Powoli jednak odczarowujemy mit polskiego wina i doceniamy naszych producentów. Pomaga na pewno dopiero rozwijająca się u nas świadomość lokalnego rynku, filozofia wspierania i odkrywania ciekawych, niespotykanych produktów regionalnych. W polskich winach jest jednak jeszcze coś więcej. To niesamowita pasja naszych winiarzy. Każda wyprodukowana butelka to efekt ogromnych inwestycji, intensywnej nauki i przede wszystkim ogromnego nakładu pracy, którą niestety docenia tylko garstka osób.
Produkcja wina w Polsce to ścieżka życiowa wymagająca niesamowitej wiedzy, cierpliwości i odwagi. To droga „pod wiatr” ludzi pewnych swojego i dążących do spełnienia marzeń. Polska pozbawiona jest wielopokoleniowych tradycji winiarskich, jakiegokolwiek systemu apelacji. Sama kultura spożywania wina zdaje się dopiero rozwijać. Decyzje o prowadzeniu tutejszych winnic podejmowane są przez prawdziwych pasjonatów, gotowych postawić wszystko na jedną kartę, by spróbować swoich sił na bardzo jeszcze niepewnym rynku. Pierwsi producenci przecierają ścieżki dla innych: szukają najlepszych skrawków ziemi, gron czy aparatury potrzebnej w winnicy. Myślę, że to właśnie ich zaangażowanie, pasja i walka sprawiają, że warto szukać tych ludzi, tych winnic, odkrywać je i promować efekty ich wysiłku.
Samo stwierdzenie, że wina zagraniczne są lepsze, jest dla nas krzywdzące. Polskie wina zdobywały nagrody w międzynarodowych konkursach pokonując znacznie bardziej doświadczonych producentów. Przywołując najświeższe wydarzenia, polscy winiarze na rozegranym w Sardicach (Morawy) tegorocznym międzynarodowym konkursie win PIWI 2016 zdobyli ogółem pięć złotych i sześć srebrnych medali. To wielki sukces i ogromne zaskoczenie. Inny przykład – Winnica Turnau za pierwszy rocznik swoich win zdobywała wysokie miejsca w konkursach PIWI w czeskich Sardicach, PIWI International w niemieckim Oppenheim oraz na międzynarodowym konkursie win w Monako. Jakość polskich win na przestrzeni ostatnich kilku lat znacznie się polepszyła, w wielu przypadkach polskie wina w degustacji w ciemno nie odstają jakościowo od produktów zachodnich i często z nimi mogą być mylone. Do dziś pamiętam spotkanie z osobą odpowiedzialną za kontrolę jakościową jednej z najlepszych winnic w Bolgheri, któremu do kolacji serwowałem wina z Winnicy Jaworek. Nie był w stanie wyjść z podziwu, że to polski produkt. Ponadto skoro nareszcie, po latach, przedstawiciele polskich placówek dyplomatycznych zdecydowali się na podawanie win polskich na spotkaniach z zagranicznymi delegacjami to znaczy, że stereotyp polskich tanich „winek” kiepskiej jakość powoli zaczyna być wypierany.
Topowe polskie wina
Trudno będzie z rosnącej wciąż oferty rodzimych winiarzy wybrać wina bezsprzecznie najlepsze, ale na pewno mam swoje ulubione. Wśród nich zdecydowanie znajdzie się Riesling od Pałacu Mierzęcin, winnicy z województwa lubuskiego, położonej w Dobiegniewie. To produkt wysokiej jakości, w degustacji w ciemno spokojnie może być pomylony z produktem zza zachodniej granicy. Ma wszystko na swoim miejscu, żywą kwasowość, długi, naznaczony cytrusowością, jabłkiem i mineralnością posmak oraz bardzo świeże aromaty. Klasyczny riesling. Uwielbiam też fantastyczne wina z jednej z najpiękniejszej winnic w Polsce – Jasiel, położonej w województwie podkarpackim. Blisko 15 lat pracy właścicieli – Państwa Elwiry i Wiktora Szpaków – pozwoliło stworzyć w tym regionie fantastyczne wina białe. Moim faworytem z ich oferty jest Persica stworzone ze szczepu Muscat. To wino niezwykle aromatyczne, kwiatowo-miodowe w nosie, bogate w aromaty dojrzałych egzotycznych owoców, w ustach zaskakuje niską kwasowością, zdecydowanie wytrawnym posmakiem oraz sporą goryczką. To wino bardzo specyficzne, ale w swojej oryginalności niezwykle piękne i urzekające. Wysoko cenię sobie również wina z Winnic Jaworek – ChaRe, wykonane z połącznia Chardonnay z Auxerrois, ale także, moim zdaniem być może nawet ciekawsze, Pinot Noir skryte pod nazwą Pinore. ChaRe to świetne wino niemalże uniwersalne, bogate w ustach, odświeżone kwasowością i długie w posmaku. Pinore to wino zaskakująco owocowo żywe, wręcz młodzieńczo wesołe, w posmaku ułożone dzięki starzeniu w beczce. Długi proces wegetacyjny w 2012 roku pozwolił uwolnić wszystkie cechy szczepu. Zaskakujące wino pozwalające uwierzyć, że na naszej mapie winiarskiej zarówno biały jak i czerwony kolor mają swoje miejsce. A jeżeli już jesteśmy przy czerwonym, Winnica Turnau stworzyła w 2014 roku coś fenomenalnego – wino ze szczepów Cabernet Cortis, Dorsa i Cantor – to eksplozja owocowości, z intensywną nutą pieprzu i pikanterii, dobrej wadze na języku i delikatną taniną. To świetne wino wyszło spod ręki Franka Fausta, niemieckiego enologa z Rheingau, który efektami swojej pracy otwiera ludziom oczy na polskie wina. Nie sposób nie wspomnieć jeszcze przy okazji o szerokiej palecie win białych tej winnicy, w tym fantastycznego wina z Solarisa czy słodkiego Hibernala. O najlepszym winie różowym w Polsce też warto pamiętać, jeśli już mówimy o Winnicy Turnau. Jest jeszcze wielu innych świetnych producentów.
Będzie coraz lepiej
Moim zdaniem, najlepsze czasy polskich win są przed nami. Zarówno ze względu na coraz lepszą jakość produktów i większą świadomość konsumentów, jak i popyt. Wraz z tendencją poszukiwania produktów regionalnych, rosnącą frekwencją na ogólnopolskich wydarzeniach związanych z winem i zrozumieniem, że cena za butelkę polskiego wina to efekt wielu czynników, a nie jedynie widzimisię winiarza, popyt na polskie wina będzie rósł. Wystarczy też spojrzeć na wciąż rosnącą liczbę polskich producentów. Być może doczekamy się niedługo prób stworzenia systemu apelacji, kto wie. Na pewno należy jeszcze usprawnić system administracyjny ułatwiając drogę do produkcji win winiarzom. Sami zaś producenci powoli, bez pośpiechu powinni poprawiać jakość swoich win oraz szukać nowych metod produkcji. Po cichu wietrzę sukces win musujących i beczkowanych. Słońca w ostatnich latach nam nie brakuje, temperatury zimą są coraz wyższe i choć zdarzają się duże różnice pomiędzy rocznikami (szczególnie 2014 rok był dla wielu polskich winiarzy trudny) to prognoza jest raczej pozytywna. Z pewnością cierpliwość w przypadku nasadzeń i samego wina też się przyda. Jaka jest szansa na sukces za granicą? Warto pamiętać o tym, że Austria jeszcze 20 lat temu na międzynarodowej arenie winiarskiej win lepszych niż stołowe niemalże nie istniała, podobnie jak Bułgaria czy Mołdawia. Sukces brytyjskich win musujących to też nie jest przypadek. Warto jeszcze pamiętać, że to polscy winiarze około 700 lat temu eksportowali swoje wina na rynek węgierski, zanim powiedzenie „nie ma wina nad węgrzyna” stało się popularne. Tak więc, kto wie? Trzeba z uśmiechem patrzeć w przyszłość ciesząc się tym, co mamy na chwilę obecną.
Absolwentka wydziału dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie. Doświadczenie zdobywała w takich pismach jak Gazeta Wyborcza i Życie Warszawy.
Z firmą BROG Media (później BROG Marketing i BROG B2B) związana od grudnia 2010 roku. Początkowo jako dziennikarz w czasopismach Świat Hoteli i Nowości Gastronomiczne oraz portalu Horecanet.pl. Od lutego 2013 pełni funkcję redaktor naczelnej Świata Hoteli, a od stycznia 2018 roku dyrektor wydawniczej i współwłaścicielki wydawnictwa BROG B2B. Jest również organizatorką Forum Rynku Hotelarskiego Profit Hotel, a także odpowiedzialna za tworzenie portalu Horecanet.pl oraz organizację Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Spa & Wellness Business Forum. Członkini Rady Społeczno-Biznesowej Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula. Wyróżniona Odznaką Honorową za zasługi dla polskiej turystyki od Ministra Sportu i Turystyki.
Interesuje się polskim rynkiem hotelarskim i gastronomicznym. Prywatnie uwielbia sport, w szczególności bieganie, dobrą kuchnię i polskie kino. Szczęśliwa partnerka i mama Łucji.





