Dyrektor Nosalowy Park Hotel & Spa o nowym obiekcie

[TYLKO U NAS] Pierwszą pracę podjął przez przypadek, ale już od początku drogi zawodowej kształtowała się w nim pasja oraz zapał, które szybko się rozwinęły i towarzyszą do dziś. Zarówno w życiu prywatnym, jak zawodowym jest – jak sam o sobie mówi – perfekcjonistą. W relacjach z pracownikami zwraca uwagę na osobowość, zainteresowania i pozytywne nastawienie do życia. Nie toleruje przeciętności, bylejakości. Nie dziwi więc fakt, że to właśnie jemu zarząd Hoteli Nosalowy powierzył misję przygotowania do wdrożenia, skompletowania zespołu oraz bezpośredniego zarządzania tak wyjątkowym obiektem, jakim jest właśnie otwarty Nosalowy Park Hotel & Spa. W rozmowie z nami Tomasz Bursztynowicz opowiedział m.in. o drodze przez hotelarstwo, inspiracjach oraz o swoim miejscu, czyli hotelu, którym zarządza.
Uruchomienie Nosalowy Park Hotel & Spa to jedno z najbardziej oczekiwanych otwarć w ostatnim czasie. Obiekt powstał w mocno konkurencyjnej destynacji, jaką jest stolica polskich Tatr. Przyjęte założenia, co do nowego projektu Hoteli Nosalowy, od samego początku, stanowiły duże wyzwanie. Co w kontekście tego otwarcia było dla Ciebie najistotniejsze?

Już na etapie pierwszych projektów wiedziałem, że to będzie wyjątkowe miejsce z duszą i niezwykłą historią. Doradzając przy tworzeniu koncepcji hotelu, stawiałem na bardzo wysoką jakość nie tylko samego wykończenia, ale głównie usługi. W głowie miałem wizję na hotel, który będzie absolutnie unikatowy na mapie Polski, a jednocześnie skumuluje wszystkie moje dotychczasowe doświadczenia. Postawiłem sobie cel, który realizowałem z wielkim zaangażowaniem i cieszę się, że to właśnie ja zostałem wybrany do zarządzania tym obiektem.

Wiem, że z charakteru jesteś perfekcjonistą. Co okazało się dla Ciebie największym sprawdzianem w przygotowaniach do przyjęcia pierwszych gości?

Cały proces przygotowania hotelu jest niezwykle wymagający w każdym obszarze. W mojej dotychczasowej karierze jest to trzecie otwarcie, natomiast po raz pierwszy uczestniczę w tym jako dyrektor całego hotelu. Jest to więc sprawdzian głównie własnych umiejętności. Tak jak powiedziałaś, rzeczywiście jestem perfekcjonistą. Zwracam uwagę na każdy szczegół, co może być dla niektórych męczące (śmiech). Natomiast tylko w taki sposób uzyskuje się najwyższe standardy i mój zespół doskonale poradził sobie z zadaniami, jakie przed nim postawiłem. Za tym sukcesem stoi wiele osób, bez których nie dałbym rady, a którzy z dużym zaangażowaniem wspierali mnie wiedzą i doświadczeniem na etapie pre-openingu. Przy okazji tego wywiadu chciałbym bardzo podziękować całemu zespołowi, bo to nasze wspólne osiągnięcie.

Jak zatem stworzyłeś zespół? Które czynniki były dla Ciebie najważniejsze przy rekrutacji? Na kogo stawiałeś?

W Hotelach Nosalowy stawiamy przede wszystkim na rozwój wewnątrz firmy, dlatego też kadra kierownicza w większej mierze została wybrana spośród pracowników hotelu Nosalowy Dwór Resort & Spa. Wybrałem osoby, które dały mi się poznać, przez blisko pięć lat pracy, jako ludzie lojalni i z pasją. Bardzo długo przygotowywaliśmy się do samej rekrutacji. Szkoliliśmy zespół pod kątem standardu, jaki przyszło nam tworzyć. Pracownicy liniowi wybierani byli w dwóch etapach, tutaj nie było reguły czy mają to być osoby z doświadczeniem, czy też bez. Stawialiśmy głównie na osobowość, życzliwość oraz pozytywne nastawienie. Zwracam zawsze uwagę na pasje i zainteresowania kandydatów, ponieważ to wiele mówi o człowieku. Nie toleruję natomiast, gdy ktoś przychodzi zupełnie nieprzygotowany. Czasami nawet bez wiedzy na temat obiektu, do którego aplikuje. Takich ludzi szybko eliminuję już w pierwszym etapie. W hotelu o tak wysokim standardzie nie ma miejsca na pomyłki, dlatego dobór personelu jest kluczowym elementem. Finalnie pozyskałem zespół pozytywnych i uśmiechniętych ludzi, którzy wspólnie ze mną chcą tworzyć hotel z wizją o krok dalej, w którym gość jest najważniejszy, a personel zadba o najmniejszy detal w czasie pobytu. Jestem bardzo dumny, że pomimo trudnego otwarcia, w czasach pandemii, mój zespół trzyma się razem i pełen energii oraz motywacji realizuje założone cele.

Uruchomienie takiego obiektu jest niewątpliwie niezwykle wyczerpującym oraz złożonym procesem. Jak wspomniałeś, przyszło Ci otwierać drzwi Nosalowego Parku w nadzwyczajnym okresie. Jak pod tym kątem przygotowaliście się na pierwszych gości?

To trudny czas dla całej branży. W naszym przypadku uderzenie było podwójne, gdyż na tydzień przed planowanym otwarciem w marcu, hotel musiał zostać zamknięty. Byliśmy już na ostatniej prostej, więc niełatwo było nagle pogodzić się z nową rzeczywistością. Ten czas był dla wszystkich czymś zupełnie nowym pod każdym względem. Zarządzanie, które dotychczas znaliśmy, zostało przekształcone w kryzysowe, z dużą dozą niepewności. Samo przygotowanie hoteli do ponownego otwarcia było długotrwałym procesem, w którym tworzyliśmy nowe standardy bezpieczeństwa dla naszych gości. Przygotowaliśmy Pakiet #BezpieczniewNosalowym, w którym zostały opisane wszystkie działania mające na celu zapewnienie gościom najwyższego standardu bezpieczeństwa podczas pobytu, z dostosowaniem się do wszystkich wytycznych GIS. W hotelu zostało umiejscowionych kilkadziesiąt dozowników do dezynfekcji. Personel został wyposażony w środki ochrony, takie jak przyłbice, maseczki oraz rękawiczki. W punktach bezpośredniego kontaktu zostały zainstalowane osłony plexi. Skróciliśmy proces zameldowania oraz wprowadziliśmy specjalną procedurę bieżącej dezynfekcji, wietrzenia i generalnego sprzątania we wszystkich pokojach oraz strefach ogólnodostępnych. W Hotelach Nosalowy powołaliśmy również specjalne stanowisko
koordynatora ds. Covid, który przed uruchomieniem obiektów przeszkolił personel.

Teraz wróćmy do czasów, kiedy rozpoczynałeś pracę zawodową. Gdzie są źródła Twojej pasji, którą jest bezsprzecznie hotelarstwo?

Moja pierwsza praca zawodowa związana była z gastronomią, a hotelarstwo to był zupełny przypadek. Do pierwszego hotelu trafiłem szukając pracy w Warszawie. Znajoma poleciła mi firmę,
poszukującą pracowników do działu służby pięter i tak po etapie rekrutacji rozpocząłem swoją przygodę z tą branżą w hotelu Jan III Sobieski. W Sobieskim poznałem też wielu wybitnych fachowców i pasjonatów, których rady służą mi do dziś. Szybko też rosły moje ambicje zawodowe, które towarzyszyły rozwojowi oraz kształtowaniu się nowej pasji. Dlatego postawiłem na rozwój
w tej właśnie branży. Jak widać z bardzo pozytywnym skutkiem (śmiech).

Jak wspominasz tamte czasy? Jakie zdecydowane różnice mógłbyś wskazać między ówczesnym hotelarstwem a dzisiejszym?

Dzisiejsze hotelarstwo w niczym nie przypomina tego z początków mojej kariery. Tak, jak i trendy, zmienia się cała branża. Powstaje coraz więcej hoteli z podejściem do gości niczym nieprzypominającym prawdziwej gościnności, bardziej idących w kierunku nowych technologii, a nie bezpośredniej obsługi. Ja jednak pozostanę zwolennikiem bliższego kontaktu i uważam, że takie hotele zyskają w czasie na wartości. Szczególnie, że jest ich coraz mniej. Nic nie zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem, który pomoże, porozmawia i odpowiednio wykona usługę, aby gość poczuł się wyjątkowo.

Co jest najbardziej fascynujące w pracy hotelarza? Co sprawia najwięcej satysfakcji?

Odpowiedź jest bardzo prosta, oczywiście zadowolenie gości, które jest największą nagrodą za włożony wkład w codzienną pracę. Ponadto, serce rośnie gdy widzi się zaangażowany zespół,
którym mam szczęście zarządzać. Prywatnie jestem bardzo gościnnym człowiekiem. Uwielbiam interakcje z ludźmi, dlatego hotel to dla mnie wymarzone miejsce pracy.

Cały wywiad publikujemy w:

ŚWIAT HOTELI czerwiec-lipiec 2020
>> kliknij, aby się zapoznać się z pełnym wydaniem <<

© BROG B2B Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością sp.k.
Dalsze rozpowszechnianie powyższego materiału jest zabronione.