Co ma gastro, czego nie ma korpo – i odwrotnie?

Udostępnij artykuł

[TYLKO U NAS] Choć na pierwszy rzut oka gastronomia i korporacje to dwa zupełnie różne światy, coraz częściej słyszymy porównania między nimi, a bycie konkurencyjnym pracodawcą wymaga przyjrzenia się bliżej potrzebom pracowników – szczególnie w kontekście warunków pracy, atmosfery i dobrostanu. Czy naprawdę te miejsca pracy różnią się aż tak bardzo? A może mogłyby się czegoś od siebie nauczyć? – zastanawia się Renata Marcinowska, Head of Culture & Happiness w Restaurant Club w tekście przygotowanym dla Nowości Gastronomicznych.

Ten artykuł to zaproszenie do refleksji: co ma gastro, czego nie ma korpo – i co ma korpo, czego nie ma gastro? Zamiast wartościowania, spróbujmy przyjrzeć się, jak te dwa światy funkcjonują i co możemy z nich wyciągnąć dla lepszej kultury pracy w restauracji.

Co ma gastro, czego nie ma korpo?

  1. Ludzka bliskość – zespół w restauracji to często druga „rodzina”. Praca ramię w ramię, dzielenie „tabaki”, różnych stresujących sytuacji, wspólne jedzenie oraz żarty sytuacyjne, które trudno wytłumaczyć innym budują silne więzi. Trudno to odtworzyć w biurze albo pracy zdalnej, kiedy pracownicy zamiast na rozmowie twarzą w twarz są często skupieni tylko na własnym ekranie.
  2. Szybkie efekty pracy – w restauracji czujesz rezultaty natychmiast. Uśmiech gościa, napiwek, podziękowanie. W korporacjach efekty pracy są często odroczone, mniej namacalne, a sens działań nie zawsze jasny. 
  3. Ruch i aktywność fizyczna – zapomnij o siedzeniu 8 godzin – 10 tysięcy kroków to często dopiero rozgrzewka. W gastronomii organizm pracuje na pełnych obrotach niezależnie od zajmowanej pozycji – oczywiście stwarza to inne ryzyka, ale również minimalizuje konsekwencje, które niesie ze sobą siedzący tryb pracy.
  4. Więcej wolności w stylu bycia – mniej formalności, mniej dress code’u, więcej przestrzeni na autentyczność. Na rynku jest tyle różnych konceptów gastronomicznych, że każdy znajdzie miejsce dopasowane do swoich potrzeb i stylu bycia.
  5. Trening umiejętności miękkich – dla młodych osób rozpoczynających swoją przygodę na rynku pracy gastronomia jest idealnym miejscem do wypracowania m.in. skutecznej komunikacji, asertywności, pewności siebie, zarządzania stresem i budowania umiejętności zespołowych. Niezależnie od dalszych kroków w drodze zawodowej są to umiejętności uniwersalne.
  6. Elastyczny grafik – możesz pracować na 1/8, 1/4 czy 1/2 etatu, w weekendy, wieczorami albo tylko w wybrane dni – wszystko zależy od Twojej dostępności i potrzeb restauracji. 
  7. Codzienna premia – napiwki – dodatkowy dochód od razu po zmianie. W zależności od restauracji mogą być dzielone między zespół lub przydzielane indywidualnie, ale w obu przypadkach to konkretne pieniądze, które sprawiają, że zespół kończy zmianę bogatszy o kilkadziesiąt, a czasem nawet kilkaset złotych, bez czekania na wypłatę do końca miesiąca. 

Co ma korpo, czego nie ma gastro?

  1. Stabilność i przewidywalność – umowa o pracę, wolne weekendy, jasno określone godziny pracy. W gastronomii grafik zmienia się często z dnia na dzień, a największe zapotrzebowanie jest, wtedy kiedy inni mają wolne i planują wspólny odpoczynek.
  2. Benefity – Multisport, prywatna opieka medyczna, budżety szkoleniowe, programy wellbeingowe – w korporacjach to już standard. W gastro wciąż to raczej wyjątek, natomiast widać pozytywne zmiany w tym obszarze.
  3. Możliwości awansu i rozwoju – większe organizacje często oferują jasne ścieżki kariery, mentoring, kursy, awanse poziome i pionowe. W gastronomii rozwój jest raczej „naturalny”, a rzadziej formalny. Niestety wciąż część Restauratorów wychodzi z założenia po co mam inwestować swój czas i pieniądze w osoby, które zaraz ode mnie odejdą?
  4. Ochrona prawna i struktury HR – w korporacjach dział kadr i procedury chronią pracownika przed mobbingiem, nadmiarem godzin czy niewypłaconymi pensjami. W gastronomii – wiele zależy od dobrej woli właściciela i jego świadomości.
  5. Planowanie – daily, statusy, newslettery – informacje krążą wśród wszystkich członków zespołu, w gastronomii wszystko dzieje się bardziej tu i teraz – co może generować więcej stresu wśród pracowników.
  6. 1on1 – w większych organizacjach zbudowana jest struktura – jasno określony przełożony, który jest wyszkolonym liderem. W gastronomii często brakuje szerszego spojrzenia na pracownika – feedback przekazują goście, rozmowa 1:1 zazwyczaj oznacza dywanik i niewiele osób przeszło szkolenie – jak zarządzać zespołem. Do tego dochodzi pytanie – kogo mam słuchać: starszego kelnera, managera, właściciela, czy może szefa kuchni? 

A co by było, gdyby te światy się spotkały?

Wyobraźmy sobie gastronomię, w której do jej wszystkich plusów dodamy: grafik zrównoważony z życiem prywatnym, program szkoleniowy, wspólne posiłki, kulturę feedbacku i przestrzeń do odpoczynku.  Najlepsze miejsca pracy to te, które czerpią z różnych…Cały tekst publikujemy w najnowszym wydaniu Nowości Gastronomicznych maj-czerwiec 2025. Kliknij, aby się zapoznać się z pełną treścią.

NEWSLETTER-HORECANET-ZAPISZ-SIE

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione