Cukiernia Wójcik: Wstrzymujemy się z otwarciami do czasu stabilizacji

Na początku 2019 marka ogłosiła otwarcie swojego pierwszego lokalu firmowego na warszawskim Żoliborzu. Trzy miesiące później nastąpił lockdown i zamknął gastronomię.

Nasza cukiernia posiada w ofercie w zależności od sezonowości i wprowadzanych nowości około 150 gatunków ciast i dodatków. Trafiamy z naszym asortymentem do klientów detalicznych i hurtowych. Mamy również kilku dystrybutorów, którzy sprzedają nasz towarw rejonach do których my nie dojeżdżamy. Tu nadal widzimy pole do rozwoju i w tym roku będziemy się skupiali na tym kierunku. W świetle tego chcieliśmy stworzyć koncept gastronomiczny w postaci lokalu flagowego w topowej lokalizacji, gdzie klient indywidualny będzie mógł posiedzieć i zapoznać się z naszymi produktami. Opracowaliśmy również wiele nowości, które były dostępne wyłącznie w kawiarni, nowe wersje klasyków, czy prezentacji obecnego asortymentu. Nasz dział R&D oraz marketing wykonały naprawdę dobrą robotę w krótkim czasie, żeby dopiąć otwarcie jest przed świętami – mówi Łukasz Wójcik, prezes cukierni Wójcik. Jak wygląda rynek gastronomiczny każdy widzi, niedługo minie rok od pierwszej zapaści i nie widać światełka w tunelu. Każdy inwestor, który myśli nad otwarciem lokalu wstrzymuje się do osiągnięcia większej stabilności na rynku. Bardzo żałujemy, że nasza kawiarnia tak szybko zamknęła drzwi, ale z perspektywy czasu szybka decyzja okazała się jak najbardziej trafna. Śledzimy rynek i prosty wniosek jaki się nasuwa jest taki, że jeśli nie sprzedajemy pizzy lub sushi lepiej skupić się na podstawowej działalności cukierni i to robić jak najlepiej umiemy. Nie czas na nowe otwarcia.

Rozumiemy doskonale wyzwania zamkniętej branży i w pełni się z nią solidaryzujemy. Wiemy jaki nakład pracy trzeba wnieść w otwarcie lokalu. Opracowanie strategii marketingowej dla nowego lokalu trochę trwa. Nasz koncept jak sama nazwa wskazywała (Mój Wójcik) skierowany był w pierwszej kolejności do lokalnej społeczności, w planach mieliśmy pocztę tortową z odbiorem lub dowozem, ofertę śniadaniową i lunchową, pomysłów było dużo, ale klienci nie mogli z niej skorzystać. Chociaż nawet samym logotypem chcieliśmy nawiązywać do macierzystej cukierni Wójcik, wiadomo, że sam koncept nie był jeszcze rozpoznawalny, a budowanie tożsamości i rozpoznawalności marki to proces i nie dzieje się z dnia na dzień. Na pewno było to doświadczenie budujące. Jesteśmy przekonani, że gdyby nie pandemia lokal niedawno obchodziłby pierwsze urodziny, ale w obecnej sytuacji nie widzimy możliwości sensu dalszej działalności w tym obszarze, przynajmniej na razie – dodaje Ilona Wójcik odpowiedzialna za PR & Marketing.

Koncept Mój Wójcik z pewnymi poprawkami jest gotowy do kopiowania i w razie potrzeby możemy go przywrócić do życia, jeśli uznamy to za stosowne, natomiast obecnie taka inwestycja byłaby zupełnie nieuzasadniona. Kiedy w czasie próby masz do wyboru utrzymanie corowej działalności lub kontynuację projektu, który prawie zawsze z zasady przez pierwszy okres od otwarcia jest nierentowny wiadomo, że wybierasz to pierwsze. Trzeba mieć odpowiednio poukładane priorytety. Nie we wszystkich kawiarniach manager lub właściciel może np. sam rozwozić towar, żeby ograniczyć koszty. Choć z tego całego opisu wyłania się raczej pesymistyczny obraz podsumowując bądźmy raczej optymistami, społeczeństwo potrzebuje słodkości prawie na równi tak samo jak pieczywa. W większości jesteśmy tradycjonalistami po okresie niepewności potrzebuje czasu normalności. Wierzymy, że właśnie ta normalność pobudzi gospodarkę poprzez zwiększenie inwestycji w gastronomii, ale przede wszystkim poprzez powrót pieniądza od klientów – komentuje Kamil Antoniak, odpowiedzialny za rozwój.

NOWOŚCI GASTRONOMICZNE grudzień 2020
>> kliknij, aby się zapoznać
się z pełnym wydaniem <<

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.