Krzysztof Cybruch z Food Hall Poland o gdańskiej Montowni i budowaniu lokalnej tożsamości

Udostępnij artykuł

[TYLKO U NAS] Gdański food hall Montownia otworzył się w czerwcu tego roku. Kilkanaście restauracji, trzy bary, koncerty na żywo – za stworzenie oferty gastronomicznej i kulturalnej tego miejsca odpowiada firma Food Hall Poland. Z jej współzałożycielem Krzysztofem Cybruchem rozmawiamy o pomyśle na Montownię oraz podsumowujemy miniony sezon.

Gdańska Montownia to złożony projekt. Mamy tu hotel, część biznesową i food hall. Jaki był zakres prac firmy Food Hall Poland, której jesteś współzałożycielem? Za co byliście odpowiedzialni?
Krzysztof Cybruch: Zajmowaliśmy się tworzeniem przestrzeni food hallu, która znajduje się na parterze budynku. Aktualnie odpowiadamy za food hall a także za przestrzeń konferencyjną, która może być przeznaczona na wszelkiego rodzaju warsztaty, szkolenia czy inne biznesowe potrzeby. W tym kontekście food hall można wykorzystać przestrzeń „after hours” – do kontynuacji spotkań i integracji przy piciu i jedzeniu. Organizujemy więc cały projekt konferencyjny z przerwami kawowymi, obiadami. Karmimy ludzi nie tylko w food hallu, ale też w przestrzeniach konferencyjnych.

Jeśli chodzi o food hall – czy Wasze zadanie polegało głównie na znalezieniu najemców?
Nie, koordynowaliśmy projekt od A do Z, czyli od koncepcji projektowej, przez proces budowlany, prace projektowe, wykonawcze, zarówno nasze jak i naszych najemców. Wszystkie części wspólne, do których dostęp mają goście są naszym udziałem. Sam proces komercjalizacji, czyli dobór najemców i zbudowanie oferty gastronomicznej to bardzo mała część naszego zadania. Kiedy weszliśmy do hali, zastaliśmy tam piach i mocno zdewastowany, stary industrialny budynek. Dzisiaj jest to pięknie zrealizowany obiekt z poszanowaniem historii, którą reprezentuje. Mieliśmy do dyspozycji konserwatora zabytków, który na wiele prac musiał wyrazić zgodę, więc proces budowy był nieco wolniejszy niż byśmy tego chcieli. Obecnie prowadzimy Montownię jako operator – po stronie Food Hall Poland są relacje z najemcami, ale też cały program kulturalny.

Co było największym wyzwaniem podczas prac projektowych i budowlanych?
Przekonanie kontrahentów, partnerów i przyszłych najemców, że to ma sens. Przypomnę, że komercjalizację Montowni zaczęliśmy, kiedy lizaliśmy rany po pandemii, a chwilę przed wojną w Ukrainie i galopującą inflacją. Morale i środowisko biznesowe makro-i mikroekonomiczne były fatalne. Pomimo, że jest to projekt w dosyć spektakularnym miejscu, nie znajduje się on na turystycznym szlaku Gdańska, nie jest to „gotowiec”, do którego wchodzisz i masz setki gości. Z drugiej strony, Montownia ma niesamowitą historię – kiedyś była to fabryka U-Bootów, później magazyn stoczniowy, ja z kolei pamiętam czasy, kiedy mieściły się tam Kazamaty – największa imprezownia techno w Trójmieście.
Obecnie w otoczeniu Montowni powstaje 1100 mieszkań, które połączą cały ten teren ze wszystkim, co znajduje się w jego okolicy. Jesteśmy zlokalizowani 300 metrów od Europejskiego Centrum Solidarności i ok 600 m od Muzeum II Wojny Światowej. Stanowimy więc fajny przystanek na drodze zwiedzania. Najważniejszym dla nas było, żeby zbudować Montownię w oparciu o ofertę, która będzie ciekawa i uzupełni braki oferty trójmiejskiej.

Jaka koncepcja towarzyszyła wam przy wyborze konceptów, które ostatecznie znalazły się w food hallu?
Gdańsk, podobnie jak inne duże miasta w Polsce szybko się rozwija i ma wiele do zaoferowania, ale gastronomicznie jeszcze nie jest tak do przodu jak np. Warszawa. Miasta takie jak Kraków, Wrocław czy Gdańsk są w dużej mierze nastawione na… Cały tekst publikujemy w najnowszym wydaniu Nowości Gastronomicznych listopad-grudzień 2023. Kliknij, aby zapoznać się z pełną treścią.

Rozmawiała: Agata Godlewska

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.