Dyrektor Hotelu Verte, Warsaw, Autograph Collection o tworzeniu DNA miejsca

Udostępnij artykuł

[TYLKO U NAS] Warszawski Hotel Verte to pierwszy w Polsce obiekt pod marką Autograph Collection. To także nowa strona w księdze historii dwóch Pałaców – Branickich i Szaniawskich. Udostępniony dla gości w listopadzie, urzeka dbałością o detale, szacunkiem do zachowanych z przeszłości elementów, zachwyca niekonwencjonalnym połączeniem tradycji z nowoczesnością. Mieliśmy niebywałą przyjemność osobiście poczuć ducha tego miejsca. W rozmowie z nami Mirosław Gackowski, dyrektor generalny opowiedział o tym, jak tworzy się DNA miejsca i kreuje jego własną historię.

Mirosław Gackowski, hotel verte
Mirosław Gackowski, fot.: Karolina Jóźwiak

Jakie to uczucie być częścią tej inwestycji?

Czuję dumę. Z tego, że nam się udało. Czuję wdzięczność dla wszystkich osób, które od samego początku prowadziły projekt i przy nim pracowały. To był ogrom pracy, ale też fantastyczna przygoda.

Pamiętam jak manager sieci Marriott, z którą współpracowa­liśmy przy inwestycji, powiedziała, że cały projekt można po­równać do… starania się o dziecko i wszystkim tym, co potem następuje. I muszę przyznać, że jak się na tym zastanowiłem, przyznałem jej rację. Rzeczywiście tak jest. Gdy okazuje się, że spodziewamy się dziecka, wszyscy nam kibicują, trzymają kciu­ki, gratulują. Później pojawiają się trudniejsze chwile. Jest ciężej fizycznie i psychicznie. Spotykają nas uczucia, których wcześniej nie znaliśmy. Najciężej jest oczywiście w ostatnim trymestrze. Wtedy kłócimy się ze wszystkimi (śmiech). Jest ból, krew i łzy… Jednak jak już dziecko się urodzi, wszyscy cieszą się i świętują z nami. Teraz jesteśmy na początkowym etapie, w którym ho­tel – tak jak niemowlę – potrzebuje bardzo dużo uwagi i dużych nakładów pracy. Obiekt jest już otwarty, jednak czas, który mu teraz poświęcimy, będzie procentował w przyszłości.

Kluczowe działania

Dosyć oryginalne porównanie, choć rzeczywiście niezwykle trafne. Idąc dalej. Hotel Verte jest pierwszym w Polsce działającym pod marką Autograph Collection. Poza tym znajduje się w historycznym obiekcie – łączącym dwa Pałace: Branickich i Szaniawskich. Jakie kluczowe działania zostały podjęte, aby sprostać oczekiwaniom zarówno konserwatora zabytków, jak i sieci Marriott?

Największym wyzwaniem pod tym kątem było na pewno to, że Pałace Branickich i Szaniawskich nigdy nie pełniły funkcji hote­lowych. Konserwator miał swoje zasady i oczekiwania związane z renowacją, my natomiast mieliśmy swoje, dotyczące przede wszystkim funkcji użytkowej. Udało nam się przeprowadzić inwestycję tak, aby zadowolić konserwatora i zrealizować za­łożone cele, choć ze względu na historyczność obiektów, nie wszystkie.

Cały szereg pomysłów i zamiarów ewaluowały lub zmieniały się. Na pewno niezwykle ważna w tym wszystkim była współ­praca z konserwatorem. Zależało nam, aby jak najwięcej z orygi­nalnych elementów wyeksponować w nowych wnętrzach. Mam tu na myśli ozdobne sztukaterie, balustrady, kamienne zdobie­nia, rzeźby, elementy stolarki. My wypełnialiśmy wszystkie zale­cenia. Co nie ukrywam w kilku sytuacjach spowodowało wzrost kosztów inwestycji.

Odnośnie sieci Marriott, to niezwykle cieszy mnie to, że dzię­ki pracy całego zespołu, który od początku pracował przy tym projekcie, udało nam się spełnić około 2500 tysiąca wymagań sieci.

Była jeszcze trzecia grupa, o której nie mogli Państwo zapomnieć – Warszawiacy…

Tak, oczywiście. Bardzo zależało nam, aby nie zawieść Warsza­wiaków i spełnić ich oczekiwania względem tych dwóch, hi­storycznych Pałaców. Chcieliśmy, aby nasz obiekt cieszył oko, aby wzbogacił tkankę warszawskiej Starówki. Przed otwarciem ustawiały się grupy Warszawiaków, którzy dopytywali, co po­wstanie, jak będą wyglądać Pałace po renowacji. Myślę, że po­dołaliśmy i zarówno Warszawiacy, jak i turyści nas polubią.

Historia i nowoczesność

Warto zwrócić uwagę na to, że mimo, że Hotel Verte powstał w Pałacach, ma też akcenty nowoczesne…

Tak, hotel znajduje się w Pałacach, ale chcieliśmy, aby ofe­rował także przestrzenie dla gości, którzy wolą bardziej no­woczesne wnętrza. Dlatego też szukaliśmy kompromisu po­między tym czego wymagał konserwator a właśnie takimi oczekiwaniami.

Mamy siedem rodzajów pokoi. To bardzo dużo. Każdy z nich, ze względu na strukturę budynku, ma realnie inny metraż. W związku z tym musieliśmy zamawiać łóżka na wymiar, tzn. różnią się na długość lub szerokość kilkoma centymetrami. Po­dobnie było z łazienkami. Na pierwszy rzut oka mogą wydawać się takie same, jednak w przypadku tych przestrzeni, też wiele wyposażenia zamawialiśmy na wymiar.

Pod kątem designu mamy kilka typów wykładzin, mebli, mamy mnóstwo lamp. W każdym pokoju są inne obrazy. Milion szczegółów, które tworzą jedną, wyjątkową całość.

W jaki sposób przygotowywał się Pan do zarządzania obiektem tak bardzo osadzonym w historii Warszawy?

Celem było stworzenie własnego DNA. Co to oznaczało? Musieliśmy zrobić prawdziwy i rzetelny research – co to są za obiekty, kim była rodzina Branickich, kim była Izabela Branicka, Ksawery Branicki. Co się w tych czasach jadło, a czego nie. Jak to miejsce funkcjonowało. Musieliśmy poznać charakterystykę baroku, capriccio czy twórczość Canaletta.

Razem z szefem kuchni spędzaliśmy bardzo dużo czasu w bibliotece. Szukaliśmy detali, które stworzyłby klimat odnoszący się do historii. Te wszystkie elementy, które udało nam się odkryć, przenieśliśmy do naszego DNA.

Jakieś przykłady?

Chociażby ananasy, które były często serwowane na rautach organizowanych przez rodzinę Branickich. Owoc ten przeplata się w wielu miejscach, w naszych wnętrzach.

Jak wskazują filary marki Autograph, działające w jej ramach…Cały tekst publikujemy w Świat-Hoteli listopad-grudzień 2022. Kliknij, aby zapoznać się z pełną treścią.

Świat Hoteli listopad-grudzień 2022

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału zabronione.

Opublikowano: 19.01.2023
Aktualizacja: 19.01.2023