Badanie ARC: 34 proc. Polaków częściej zamawia jedzenie z dowozem

[SPECJALNIE DLA NAS] Świat konsumencki staje na głowie z związku z rozprzestrzenianiem się COVID-19. W pierwszej kolejności zaatakowane zostają branże: gastronomiczna, turystyczna, beauty. Potem kolejne. Ale to właśnie te trzy pierwsze z dnia na dzień tracą gości i klientów, bez perspektyw i żadnej wiedzy, kiedy ich odzyskają.

Pozostaje nadzieja na dowozy jedzenia do domów klientów, chociaż to na pewno nie zrekompensuje strat. Dodatkowo klienci, przynajmniej w pierwszej fazie izolacji, starają się unikać wszystkich obcych, w tym dostawców jedzenia. Czy wraz z odmrażaniem gospodarki, w pierwszej kolejności Polacy ruszą do restauracji?

Czerwiec 2020, 3 tygodnie po otwarciu restauracji – aż 81 proc. Polaków w badaniu ARC Rynek i Opinia przyznaje, że rzadziej chodzi do restauracji. Przyczyn może być kilka, ale najważniejsze to: strach przed zakażeniem, wszak pandemia się jeszcze nie skończyła, a media cały czas informują o nowych przypadkach oraz konieczność „zaciśnięcia pasa”, bo COVID-19 to też widmo utraty zatrudnienia lub obniżenia wynagrodzenia. Kto najczęściej rezygnował z wyjść do restauracji? Nieco częściej były to kobiety (85 proc.) niż mężczyźni (78 proc.), częściej również osoby starsze (45-65 lat) – 83 proc. niż młodsze (18-24 lata) – 79 proc..

Z dowozem poproszę

Jednocześnie jest światełko w tunelu – co trzeci badany (34 proc.) przyznaje, że częściej niż dotychczas zamawia jedzenie z dowozem. Tutaj prym wiodą osoby z najmłodszej grupy wiekowej (18-24) – odsetek w ich przypadku wynosi aż 44proc. Z kolei najrzadziej jedzenie z dowozem zamawiają osoby z najstarszej badanej grupy wiekowej (45-65 lat) – 27 proc.. Co to oznacza? Zdecydowanie jest to znak, że Polacy przyzwyczaili się do restauracyjnego jedzenia i niezbyt chętnie z niego rezygnują. Tak więc na pewno wrócą do lokali gastronomicznych, jak już będzie bezpiecznie, a ich sytuacja finansowa w miarę stabilna. Takie wyniki to również sygnał dla gastronomii, że warto rozwijać usługę dostaw i zamówień online, gdyż klienci chętnie z tego korzystają, a w sytuacji takiej jak pandemia wydaje się to dobrym rozwiązaniem na przetrzymanie trudniejszego okresu.

Do galerii rzadziej i nie na jedzenie

Duży wpływ na rynek gastronomiczny ma również stosunek Polaków do odwiedzania galerii handlowych, wszak wielu odwiedzających korzysta z ich oferty gastronomicznej. Tutaj dane też nie są optymistyczne. Aż 79 proc. Polaków przyznaje, że rzadziej chodzi do galerii handlowych i dużych sklepów. Tutaj prym wiodą kobiety (84 proc.), być może dlatego, że generalnie to one przed pandemią częściej odwiedzały takie miejsca. Z chodzenia do galerii handlowych rezygnują też przede wszystkim ludzie z najstarszej badanej grupy wiekowej (45-65) – 83 proc., stosunkowo najrzadziej ludzie młodzi. Poza tym, ci którzy chodzą do galerii w większości (81 proc.) przyznali, że chodzą tam w konkretnym celu i spędzają w sklepach mniej czasu niż kiedyś (76 proc.).

Kto szybciej stanie na nogi?

Jedno jest pewne – branża gastronomiczna przezywa teraz trudny okres. To, jak szybko stanie na nogi zależy od wielu czynników. Pierwszy z nich to lokalizacja – na pewno łatwiej jest restauracjom zlokalizowanym w miejscach turystycznych, tam, gdzie Polacy spędzają urlopy, a spędzają je w zdecydowanej większości w Polsce. Na pewno trudniej będzie restauracjom w miastach, bo jednak turystów miejskich jest mniej – zdecydowanie mniej jest choćby turystów zagranicznych, którzy w okresie od maja do września tłumnie odwiedzali duże polskie miasta, takie jak Kraków, Warszawa, Wrocław czy Gdańsk. Na ruch w lokalach gastronomicznych w dużych miastach na pewno wpływ ma brak przyjezdnych studentów, którzy wraz z początkiem izolacji mogli wrócić do swoich rodzinnych domów i przez kilka miesięcy nie będą korzystali z usług w mieście, w którym studiują. Kolejne ograniczenie to lunche w restauracjach zlokalizowanych w pobliżu biurowców. Przy obecnej pracy zdalnej czy nawet hybrydowej, kiedy tylko część pracowników przebywa w biurach i często jest wprowadzany układ rotacyjny, zapotrzebowanie lunchowe w restauracjach jest dużo niższe. To jednak może mieć pozytywny wpływ na rozwój lokali gastronomicznych w bardziej odległych dzielnicach miast, które do tej pory były swoistymi sypialniami. Wiele osób, pozostając w domach, częściej wybierze się do lokalnej restauracji niż przemierzy pół miasta do restauracji zlokalizowanej w centrum.

Polacy pokochali jedzenie na mieście i łatwo z niego nie zrezygnują

Mimo sytuacji, która zaskoczyła nas wszystkich, należy się spodziewać, że branża gastronomiczna dość szybko się odrodzi, przy sprzyjających warunkach zewnętrznych. Polacy przyzwyczaili się do jedzenia na mieście, polubili je, zwłaszcza młodzi ludzie. Wychodzenie do restauracji to nie tylko możliwość zjedzenia posiłku, to swoista rozrywka, możliwość spotkania się ze znajomymi, bez konieczności wielkich przygotowań w domach. Ponadto, okres wakacyjny i ładna pogoda sprzyjają jedzeniu na mieście, dlatego warto optymistycznie spojrzeć w przyszłość.

Autorką tekstu jest Dominika Czubatka
Project Manager ARC Rynek i Opinia

Tekst powstał na potrzeby:

RYNEK GASTRONOMICZNY W POLSCE RAPORT 2020
> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.