Z Moniką Famuła-Solarczyk, dietetyczką z firmy Impel Catering rozmawiamy o roli kantyny w budynkach biurowych oraz korzyściach, które z jej obecności odnoszą pracownicy.
Stołówki w firmach to już norma, czy wciąż są postrzegane jako luksus?
Monika Famuła-Solarczyk: Z mojego punktu widzenia takie miejsce to przede wszystkim duże wsparcie dla pracownika. Gdy sama jestem zajęta, mam dużo na głowie i nie mam czasu na gotowanie, chętnie korzystam ze zbiorowego żywienia. Dziś wielu z nas żyje w biegu i pośpiechu, a przygotowywanie posiłków dla niewielkiej liczby osób jest nie tylko czasochłonne, ale też nieopłacalne. A skoro wiemy, że w stołówce codziennie zjemy coś innego, świeżego, pachnącego i estetycznie zaserwowanego, to jest to niewątpliwie mocny argument, by nie gotować samemu. Jeśli pracownik ma dzieci, które jedzą obiady w przedszkolach czy szkołach, to tym bardziej nie musi tracić czasu na gotowanie w domu. Wtedy też sprawdzona stołówka może okazać się ratunkiem. Taka możliwość powinna być więc dostępna w każdym biurowcu jako standard, a nie luksus.
Gdzie szczególnie sprawdzają się takie punkty?
Zdecydowanie tam, gdzie pracuje dużo mężczyzn, których zapotrzebowanie energetyczne siłą rzeczy jest wyższe. Trzeba jednak zauważyć, że panowie coraz bardziej zwracają uwagę na to, co jedzą, i starają się spożywać posiłki regularnie. Kobiety przeważnie dbają o zdrowe odżywianie, częściej też są na dietach. Z tego względu oferta cateringu musi być zróżnicowana i dopasowana do różnorodnych potrzeb. Alternatywą dla głodnego pracownika mogą być oczywiście zakupy w sklepie spożywczym, ale po dwóch czy trzech dniach ciepły posiłek jest znacznie bardziej atrakcyjny. Szczególnie, jeśli taki pracownik wie, że po powrocie do domu nie będzie miał czasu albo ochoty na gotowanie.
Kiedy wiadomo, że jedzenie w stołówce jest dobre?
Na pewno musi być różnorodne, przyrządzone umiejętnie i z dobrych składników. Nie ulegajmy modom na jeden produkt, bo każdy lubi mieć wybór. Z doświadczenia wiem, że trendy mijają, zatem niech produkty bezglutenowe czy wegańskie będą dostępne, ale jako opcja, a nie jako dyktat.
Ważny jest też wygląd jedzenia. Potrawy często serwowane są w bemarach podgrzewczych. Nie może być jednak tak, że na przykład gotuje się jedną dużą partię ziemniaków o godzinie 12:00 i pozostawia ją tam do 16:00 – takie jedzenie będzie wyglądało nieapetycznie. Zdecydowanie lepiej przygotowywać posiłki partiami, nawet kosztem dłuższego czasu oczekiwania. Na estetykę dań wpływa także dodatek dużej ilości warzyw i owoców, które równocześnie zapewniają apetyczny aromat.
Na zmysły działa też nazwa dania, która może sprawić, że nabierzemy ochoty na dany posiłek. Zamiast „kaszanki z kapustą”, czy „naleśników” mogą być przecież: „kaszanka w kapuścianym zagajniku” i „naleśniki pod pierzynką z bitej śmietany”. Oczywiście trzeba uważać, by nie przesadzić z fantazją, żeby głodny klient nie był rozczarowany tym, co pojawi się na talerzu.
Czy regularne jedzenie na stołówce musi oznaczać duże wydatki, czy może okazać się oszczędnością?
To zależy, jaki sposób żywienia preferujemy. Jeśli jednak do kosztu składników doliczymy czas przeznaczony na zakupy, energię, wodę i inne, żywienie w stołówce jest atrakcyjniejsze finansowo. Tym bardziej, że posiłki są często współfinansowane przez pracodawcę. Ponieważ jesteśmy dużą i stabilną firmą, koszty zakupu surowców są niższe, więc jesteśmy bardzo konkurencyjni cenowo.
Jakie dania są szczególnie popularne w stołówkach pracowniczych?
Te pracochłonne: gołąbki, pierogi albo kaszanka czy gulasz. Pracownicy jedzą je chętnie, bo ich samodzielne przygotowanie zajmuje dużo czasu.
Wiele zależy też od tego, kto odwiedza kantynę. Tzw. „garniturowcy” dbają o linię, znają mody żywieniowe i lubią to demonstrować oraz o tym rozmawiać. Jako posiłek obiadowy wybierają drób bez panierki, potrawy grillowane, fit a także dania z ryb. Stronią od frytek i smażonych posiłków, często całkowicie z nich rezygnując, za to chętnie uzupełniają talerz surówkami i warzywami.
Osoby spożywające dania regeneracyjne to najczęściej mężczyźni pracujący w fabrykach dysponujących bufetami, którzy muszą uzupełnić energię wydatkowaną na pracę. Lubią zjeść dużo i konkretnie. Najczęściej są to potrawy jednogarnkowe, zawierające mięso lub rośliny strączkowe oraz sporą ilość tłuszczu, który zapewnia sytość. Posiłek często uzupełniają pieczywem.
W każdym przypadku obowiązuje zasada, że zadowolony z posiłku gości przy następnej okazji wróci. Jest takie powiedzenie, że o dobrym jedzeniu mówi się pięciu znajomym, ale o złym – dziesięciu! Warto o tym pamiętać, szczególnie w miejscu, w którym pracuje bardzo dużo osób.
Czy stołówka pracownicza może być kartą przetargową w walce o dobrą kadrę? Pracodawcy powinni częściej tworzyć je częściej?
Idąc na rozmowę o pracę oczywiście nie pytamy o stołówkę, jeszcze tego nie wymagamy. Świadomość pracowników w Polsce jest taka, że ewentualna kantyna to wartość dodana. Jednak widać pozytywne zmiany na tym polu, szczególnie w dużych miastach. Pracownicy coraz częściej, mówiąc o zaletach danej firmy, wymieniają stołówkę pracowniczą, o ile oczywiście jest dobra.
A ma Pani porównanie z podobnymi trendami na Zachodzie?
Pracowałam w Irlandii i rzeczywiście tam gotowe posiłki były znacznie bardziej popularne. Nie tylko w jadłodajniach firmowych, ale nawet w marketach. U nas jednak nieco bardziej liczy się tradycja, chcemy mieć pewność, że to co jemy, jest świeże. Z drugiej strony jednak pracujemy bardzo dużo i mamy coraz mniej czasu na gotowanie. Dobre stołówki to więc nie tylko pomysł na biznes, ale również duży zysk dla pracownika i pracodawcy.
Absolwentka wydziału dziennikarstwa Collegium Civitas w Warszawie. Doświadczenie zdobywała w takich pismach jak Gazeta Wyborcza i Życie Warszawy.
Z firmą BROG Media (później BROG Marketing i BROG B2B) związana od grudnia 2010 roku. Początkowo jako dziennikarz w czasopismach Świat Hoteli i Nowości Gastronomiczne oraz portalu Horecanet.pl. Od lutego 2013 pełni funkcję redaktor naczelnej Świata Hoteli, a od stycznia 2018 roku dyrektor wydawniczej i współwłaścicielki wydawnictwa BROG B2B. Jest również organizatorką Forum Rynku Hotelarskiego Profit Hotel, a także odpowiedzialna za tworzenie portalu Horecanet.pl oraz organizację Forum Rynku Gastronomicznego Food Business Forum i Spa & Wellness Business Forum. Członkini Rady Społeczno-Biznesowej Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula. Wyróżniona Odznaką Honorową za zasługi dla polskiej turystyki od Ministra Sportu i Turystyki.
Interesuje się polskim rynkiem hotelarskim i gastronomicznym. Prywatnie uwielbia sport, w szczególności bieganie, dobrą kuchnię i polskie kino. Szczęśliwa partnerka i mama Łucji.





