Witold Sadecki, współwłaściciel ZEST Rzeszów: Architektami sukcesu są nasi ludzie

Udostępnij artykuł

[TYLKO U NAS] Mimo że restauracja otworzyła się dla gości w trudnym czasie dla gastronomii, to z przytupem zadebiutowała w czasie festiwalu Restaurant Week. Ich pierwsze kroki w tym wydarzeniu były na tyle dobre, że w Plebiscycie Gości ZEST z Rzeszowa został okrzyknięty najlepszą restauracją w Polsce. Tym samym otrzymał nagrodę w postaci wywiadu okładkowego w Nowościach Gastronomicznych. Witold Sadecki, współwłaściciel w rozmowie opowiada o narodzinach konceptu, tworzeniu autorskiej kuchni koktajlowej i indywidualnej recepcie na prowadzenie lokalu.

Najlepsza restauracja w Polsce

W Plebiscycie Gości Restaurant Week zostaliście wybrani najlepszą restauracją w Polsce. Dodatkowo był to Wasz debiut w festiwalu. Jak zareagowaliście na wiadomość o zwycięstwie?

Zdecydowanie radością i dużym zaskoczeniem. Pamiętam, że wyniki pojawiły się w piątkowy lub sobotni wieczór, co wzbudziło w lokalu duże emocje i poruszenie. Właściwie to chwilę zajęło oswojenie się z tą informacją.

Jak Pan sądzi, co zdecydowało o takim wyniku?

Myślę że, wiele czynników. Oprócz oryginalnego menu, czy atmosfery w zupełnie nowym lokalu to głównymi architektami tego sukcesu są nasi ludzie. Włożyli w ten pierwszy festiwal bardzo dużo zaangażowania i poświęcenia. Wykonali tytaniczną prace, której efekty widać było w opiniach gości i to zwycięstwo należy właśnie do nich!  

Nie zdecydowaliście się na szeroki udział w RW. Przewidzieliście niewiele miejsc zarezerwowanych dla festiwalowych gości. Z czego wynikała taka decyzja?

Liczyliśmy na początku na to, że uda nam się przeznaczyć więcej miejsc, ale musieliśmy zrewidować nasze założenia. Lokal jest o wiele większy w stosunku do jesieni. Sam RW to typ festiwalu, w którym kontakt z gośćmi ma duże znaczenie, jeśli nie kluczowe. Nie chcieliśmy doprowadzić do punktu, w którym przyjmiemy mnóstwo rezerwacji, które będziemy wydawać hurtowo. Nie takim sposobem wygraliśmy ostatnią edycje.

Dlaczego warto brać udział w takich wydarzeniach jak Restaurant Week?  

Zdecydowaliśmy się dlatego, że ten festiwal dobrze nam się kojarzył. Prywatnie większość z nas miała dużo pozytywnych wspomnień z nim związanych. Co do samej inicjatywy, to jest to świetny pomysł, ciekawa rywalizacja i dobra alternatywa, żeby pokazać co ma się do zaoferowania jako lokal. Festiwal daje duże możliwości promocyjne i chyba w tym tkwi jego największa wartość.  

Docenieni przez gości Restaurant Week

Najlepsza restauracja w kraju to nie jedyne wyróżnienie, jakie otrzymaliście podczas zeszłorocznego plebiscytu gości RW. Goście docenili Was także za atmosferę i obsługę. Jak budujecie te dwie istotne składowe w restauracji?

Można powiedzieć, że my stworzyliśmy miejsce, przestrzeń i jakąś wizje na te „cztery ściany”, ale tutaj wracamy znowu do tego, że wszystko to zasługa charakteru i nastawienia ludzi, którzy tutaj pracują. Chyba każda gastronomia stoi ludźmi, a ludzie różnią się od siebie bardzo. My mamy to szczęście, że ci ludzie dobrze się odnajdują w swoim środowisku i znajdują w tym dużą przyjemność i pasję, a nie obowiązek. Przenoszą pozytywne nastawienie na kontakt z gośćmi. Mają wspólny cel i pomimo tego, że nie zawsze jest łatwo, realizują go dla nas i dla siebie. Nigdy nie chcieliśmy, żeby to miejsce było zwyczajne i poniekąd jest takie, jakim tworzą go nasi pracownicy, różnorodne i z charakterem.

Wielokrotnie podkreślał Pan istotę dobrego zespołu. Goście i ambasadorzy festiwalowi zwracali uwagę na obsługę i jej wysoki standard. Czym kierujecie się przy rekrutacji i z jakimi ludźmi lubi Pan pracować?

Tak, jak wspomniałem, ZEST ludźmi stoi i to ich dobry i zły nastrój czuć w serwisie, obsłudze, ich nastawieniu i podejściu. Zespół to koktajl różnych charakterów i osobowości i zawsze takich osób szukamy. Ludzi, którzy nie mają problemów z komunikacją, nie boją się kontaktu i otwartości, potrafią rozmawiać, a nie udzielać zdawkowych informacji. Zwyczajnie cieszą się życiem bardziej.

Wasz udział w festiwalu, zakończył się z przytupem, bo zwyciężyliście także w kategorii debiut. Czym zaskakujecie gości, czy wiele rzeczy udaje się na pierwszym razem?

Fakt to był udany debiut, chociaż cały festiwal był dość szalony i z dużą dozą zamieszania. Jednakże na co dzień staramy się być przygotowani najlepiej, jak to tylko możliwe. I myślę, że to właśnie potrafi zaskoczyć naszych gości najbardziej. Fakt, że coś przygotowane jest z należytą starannością i z dobrej jakości produktów, potrafi zmienić diametralnie dotychczasowe postrzeganie konkretnych potraw czy koktajli. Właśnie zwracanie uwagi na szczegóły sprawia, że mnóstwo rzeczy udaje się za pierwszym razem, a jeśli nawet nie wszystko idzie po naszej myśli, to ta dbałość o detale zdecydowanie poprawia daną sytuacje.

Historia powstania restauracji ZEST Rzeszów

Jaka powstał ZEST? Jakie miejsce chcieliście Państwo stworzyć?

Chcieliśmy stworzyć miejsce przede wszystkim przyjazne, z pozytywną atmosferą i luźnym klimatem.  ZEST jako projekt dość mocno ewoluował na etapie tworzenia, jednak od początku głównym założeniem było to, że ma być inny, nietuzinkowy i dawać z siebie więcej na każdej płaszczyźnie. Chcieliśmy, żeby wszystko co będziemy oferować, było delikatnie lepsze, bardziej dopracowane, dające więcej przyjemności dzięki różnym szczegółom i detalom,

Skąd czerpaliście inspiracje i jak narodził się pomysł wejścia w biznes gastronomiczny?

Nie pamiętam już, jak znalazłem się w gastronomii, ale od kiedy pamiętam jestem z nią związany. Wspólnicy natomiast działają w innej branży i uznali ZEST za ciekawy projekt i chcieli zostać jego częścią. Tak, ponad rok później, dzięki wspólnej pracy, znaleźliśmy się tutaj. Co do inspiracji, to na ZEST miało wpływ mnóstwo rzeczy, ale zaczęło się od bazowej koncepcji na lokal o profilu koktajlowym z kuchnią wieczorową. Poniekąd to była trochę zasługa lokalizacji i ludzi, z którymi współpracowaliśmy do tej pory w moim innym lokalu. Wiedzieliśmy, jaki mają potencjał i że warto go rozwijać.

Jak powstaje menu, kto uczestniczy w procesie planowania, czy to praca zespołowa, czy domena szefa kuchni?

Menu to zawsze praca większego zespołu, ale osoby odpowiedzialne są zawsze dwie, Kamil i Pavel. ZEST w przeciwieństwie do innych restauracji, bardzo mocno stawia na balans pomiędzy barem, a kuchnią. Tym samym wiele pozycji pomiędzy kartą koktajli, a menu kuchni musi się łączyć i współgrać ze sobą. Oczywiście chciałbym powiedzieć, że mają tutaj…Pełną treść wywiadu publikujemy w aktualnym wydaniu NOWOŚCI GASTRONOMICZNYCH. Proszę kliknąć TUTAJ, aby się zapoznać.

Rozmawiała Milena Kaszuba-Janus

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału zabronione