje szerszego spojrzenia na pracownika – feedback przekazują goście, rozmowa 1:1 zazwyczaj oznacza dywanik i niewiele osób przeszło szkolenie – jak zarządzać zespołem. Do tego dochodzi pytanie – kogo mam słuchać: starszego kelnera, managera, właściciela, czy może szefa kuchni?
A co by było, gdyby te światy się spotkały?
Wyobraźmy sobie gastronomię, w której do jej wszystkich plusów dodamy: grafik zrównoważony z życiem prywatnym, program szkoleniowy, wspólne posiłki, kulturę feedbacku i przestrzeń do odpoczynku. Najlepsze miejsca pracy to te, które czerpią z różnych…Cały tekst publikujemy w najnowszym wydaniu Nowości Gastronomicznych maj-czerwiec 2025. Kliknij, aby się zapoznać się z pełną treścią.

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione
Redaktorka Naczelna Nowości Gastronomiczne, redaktor Horecanet.pl, współorganizatorka Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Spa i Wellness Business Forum.
Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Z wydawnictwem BROG B2B związana od 2018 roku. Pełni funkcję redaktor naczelnej Nowości Gastronomicznych oraz redaktor portalu Horecanet.pl.
Współorganizuje najważniejsze wydarzenie dla branży gastronomicznej Food Business Forum. Odpowiada za dobór tematów dyskusji oraz podnoszenie jakości wydarzenia pod kątem merytorycznym.
Dba także o różnorodność panelistów i prelegentów. Przeprowadziła wywiady m.in. z Karolem Okrasą, Arturem Jarczyńskim czy Andreą Camastrą. Prywatnie szczęśliwa żona, mama Alberta, fanka czekolady i dobrej kuchni, miłośniczka zumby, literatury grozy i Justina Timberlake’a. Chętnie sięga po filmy dokumentalne, biografie oraz książki i produkcje oparte na faktach.






