Marta Kustosz o znaczeniu poczucia własnej wartości przy budowaniu zespołu

[SPECJALNIE DLA NAS] Kiedy decydujemy się na kolejne wyzwanie i stajemy w obliczu budowania zespołu w nowym miejscu, bywa że po raz pierwszy w branży hotelarskiej lub musimy zdać egzamin na lidera dla zupełnie nieznanej grupy osób, bardzo często największy sprawdzian to konfrontacja oceny nas samych, przez siebie samych.

Wewnętrzna presja na wyniki, odnalezienie się w nieznanym do tej pory środowisku, konieczność udowodnienia sobie wnoszenia znaczącej wartości dla organizacji, mogą stanąć na drodze do budowania silnego, osobistego autorytetu nieświadomie obarczając siebie samych nadmiernymi oczekiwaniami. Wiedza i doświadczenie, które nierzadko są ewidentnym atutem takiej osoby, nie mają szansy zaistnieć w pełnej krasie, kiedy na pierwszy plan wysuwają się potrzeby nierozerwalnie związane z potwierdzeniem własnych przekonań o sobie i swojej roli w pełnionej funkcji.

Koncentracja umysłu skupia się na czynnikach potwierdzających lub nie wartość, jaką wnoszę do nowego zespołu, odsuwając na bok uważność i otwartość na otoczenie, słabiej dostrzegając zespół i wszystkie elementy, które nie idą w parze z moją własną wizją.

Pewność siebie i swoboda w realizacji zadań mogą być skutecznie blokowane przez nadmierną wewnętrzną analizę. Na horyzoncie najwyraźniej jawi się cel do osiągnięcia, wyniki które muszą się pojawić, metody pracy, które z doświadczenia wiem, że mnie do nich doprowadzą. Pełna koncentracja i determinacja, fantastycznie! Tylko gdzie w tym wszystkim jest mój nowy zespół?
To jak podchodzę do siebie w roli lidera, do swoich własnych oczekiwań, mimowolnie i czasami bez większej świadomości, przenoszone jest bezpośrednio na zespół, wpływając na otoczenie i tworząc podwaliny współpracy w pierwszych tygodniach, miesiącach, w nowej organizacji.

Czy to dobry start? Dobry początek? Skuteczność i efektywność na drodze do osiągania wymarzonych wyników, bez konieczności wywierania nadmiernej presji na współpracownikach, kontroli paraliżującej chęć do uczenia się i podnoszenia poprzeczki w zespole, pobudzając za to zaangażowanie i automotywację współpracowników, możliwe są jedynie, kiedy towarzyszy nam silne przekonanie, że doświadczenie i wiedza stanowią mój potencjał, a to jak działam dzisiaj dopasowuje do warunków zewnętrznych, w oparciu o wewnętrzne zasoby. Zasoby moje, zespołu i firmy. Zasoby stanowią w tym przypadku bardzo istotne słowo, gdyż odnoszą się do wszystkiego, co mam do dyspozycji. Zespół, z którym pracuję, obiekt i jego atuty, czasami słabsze strony, rynek z jego konkurencyjnością, a także osobiste umiejętności i kompetencje każdego członka grupy. Pozostanie otwartym na wszystko co mnie otacza, działanie adekwatne do potrzeb zespołu i środowiska jest aspektem najistotniejszym, kiedy decydujemy się podjąć nowe wyzwanie.

Własne wartości

Zdecydowanym atutem osoby świeżo wchodzącej do firmy, czy branży, jest mocno ugruntowane, zdrowe poczucie własnej wartości i autentyczność. Inne spojrzenie na cele i możliwe ścieżki ich realizowania, inne metody pracy i techniki w pracy nad wydobywaniem tego co najlepsze ze współpracowników może być dla zespołu ogromnym zastrzykiem pozytywnych bodźców i wytrącić z ram schematu niejeden zespół.
Kiedy nie blokujemy własnej elastyczności i otwartości zbytnim usztywnieniem wynikającym z postawy w lęku przed oceną innych, dajemy sobie szansę na jasną i klarowną ocenę nieznanych do tej pory warunków, poznania pełnego potencjału zespołu, z którym współpracuję. Pozwala to również na stabilne pokonywanie kolejnych kroków, aby każdego dnia być bliżej pożądanych efektów.

Autorką tekstu jest Marta Kustosz
hotelarz, coach rozwoju zawodowego
właścicielka Praktyka Zmian
Cały tekst publikujemy w:

ŚWIAT HOTELI czerwiec-lipiec 2020
>> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <<

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.