Konrad Nadobnik, dyrektor generalny Kręgliccy Restauracje i Catering: Dbamy o autentyczność

Udostępnij artykuł

[SPECJALNIE DLA NAS] O planach grupy, wyzwaniach na nowym stanowisku i przewidywaniach na przyszłość opowiada w rozmowie z nami Konrad Nadobnik, dyrektor generalny w grupie Kręgliccy Restauracje i Catering.

Konrad Nadobnik

Na początku roku dołączył Pan do Grupy Kręgliccy jako dyrektor generalny. Jakie są Pana główne zadania i cele na najbliższy czas?

Znikają obostrzenia, wiosna zbliża się wielkimi krokami, ludzie chętniej będą spotykać się na mieście, a my szykujemy się na przyjmowanie gości przy otwartych oknach, w ogródkach, na leżakach. Naszym głównym zadaniem jest zachęcenie do odwiedzenia nas przez gości, których zima i pandemia zatrzymały w domu. Staramy się ułożyć menu tak,  aby wiosenne warzywa, na które wszyscy z utęsknieniem czekają znalazły miejsce w naszych daniach.

Przed jakimi największymi wyzwaniami teraz Pan stoi?

Pędząca inflacja, która jest bardzo odczuwalna, skłania nas do zmian w menu. Szukamy rozwiązań i narzędzi, które pomogą nam zoptymalizować wszystkie koszty, tak, aby jak najmniej odczuli to nasi goście. Rozumiemy, że nasi dostawcy podnoszą ceny, jesteśmy gotowi płacić więcej za gwarancję dobrych produktów, ale chcemy, żeby na końcu każdy czuł ogólną sprawiedliwość. Sezon letni wiąże się dla nas z jeszcze jednym wyzwaniem. Otwierają się punkty sezonowe, targi na świeżym powietrzu, nad Wisłę wracają food trucki, ludzie chcą jeść śniadania na trawie , a my zostajemy w centrum miasta i chcemy mieć pełną salę gości.

Jaka jest aktualna sytuacja grupy? Czy zniesienie obostrzeń bezpośrednio wpłynęło na ruch w lokalach?

Zniesienie obostrzeń nie do końca wpłynęło na wzrost ruchu w lokalach, gdyż przyszła wojna. Dopiero okres letni zapowiada się korzystniej. Choć nasi indywidualni goście odwiedzali nas także w trakcie pandemicznych obostrzeń. Czekamy, aż warszawskie biura znowu zaczną tętnić życiem, pracownicy będą wychodzić na lunche, organizować firmowe spotkania. Myślę, że goście chętniej będą też organizować rodzinne uroczystości. Dobre wieści są takie, że telefon zaczyna coraz częściej dzwonić, więc widać światełko w tunelu.

Rośnie popularność diety roślinnej. Na początku roku wspominał Pan o testowaniu i wprowadzaniu nowych produktów. Jaki jest status tych działań?

Rozwój kuchni wegańskiej to jeden z głównych trendów. Jesteśmy w trakcie testowania, próbowania i zmiany menu, które w głównej mierze polega na wprowadzeniu pozycji wegańskich. Zapraszamy do naszej kuchni osoby, które są liderami diety roślinnej. Nasze propozycje będą na tyle atrakcyjne, aby zagorzałego mięsożercę skusić na wegańskie potrawy. Dostawcy też zauważyli ten trend i oferują coraz ciekawsze produkty.

Całą karierę zawodową jest Pan związany z gastronomią, w szczególności z branżą eventową, cateringiem. Jak Pan ocenia aktualną sytuację tej branży?

Branża bardzo powoli wraca do „nowej normalności”, duże eventy nie wrócą szybko. Obserwujemy znaczną redukcję większych imprez na rzecz mniejszych, a w międzyczasie  tworzymy, sprzedajemy i… liczymy, że najgorsze czasy są za nami.

To bardzo trudny czas dla całej branży, nie ma obostrzeń, pojawiają się jednak inne trudności m.in. inflacja, kryzys ekonomiczny, wojna w Ukrainie. Jakie są Pana przewidywania dla sektora HoReCa na ten rok?

Jest to czas kształtowania się „nowej rzeczywistości” w tym również tej eventowej. Sprawdzamy zachowanie rynku i staramy się od razu reagować. Weryfikujemy naszą ofertę. Widzimy, że ruch wraca i żywię nadzieję, że wszystko będzie się stabilizować. Uważam też, że inflacja będzie skłaniała wszystkich do bardziej skrupulatnego prowadzenia budżetu, ale ludzie nie przestaną wychodzić do restauracji. Po dwóch latach obostrzeń, zachęceni „powrotem do normalności” będą spotykać się ze znajomymi, wychodzić do restauracji, także po to,  aby oderwać się na chwilę od tragicznych wydarzeń w Ukrainie.

Z drugiej jednak strony, jakiekolwiek przewidywania nie mają teraz sensu. Nie wiemy, jak potoczy się sytuacja z wojną na Ukrainie, jak będzie kształtował się w tej sytuacji polski złoty i jak wpłynie to wszystko na koszty. Musimy bacznie obserwować. Liczę na to, że po dwóch latach ograniczeń w pracy w gastronomii, wreszcie będziemy mogli powrócić do normalnych czasów. Ludzie też są spragnieni odpoczynku i spotkań przy wspólnym stole.

NOWOŚCI GASTRONOMICZNE marzec – kwiecień 2022
>> kliknij, aby zapoznać się z pełnym wydaniem <<

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału zabronione