[TYLKO U NAS] O tym, jakie czynniki dziś realnie kształtują kondycję rynku – od wyników operacyjnych i zmieniających się preferencji gości, przez wpływ globalnych napięć na decyzje podróżnych, po wyzwania kadrowe – opowiedział Wiktor Wróbel, prezes zarządu spółki Nosalowy Dwór, zarządzającej hotelami i apartamentami pod marką Nosalowy. Zdradził także plany rozwoju Grupy oraz podkreślił jak istotna jest nowoczesna strategia promocji Polski oraz jakiej kwestii według niego brakuje w tzw. dekalogu turystyki.

Zacznijmy od podsumowania sezonu zimowego. Z rozmów z niektórymi hotelarzami działającymi w południowej Polsce wynika, że mimo sprzyjających warunków pogodowych, liczba gości była niższa od oczekiwań. Jednak nie dotyczy to każdego obiektu. Jak zatem kształtowały się Wasze wyniki? Czy zauważyliście zmianę kierunków wyjazdowych lub preferencji gości?
Całe szczęście nie zaczęłaś pytania od standardowego: „Podobno wszyscy Górale narzekają na sezon zimowy”. A tak na serio, to rzeczywiście opinie bywają na południu mieszane, choć wśród hotelarzy zakopiańskich praktycznie nie słyszy się negatywnych komentarzy. Jeżeli chodzi o Hotele Nosalowy to zima dopisała szczególnie w styczniu, który był naprawdę bardzo udany zarówno z perspektywy obłożenia, jak i ADR-u. W lutym „wstrzeliliśmy się” w ambitny wynik budżetowy, a w marcu z kolei udało się przekroczyć wynik zeszłoroczny. Można więc powiedzieć, że jako firma pierwszy kwartał oceniamy bardzo pozytywnie.
Odpowiadając na drugą część pytania to nie zauważyliśmy wyraźnej zmiany w preferencjach naszych Gości ani w wybieranych przez nich kierunkach wyjazdowych. Szczególnie że w pierwszym kwartale nie był jeszcze widoczny efekt konfliktu w Iranie czy problemy związane z przelotami przez Dubaj lub Dohę, a to mogłoby teoretycznie przełożyć się na mniejsze zainteresowanie wyjazdami zagranicznymi i decyzje o pozostaniu w Polsce.
Podkreślę jednocześnie to, o czym się czasem zapomina – dla nas, na Podhalu, cały czas główną grupą Gości są Polacy i także zimą widzimy ich zdecydowanie więcej niż Gości z zagranicy. Wśród tych drugich (szczególnie bliskich nam geograficznie sąsiadów z Czech, Słowacji i Węgier) widzimy, że zaczynają oni odkrywać nie tylko tereny przygraniczne, takie jak Podhale, Małopolska czy Śląsk, ale stopniowo również podróżować do bardziej odległych zakątków Polski. Ta tendencja jednak nas nie martwi, bo widzimy, że Polska ogólnie przyciąga coraz więcej turystów zagranicznych, szczególnie takich, którzy odwiedzają więcej niż jedną część naszego kraju.
Z (miłych) niespodzianek mogę jeszcze dodać, że sezon zimowy przede wszystkim zaskoczył nas wynikiem w segmencie MICE. To bardzo dobrze rokuje na kolejne trzy kwartały i widać to zresztą po poziomie rezerwacji w Hotelach Nosalowy zarówno w tym, jak i już w przyszłym roku.
W komentarzu dla naszej publikacji „Rynek Hotelarski w Polsce – raport 2025” zwracałeś uwagę, że żyjemy w „ciekawych czasach” – dynamiczne wydarzenia geopolityczne coraz częściej przekładają się na realia prowadzenia biznesu oraz decyzje podróżnych. W ostatnich tygodniach obserwujemy eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, której konsekwencją są m.in. ograniczenia w ruchu lotniczym oraz rosnące ceny biletów. Jak oceniasz wpływ tej sytuacji na zachowania polskich turystów? Czy Twoim zdaniem może to skłonić ich do częstszego planowania wakacji i urlopów w kraju? Jakie są Twoje przewidywania odnośnie do sezonu letniego 2026?
To bardzo dobre pytanie – można powiedzieć, że trochę „wykrakałem”! Nie byłem zresztą jedynym, bo wielu branżystów od jakiegoś czasu wskazuje na niepokojącą powtarzalność wydarzeń, które kiedyś określilibyśmy mianem „czarnych łabędzi”. Dopiero doświadczyliśmy następstw konfliktów zbrojnych, niestabilności politycznej, pandemii i inflacji, a wpływ dzisiejszej sytuacji na Bliskim Wschodzie na ceny paliw, energii, żywności (chociażby poprzez rosnące ceny nawozów sztucznych) czy materiałów budowlanych może ponownie okazać się bardzo dotkliwy, i to nie tylko dla hotelarzy, lecz dla całej gospodarki.
Widzę, że szukasz pozytywów tej sytuacji w możliwym wzroście zainteresowania wypoczynkiem w kraju.
Myślę, że w pewnych przypadkach może tak być, aczkolwiek nie spodziewałbym się masowego odwoływania wyjazdów zagranicznych, a raczej szukania innych – bezpieczniejszych – kierunków. Hotelarze będą więc dalej, tak jak do tej pory, rywalizować z zagranicznymi destynacjami, może droższymi niż przed rokiem, a jednocześnie muszą się już teraz przygotować na możliwy ponowny skok inflacji. Widać to chociażby po cenach gazu, które w krótkim okresie gwałtownie wzrosły. Podobnie mogą zachować się niedługo inne surowce czy towary. Osobiście w eskalującej sytuacji geopolitycznej widzę więc przede wszystkim zagrożenie dla polskiej gospodarki, a co za tym idzie i naszej branży. Nie oznacza to jednocześnie, że sobie z nim nie poradzimy, bo przyzwyczailiśmy się już do działania w nietypowych okolicznościach. Kluczem będzie przede wszystkim bezpieczeństwo Polski, w tym percepcja naszego kraju za granicą, bo to ono w pierwszej kolejności zadecyduje o sile naszej oferty turystycznej. Jeśli do wakacji nic się nie zmieni, można spodziewać się stabilnego zainteresowania ze strony turystów zagranicznych i – zakładając ładną pogodę – także polskich. W sezonie letnim na Podhalu spodziewamy się więc utrzymania podobnego zainteresowania, jak przed rokiem, a zeszłoroczne wakacje były sezonem według nas naprawdę udanym…Cały wywiad publikujemy w najnowszym wydaniu Świata Hoteli marzec-kwiecień 2026. Kliknij, aby się zapoznać się z pełną treścią.
Rozmawiała: Karolina Stępniak

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione

